środa, 16 czerwca 2021

Sam tego chciał :D

Wędrujemy po Parku Szczytnickim podziwiając potężne stare drzewa, falujące nieskoszonymi trawami cudowne wiosenne łąki... lub towarzysząc w podziwianiu. Zauważamy wiewiórkę, która budzi zainteresowanie nas obojga i wywołuje dyskusję na temat inteligencji tych pięknych stworzeń. Spider po-wąt-pie-wa, co budzi zdecydowany sprzeciw Bee.

- Wiewiórki są bardzo inteligentne!! Pamiętasz ten film dokumentalny, w którym stworzono im tor przeszkód prowadzący do orzecha? Jak szybko uczyły się na błędach i zapamiętywały właściwą ścieżkę dostępu?! Szalenie inteligentne!! Mój drogi... Ty od lat nie potrafisz zapamiętać kilku ścieżek dostępu...

- Aha! W takim razie napisz na blogu, że masz męża głupszego od wiewiórki.

Pół parku usłyszało mój gromki śmiech.

No i napisałam.




czwartek, 3 czerwca 2021

Pogwarki przed Bożym Ciałem

- Jakie masz plany na jutro? Idziesz na procesję sypać kwiatki? - zapytuje niewinnie Spider.

- Pod warunkiem, że ty będziesz niósł poduszkę z laptopem - rzecze słodko Bee.

- A dzwoniłaś do księdza, żeby nie zaczynali za wcześnie?

 Tak sobie nadal gwarzymy...

:)

P.S. Pozdrawiamy Czytelników w ten nareszcie satysfakcjonujący cieplnie i świetlnie dzionek.


środa, 5 maja 2021

Pisane nocą, na trzeźwo, choć to niewiele zmienia ;)


Wielkanoc przeminęła z wiatrem (szkoda, że wiatr nie chce również przeminąć), a u nas na stole w salonie wciąż wylegują się w ludowej misce pisanki huculskie. Nie żebym czekała, aż coś się z nich wykluje, bo to tradycyjne wydmuszki. (Choć aktualnie wysiaduje je żuraw origami, więc kto wie...) Po prostu tak mi się podobają, że szukam pretekstu, aby nie schować ich do szafy na rok. Autorstwa ludowej artystki pani Marii Kieleczawy, zakupione przez internet w księgarni Muzeum Narodowego, są to prawdziwe dziełka sztuki. Piękne, kolorowe, optymistyczne, "zrobiły" mi tegoroczne święta.

Miesiąc później nadal mrugają wesoło i nie pozwalają na obojętne omiecenie wzrokiem. Najpierw twierdziłam, że dopóki drzewa pod naszymi oknami się nie zazielenią, pisanki, symbol odradzającego się życia, muszą podtrzymywać nas na duchu. Kiedy lipa i wierzba pokryły się pierwszymi liśćmi, słusznie zauważyłam, że przecież nieco dalej na skwerze jesiony są nadal łyse. Potem temperatura na dworze w dzień spadła do 10C, w nocy do 0C, więc obecność barwnych jaj na stole stała się równie oczywista jak czapki na głowie. W długi weekend nadeszło niespodziewane wsparcie - przykłady podobnych zachowań zarówno w teraźniejszości, jak w przeszłości. Podczas wizyty u znajomych wypatrzyłam na kominku urocze pisanki. Poza tym przypomniały mi się całoroczne drewniane, które moja babcia trzymała w kryształowej wazie.

Do Bożego Narodzenia raczej ich nie utrzymam, ale tak sobie myślę, że przy obecnych anomaliach pogodowych trudno uznać wiosnę za cud odrodzenia, zatem poczekamy do cudu lata i krótkich rękawków, aby zapakować nasze cacka z dwoma dziurkami do plastikowych osłonek i włożyć do szafy. Niezbyt głęboko, bliżej skraju półki.



niedziela, 14 lutego 2021

Życzymy

Mili,

Walentynkowego wieczoru słodkiego jak ta parka ciągniona przez łabędzia...

P.S. Mam potrzebę dodania kilku słów na temat grupy figuralnej ze zdjęcia. Zamieszkała z nami prawie dwa lata temu. Zobaczyłam ją w jednym z wrocławskich antykwariatów, nastąpił afekt nagły i nieodwołalny, domagający się jak najszybszego spełnienia. Obiekt okazał się wdzięczny, nadal cieszy i bawi. A w potwornie upalne lato, które nastało krótko po zakupie, nawet... nieco chłodził. Wystarczyło skoncentrować się na rześkości wodnej toni, przez którą łabędź ciągnie zadumane maluchy. Przyznaję, zazdrościłam im tych "sportów" wodnych. ;)

Fajnie jest otaczać się przedmiotami, które wywołują uśmiech, ilekroć się na nie popatrzy. Nieużytkowe, a jednak użyteczne. Gorąco polecam taką taktykę zakupową.


niedziela, 7 lutego 2021

Uzes wita

Dla zrównoważenia zimnego białego tygodnia proponuję kilka kadrów o odmiennej palecie barwnej i temperaturowej - z Uzes położonego w sąsiadującej z Prowansją Langwedocji. Miasteczka w migocącym naszyjniku platanów, o pustawych wąskich uliczkach i zaludnionych placach, ślicznego jak z kiczowatej widokówki, atrakcyjnego dla miłośników historii i zabytków, pozwalającego również poczuć lokalny koloryt Południa Francji.




















czwartek, 28 stycznia 2021

Uderzenia... gorąca... ;)

Nie potrafię przestać. Nawet jak wyłączę laptopa i zawiesi mi się youtube w telewizorze (sprzęt hi-fi oddany do naprawy), słyszę głosy i dźwięki w głowie. To są początki bardzo pięknego szaleństwa.

