niedziela, 21 sierpnia 2011

Co mają mosty do szczęścia?


Pomstowałam swego czasu na blogu na paskudny balast na Moście Tumskim we Wrocławiu. Niniejszym przedstawiam paryski Pont de l`Archeveche. Moda na kłódki zakochanych wygląda na powszechną i rozwojową, wykazuje nawet dążenie do odrobiny finezji i indywidualizmu poprzez doczepianie wstążek, kawałków materiałów lub folii. Muszę przyznać, że ten most wygląda malowniczo, co nie zmienia mojego stosunku do tego zwyczaju.

Ze zgrozą obserwuję jak piękny Pont des Arts zarasta paskudztwem z drugą prędkością kosmiczną. Chyba zainwestuję w jakiś sekator albo gigantyczne nożyce ;)

Skąd się wzięła ta moda na przerzucanie odpowiedzialności za powodzenie związku na mosty? Te ostatnie noszą wystarczająco dużo ludzkich ciężarów... Jak na razie przybywa kłódek i ... rozwodów. A może gdyby zakochani i małżonkowie od początku skoncentrowali się na sobie, zamiast na jeżdżeniu po sklepach z żelastwem... No, ale co ja tu będę gdybać ;)

P.S. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu... Plaga bierze swój początek w Wiecznym Mieście, którego władze wzięły się, na szczęście, za porządki, o czym tu.

11 komentarzy:

  1. O tak! Z tym się zgodzę. Ludzie zapominają o tym, że liczy się treść a nie forma i że zewnętrzne czynniki i okoliczności, czy jakieś "gusła" przejmą odpowiedzialność za powodzenie związku. No ale co ja się będę mądrować. Ja nie mam na razie powodu, by jakiekolwiek kłódki zakładać, no może na rower, co by mi nie ukradli ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za wsparcie:) i życzę, żeby kłódka zatrzymała rower przy Tobie do późnej starości i żeby zawsze Wam było po drodze ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Taaak, pierwszy raz ujrzałam ten zwyczaj we WRO i myslałam ,ze to taki zachodni zwyczaj, ale nie.... otóż to ma swój c.d. nawet w Wilnie i że niby atrakcja turystyczna. http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Most-Milosci-ma-go-Paryz-Wroclaw-i-wiele-innych-miast-Czas-na-Gdansk-n50053.html?strona=9&vop=w

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda na to, Jolu, że szerzy się ta zaraza na cały świat niczym hiszpanka jaka. Artykulik w tonacji pozytywnej, a ja magii żadnej nie widzę w kupie żelastwa zasłaniającej piękne, historyczne mosty. Mogłabym zmienić zdanie, gdyby zakochani zaczęli chaotycznie manifestować swe uczucia na brzydaśnych komunopochodnych mostach w industrialnych zonach, ale zakochani wolą najbardziej urokliwe zakątki miast...

    OdpowiedzUsuń
  5. Dopisuję się do przeciwników obwieszania mostów żelastwem, a zaraza szerzy się niestety wszędzie. Wyobrażacie sobie piękny Ponte Vecchio we Florencji obwieszony kłódkami ... brrr. Zdecydowanie forma przerasta treść, z tym, że tutaj forma wyjątkowo nieatrakcyjna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Guciu, wieszczę, że się władze różnych miast w końcu wkurzą i pod pretekstem ochrony mostów przed zarwaniem, wprowadzą prawny zakaz wieszania czegokolwiek, z malowanymi woreczkami foliowymi włącznie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzisiaj jadę i oczom nie wierzę, w Gdańsku mostek nad Radunią -oblepiony kłódeczkami :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy01 maja, 2013

    A moim zdaniem to jest słodkie,jeżeli to ma podtrzymać jakieś małżeństwo albo chociaż mu w tym pomóc jeśli w to wierzą to czemu nie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi się wydaje, że masz na sumieniu jakąś kłódkę... ;)

      Usuń
  9. A mnie się ta tradycja podoba.A może lepiej to nazwać modą? Widziałem kłódki na mostach i barierkach miejsc widokowych w całej Hiszpanii. W Polsce w Zamości, Warszawie ale największa tradycja jest we Wrocławiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobiłeś mnie, leżącą pod ciężarem kłódek i kłódeczek, stwierdzeniem prymatu Wrocławia w tej nieciekawej konkurencji ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...