poniedziałek, 28 grudnia 2015

W ulubionym temacie

Niunia dzwoni do mnie z urlopu w Karpaczu. Gwarzymy o górach i śniegu, którego nie ma, gdy nagle oznajmia radośnie:
- Ciociu, a wies, ze my mamy stuke w pokoju nad łózkiem?!?!
- Super! Ładna ta sztuka?
- Mhmm, ładna. Białe kwiatki!
- Fajny hotel mamusia znalazła.
Wtedy słyszę, jak dziecko mówi ni to do mnie, ni do siebie:
- Ciekawe, skąd oni wiedzieli, ze ja kocham stuke.
Wybucham śmiechem, a moja rozmówczyni konsekwentnie ciągnie wątek:
- Ciociu!!! Musis mi więcej stuki kupować!!
To a propos obiecanych obrazków z aniołkiem-stróżem spod młyna.

Siostra mnie zabije, jeśli Niunia, zamiast zdobyć solidny, rokujący pewnie finansowo tytuł magistra inżyniera Politechniki Wrocławskiej, wybierze studiowanie historii sztuki albo, o zgrozo!, ASP...

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Dobra nowina spod młyna

Z targu "pod młynem" wyruszył w niedzielę "zaprzęg" świętego Mikołaja od Gwiazdki... :)) Zatem nie obawiajcie się, pomimo braku śniegu - przybędzie. Wesołych Przedświąt!!!




wtorek, 15 grudnia 2015

Teatralny Awinion

W ten obrzydliwie ciemny, mokry dzień, gdy ledwie widzę klawiaturę, ale sztucznego światła nie włączę o drugiej popołudniu w ramach protestu przeciwko nadużyciom naszej strefy klimatycznej, nie pozostaje nic innego jak podać odtrutkę ze słonecznej Prowansji. Wracam do tego lipcowego dnia, gdy w cudownym czterdziestostopniowym upale łaziliśmy po Awinionie, zdominowanym przez festiwal teatralny...


















sobota, 12 grudnia 2015

Męskie-żeńskie

W zeszłą sobotę wyruszyliśmy po dłuższej przerwie do "moich stodół". Okazja dla mieszczuchów, żeby popatrzeć na misterne szpalery bezlistnych drzew wzdłuż lokalnych dróg, traktor orzący czarną ziemię, wiejskie kościółki, oszałamiający zachód słońca w nieograniczonej przestrzeni.




W "stodołach" dobrałam się wreszcie do zastawionych zwykle stelaży z obrazami, ponieważ usunięto część szaf i kredensów. Przerzuciłam kilkadziesiąt amatorskich pejzaży, podejrzanych abstrakcji, dziwacznych grafik, żeby skusić się na linoryt przedstawiający trzech silnych, zdecydowanych mężczyzn. Ujął mnie ekspresjonistyczny rysunek, kompozycja i bijąca od nich energia.

Przytaszczyłam grafikę do domu i kombinując, na której ścianie by ją umieścić zrozumiałam, jak bardzo nie pasuje ten męski żywioł do zaludniającej nasze mieszkanie kobiecej gromadki, jaką zebrałam kierując się preferencjami estetycznymi i ... emocjami. Nie przystają owi panowie ani trochę do uśmiechniętej damy niosącej wazon chryzantem, ni do pani na krześle zerkającej przelotnie przez ramię do tyłu, czy do dziewczyny w szale myśli, uwielbianej przeze mnie, bo pod te myśli można podłożyć tak wiele, ani nawet do nagiej, androgynicznej istoty na szczycie góry modlącej się do wschodzącego słońca. Pasują ewentualnie do Spidera, ale nad jego biurkiem wisi już grafika..., która idealnie wkomponowała się w tym miejscu ze względu na rozmiar i ramę, choć miewam wątpliwości, czy pracujący Spider powinien mieć przed oczami symboliczną, dołującą "Noc" Hodlera... Sądzę nawet, że mógłby ten fakt dekoratorski wykorzystać przeciwko mnie np. w sprawie rozwodowej. Hmmm... Przeniósł się ostatnio z laptopem do innego pokoju. W każdym razie nawet pod groźbą rozwodu Hodler zostaje na swoim miejscu. :)
Znalezione obrazy dla zapytania die nacht  Hodler
Tak wygląda oryginalny obraz Ferdynanda Hodlera w Muzeum Sztuk Pięknych w Bernie. Nasza wersja nie uwzględnia kolorów, więc jest mniej sugestywna ;)
https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Ferdinand_Hodler_005.jpg
Postanowiłam powiesić mocnych, twardo stąpających po ziemi facetów nad swoim stoliko-biurkiem w kuchni. Żeby w chwilach słabości, kiedy tak okropnie się nie chce, udzielała mi się ich determinacja w dążeniu do celu. Nawet gdyby to miało być "tylko" odpisanie na przyjacielskiego mejla lub ugotowanie zupy.


sobota, 5 grudnia 2015

Niespodzianka albo metamorfoza

W trakcie filmu Bee oddala się na moment do kuchni, w tym czasie Spider zajmuje jej miejsce na kanapie.
- Podsiadłeś mnie...
- No to masz swojego Podsiadłę.
Yuhuuu!! :))


Dawida uwielbiam za całokształt: głos, kreatywność, charyzmę, skromność, poczucie humoru... Piosence towarzyszy świetny, igrający z konwencją klip, w którym obok wokalisty występuje utalentowana aktorka Marta Nieradkiewicz. (Mogliście ją oglądać w "Płynących wieżowcach", można także w poruszającym spektaklu " nie-boska komedia. WSZYSTKO POWIEM BOGU" w Starym Teatrze w Krakowie.)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...