Takiej muzycznej energii potrzebowałam i szukałam. Nie czułam podobnej ekscytacji i pewności obcowania z twórczością wybitną od odkrycia Billie Eilish. Jeśli jeszcze nie znacie, mam wielką przyjemność zaanonsować:

The Strokes i album "The New Abnormal"

Hipnotyzujący głos, płynący z niebywałą swobodą, muzyka pełna młodzieńczej witalności i nadziei pomimo wszystko. W towarzystwie znakomitych klipów.

Tylko żeby nie było, że nie ostrzegałam...




środa, 13 stycznia 2021

Pogwarki zilustrowane

 

Żal trzymać dzieło zaprzyjaźnionej artystki w szczelinach laptopa, dla mojej jednostkowej i przypadkowej przyjemności. Dlatego korzystając z uprzejmości Eli upubliczniam rysunek ilustrujący jedną z moich ulubionych opowieści z życia małżeńskiego z sierpnia roku Pańskiego 2013 zatytułowaną...

"Stylowo"

Był sobie stolik komputerowy, przy którym Spider zwykł pracować wieczorami. Stolik szpetnie nijaki, zrobiony z płyty wiórowej, oklejonej okleiną (brzmi tak, jak wygląda), kupiony tak dawno, że nikt nie pamiętał, gdzie i kiedy. Bee cierpiała estetyczne katusze patrząc na jego smętną banalność i paździerzową funkcjonalność. Kiedy udało jej się zakupić na aukcji internetowej stolik-biurko w stylu Ludwika XVI, radość nie miała granic. Nowy stolik był śliczny, zgrabny, orzechowy, z girlandą róż wijącą się subtelnie na froncie szuflady. Nie pochodził wprawdzie z epoki, lecz z początków 20. wieku, i niezmiernie smakował drewnojadom, ale przy pomocy znajomego restauratora udało się zatuszować przynajmniej tę drugą wadę.


- Nie chcę przy tym siedzieć, bo będę musiał uważać!!!! - protestował niewdzięczny Spider.

Dla obu stolików nie było jednak miejsca w ich zagraconym mieszkaniu, więc byle jaki został w końcu wyniesiony do piwnicy.


- Musisz bardzo uważać, ale to bardzo, żeby nie stukać, nie rysować, nie stawiać, nie moczyć...  - wyliczała Bee. - A pod kubek dostaniesz dzierganą serwetkę.

- Naprawdę marzyłem o takich warunkach do pracy... - rzekł z przekąsem.

Gdy pogodził się z obecnością stylowego biurka w jego życiu, Bee zagadnęła:

- Pająkuuu, a mógłbyś zamiast krzesła komputerowego używać tego ludwikowskiego krzesełka, które idealnie pasuje do stolika? Twoje wynieślibyśmy do piwnicy...

Śliczne krzesełko - misternie rzeźbione, z siedzeniem obitym miękką różową skórą, w stylu Ludwika XVI, zbliżone wiekiem do epoki - zostało zakupione swego czasu na targu antyków i staroci przy Porte de Vanves w Paryżu. Posiadało tylko jedną dyskusyjną cechę - było tak niskie, że Spider siedząc na nim dotykał rękami podłogi... (Co przy odrobinie dobrej woli można uznać za niezwykle praktyczne, gdyż nie trzeba wstawać, by podnieść rzecz upadłą, a wręcz podłogę można uważać za przedłużenie biurka i obłożyć się książkami dokoluśka...;)




Jednak Bee nie liczyła na inżynierskie zrozumienie dla pojęć takich jak piękno otoczenia, harmonijna całość, podmiotowość... przedmiotu.

Tymczasem inżynier wykazał się niespodziewaną wrażliwością na jednorodność stylu i chęcią współpracy, gdyż zaproponował:

- W takim razie kup mi jeszcze perukę i gęsie pióro, żebym lepiej pasował do wnętrza... Komputer też się wywali, będę machał numerykę piórkiem na papierze czerpanym!

:)


Le bal paré / [d'après] A. de Saint-Aubin ; [gravure de] Duclos ; [photogr.] Réunion des Musées nationaux - 1

Kopiuję również komentarze do tej zamierzchłej publikacji, gdyż znajduje się w nich ciąg dalszy historii...
  1. Ależ u Państwa cuda nieprzebrane...przydałoby się dokumentujące zdjęcie (choćby tego różowego krzesełka).
    Gdyby ci się jednak udało gdzieś zdobyć i perukę z epoki, o pilną wiadomość upraszam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tam, oj tam, takie tam rupiecie. Krzesełko Acani raczej widziała na własne nieprzymuszone oczy, ale zgodnie z życzeniem szybką sesję zorganizowałam. Było ciężko, bo model drewniany :)

      Usuń
  2. Proście, a będzie wam dane...piękne krzesełko.
    To już tylko tej kudłato-pierzastej parki brak i będzie przecudnie. A papier czerpany widziano w Dusznikach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ewuniu, będzie Wam dane nieco więcej:) Cd. efektów sesji już wkrótce.

    Poszukiwania peruki rozpoczęte. Na allegro na hasło "antyczna peruka" wyskoczyło zero wyników, na cokolwiek nieprzyjemne "stara peruka" pokazały się nowe peruki star pop :) Na amerykańskim ebayu znalazłam "jedynie" cudownie piękne chińskie stojaki na peruki z okresu dynastii Qing... Wreszcie na francuskim ebayu (od którego trzeba było zacząć) w zalewie peruczek dla antycznych lalek wypatrzyłam kilka wiekowych i rozczochranych męskich peruk w kolorze Sekwany... Wyobraźnia podsuwa raczej obraz dwupiętrowej konstrukcji z platynowych loków, więc szukam dalej :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...