niedziela, 30 marca 2014

U nas w kurniku

Ostrzeżenie! Poważnych ludzi zachęca się do zaniechania dalszego czytania i udania się na poważniejsze blogi.

***

Spider siedzi na kanapie. Nad kanapą wisi współczesny obraz przedstawiający fascynującą grupę złożoną z kilku postaci. Wyróżniającą się jest... kogut. Bee siedzi przy stole, popija herbatę i spogląda raz po raz na dzieło.

Spider: Patrzysz na koguta?
Bee: Mhm.
Spider: (wypinając pierś) Ale dlaczego na tamtego?

Znalazł się władca kurnika...




















***

Po chwili namysłu z niejakim zdziwieniem skonstatowałam, że całkiem pokaźne stadko kogutów zamieszkuje ze mną pod jednym dachem... Jak już wspomniałam, jeden na ścianie, drugi na sofie (eghm! eghm!!), trzeci, przyleciał z Portugalii w bagażu znajomego lizbończyka i rozsiadł się na naszej lodówce (sama nigdy nie przywiozłabym takiej pamiątki z wakacji, ale darowanemu... kogutowi nie zagląda się w dziób).


























Kilka puszy się na chińskim spodku i miseczce.






















Piękniś w połyskliwościach turkusu i fioletu, również Chińczyk, rozparł się na blacie kuchennym i łypie krągłym, wścibskim oczkiem na moje poczynania kulinarne oraz ... niepozmywane naczynia.


























Nie mogło zabraknąć francuskich kogutków - na dzbanku do mleka.



























Jako kura domowa na ćwierć etatu poczułam się tym nierównym układem sił zaniepokojona...

***

Tymczasem poszperałam w necie oraz domowej biblioteczce i oto uspokajające podsumowanie. Kogut odgrywał rolę pozytywnego bohatera w wierzeniach przeróżnych ludów, od starożytnych Greków i Rzymian przez Słowian po Chińczyków. Symbolizował życie, słońce, odrodzenie, czujność, czas, jak również erotyzm, płodność, męstwo, dumę, waleczność, piękno.
Słowianie grzebali tego ptaka pod fundamentami domów, żeby chronić je przed złymi mocami. W średniowieczu bano się wychodzić na dwór przed pianiem kura, które miało przeganiać czarownice i diabły. Także Chińczycy wierzyli, że kogut odpędza demony i zło.

Wygląda na to, że jestem bezpieczna z moją bandą kogutów. :)

poniedziałek, 24 marca 2014

Nieoczekiwana, acz krótkotrwała zdobycz

Bawiłyśmy się z Niunią w pociąg. Ona była pasażerką, ja konduktorką.
- Bilet do kontroli poproszę.
- Nie mam.
- Jak to?? Szanowna pani jedzie na gapę?? Trzeba będzie wysiąść na następnej stacji.
- Nie wysiadam!
- A dokąd pani się wybiera?
- Do Śinoujsia.
(W Świnoujściu Niunia bawiła na wakacjach i wryło jej się w pamięć na wieki wieków.)
- Cóż... Chyba nie mam wyjścia... Zgadzam się na jazdę bez biletu, ale tylko ze względu na pani urok osobisty.
Niunia podaje coś konduktorowi na niby.
- Co to takiego?
- Urok osiobiśty.

Zamilkłam z wrażenia. Wreszcie miałam urok osobisty...

Przez chwilę. Potem usłyszałam:
- Prosie oddać.

Nie wypadało zabrać dziecku i uciec w świat :)

środa, 19 marca 2014

Z serii 1001 francuskich pałaców: Malmaison

Już ponad sześć miesięcy nie oddychałam francuskim powietrzem. Moja frankofilia domaga się pożywki, a nawet ofiar. Rzucam na pożarcie filmy znad Sekwany (ostatnio krwawą "Królową Margot" oraz mięsistą "Klasę").
Karmię smakowitymi pocztówkami z początków 20. wieku i względnie świeżymi zdjęciami produkcji własnej. Dzięki tym ostatnim odkryłam na nowo Chateau Malmaison. Tak właśnie powróci na łamy wdzięczny temat francuskich zamków i pałaców, który z niewiadomych przyczyn (akurat!) zarzuciłam dawno temu.

Malmaison znajduje się rzut camembertem od Paryża i jest idealnym celem podróży dla fanów Napoleona, Józefiny, Napoleona i Józefiny, róż oraz stylu empire.




Wyposażenie pałacu uległo co prawda rozproszeniu, częściowemu zniszczeniu na skutek burzliwych losów rezydencji, szczęśliwie staraniem Napoleona III, pragnącego odtworzyć ulubione miejsce na ziemi swojej babki Józefiny (założę się, że nie znosiła, by nazywać ją babcią), a następnie majętnego adwokata-pasjonata o ksywie Osiris udało się odrestaurować wnętrza i umeblowanie w kształcie maksymalnie zbliżonym do czasów, gdy mieszkali tu państwo Bonaparte, a po rozwodzie sama Józefina. Oryginalne meble tropiono na przeróżnych aukcjach, skupywano od prywatnych właścicieli, część sprzętów pochodzi z nieistniejących już pałaców Tuileryjskiego i Saint Cloud, wiele zostało podarowanych muzeum przez prywatne osoby. Efekt końcowy uderza autentycznością i klimatem.







Józefina była obłędną strojnisią. Na ubrania i biżuterię wydawała krocie siejąc spustoszenie w mężowskich/państwowych szkatułach. Próżność przypłaciła życiem. Podejmując w 1814 roku cara Aleksandra I założyła ponoć zwiewną i wydekoltowaną sukienkę, a że dzień był chłodny, przeziębiła się oprowadzając gościa po swoim słynnym rozarium oraz parku pełnym egzotycznych roślin i zwierząt. Kilka dni później zmarła na zapalenie płuc.

W pałacu można zobaczyć sporo kunsztownych okazów jej garderoby, muszę odnotować botki haftowane w pszczoły. Niestety, nie zachowała się sławna suknia usiana złotymi pszczółkami, w której wystąpiła podczas koronacji na cesarzową.

File:Josephine de Beauharnais, Keizerin der Fransen.jpg

poniedziałek, 10 marca 2014

Miłość na kłódkę

Wstydzę się tego, co zrobiłam. Ale nie żałuję.

Szłam w sobotę z Niunią przez Most Tumski.
- Cio to jeśt? - spytało dziecko wskazując na tony żelastwa oblepiające balustrady.
- Kłódki zakochanych.
- A po cio?
- Zawieszają je ci, którzy się kochają, ponieważ wydaje im się ... - zamierzałam zrobić miniwykład na temat wandalizmu i szpetoty owego procederu.
- Ziawiesimy? - przerwała mi Niunia.
- Ale to jest zwyczaj zakochanych par, a poza tym...
- To my psiecieź! Ja ciebie kocham...
- Yyy... - spojrzałam w radośnie uśmiechnięte, wyczekujące oczęta i ... oczywiście uległam, wyrzekłam się przekonań, popadłam w hipokryzję.

Zakupiłyśmy na pobliskim straganie kłódkę najbliższą kolorem różowej, czyli fioletową, z naklejonym po jednej stronie serduszkiem, z drugiej napisałam markerem użyczonym przez handlarza Niunia+ciocia=WM i zawiesiłyśmy pośrodku nieszczęsnego mostu. Tak dołączyłam do grona zakochanych idiotów.
Starczyło rozumu na tyle, żeby nie wyrzucać kluczyka do rzeki.

Posłowie

W poniedziałek zdjęłam kłódkę z mostu. Niunia jak kocha, to wybaczy. :)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...