niedziela, 31 stycznia 2016

Dar perswazji

Dzwoni Niunia.

- Ciociu, kiedy psyjedzies?
- Nie wiem, Niuniuś, może jutro...
- Nie!! Psyjedź dziś!!! Musis być na Radzie Królów. Lepiej się pospies, bo Rada Królów zacyna się zaraz. Jesteś mi potsebna.
- A kto będzie na tej Radzie?
- Ogron, Duman, Morgana... cyli ja, ty... cyli Nebula, straznicka ziemskiego królestwa...
- Nie mogę dzisiaj, Dziubku. Jestem umówiona z koleżanką.
- Ciociu, posłuchaj... Zadzwoń do niej i powiedz, ze mas Radę Królów.

Hmmm... Prawie mnie przekonała...
:-)

wtorek, 26 stycznia 2016

Przypadkowe wnioski

Ta notka już kiedyś była, bo generalnie wszystko już było, jednakowoż weszła ostatnio w kolizję z autorskim samokrytycyzmem i wyszła z niej... z pełniejszymi ustami i większym biustem, znaczy poprawiona. Na tyle znacząco, że uznałam za wartą przypomnienia.

*****


Można np. połączyć ze sobą dwa przypadkowe zdjęcia i zobaczyć, co z tego wyniknie. Na pierwszym pszczółki uwijają się nad chryzantemami w ogrodzie botanicznym korzystając z długiej, ciepłej jesieni. Jednak nawet w barwnych okolicznościach przyrody praca pozostaje pracą.

Na drugiej fotografii niby w kontrze, a może jednak nie, oglądamy wiosenną sielankę pasterskiego żywota. (Tacy z nich pasterze jak ze mnie pszczoła.) Para zakochanych kontempluje swoje szczęście w towarzystwie owieczki i kosza kwiatów. ( Jakby komu nie pasowało "towarzystwo kosza kwiatów", donoszę, że uważam, iż rośliny i przedmioty powinno się traktować podmiotowo... w pewnym sensie. :). Oboje prezentują się znakomicie w starannych fryzurach i uroczych strojach. On w różowym kubraczku, pasiastych spodniach za kolano i trzewikach z czerwoną kokardą; trudno nie docenić również nieskazitelnie białych rajtuz i falbanek u koszuli. Ona w kwiecistej spódnicy i szafirowej bluzce, z żółtym kapelusikiem leżącym na trawie. (Gdyby założyli blog modowy, zrobiliby furorę.)

Tymczasem wystarczy trochę powiercić w całym i we własnej mózgownicy, a spod tej z pozoru idyllicznej apoteozy miłości wychynie ambiwalencja i położy się cieniem... pszczoła. I tak dąb symbolizuje stałość, trwałość, siłę uczucia i mężczyzny, tu jednak drzewo jest młode, niepozorne i nie jedno (argumentów natury technologicznej nie przyjmuję do wiadomości :). Owieczka uosabia łagodność i łatwy łup, kwiaty - piękno, świeżość, lecz także przemijanie, wianek - niewinność, panieństwo, który to wianek młodzieniec wkłada dziewczynie na głowę... bądź zdejmuje. Dzida czy laska w ręku "pasterza"... hmm, nie mam pojęcia, co mogłaby oznaczać...

Wniosek wynikający z przypadkowego złożenia powyższych fotografii mógłby brzmieć następująco: Lepiej być pracowitym niż zakochanym. Albo: Każda miłość kończy się na ciężkiej pracy.

A może nie ma przypadków? Lub sami nadajemy im sens?
:))

czwartek, 21 stycznia 2016

Kulturalnie

Od trzech tygodni Wrocław mianuje się Europejską Stolicą Kultury i świetnie, bo będzie u nas jeszcze kulturalniej, choć w 2015 też nie odczułam żadnych deficytów w tej materii. Na dowód (oraz jako blogową inaugurację ESK) przytoczę niezwykłe wydarzenie, w którym uczestniczyłam w końcówce ubiegłego roku, a które w bieżącym można nadal oglądać.

Jest to hipnotyzujący wizualnym pięknem spektakl "Umiłowanie. Dead Walk Love" w Teatrze Pieśń Kozła, oparty na opowiadaniu Yukio Mishimy "Umiłowanie ojczyzny". Przedstawienie fascynująco japońskie poprzez liczne odwołania i aluzje do tradycyjnego japońskiego teatru, muzyki, literatury, kaligrafii, a przy tym w przejmujący i uniwersalny sposób pokazujące uczucia i dramatyczne losy pary bohaterów.

"Umiłowanie" stanowi efekt wspólnej, genialnej pracy zespołu Twórców: autora granej na żywo muzyki -Macieja Rychłego, dwojga niesamowitych aktorów - tancerzy - widoczni na zdjęciu poniżej - Julianna Bloodgood i Rafał Habel oraz reżyserki Jadwigi Rodowicz-Czechowskiej. Ta ostatnia, z wykształcenia japonistka, mieszkająca wiele lat w Kraju Wschodzącego Słońca, dzieli się hojnie z widzami swoją przeogromną wiedzą na temat japońskiej sztuki, co widać i czuć w każdej minucie spektaklu.
Gorąco polecam tę teleportację w wyrafinowane rejony japońskiej estetyki oraz w wysokie rejestry Sztuki. Tylko nie wykupcie wszystkich biletów na luty, bo w styczniu ich dla mnie zabrakło. :)

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Pogwarki uliczne

Jadę tramwajem. Za mną siedzi pan, który nawija donośnie przez telefon. O wizycie u gastrologa, o jakimś badaniu, którego na NFZ nie mógł wykonać, bo do końca roku, tak, tego roku limit wyczerpano, to sobie zrobił prywatnie, gdyż kosztuje 80 zł, nie to co jakieś inne badania zlecone przez profesora, które kosztowałyby 30 tysięcy. Mówił, żeby rozmówczyni nie jadła takich byle jakich lodów, w dodatku zimą, tylko wpadła do Wrocławia, to pójdą na pyszne, zdrowe jedzenie. Do Turka, na świeżego kebaba.
Wszystko to i dużo więcej usłyszałam przez dwa przystanki. :)
Jednak najbardziej podobało mi się, gdy pan zagajony przez interlokutorkę o swą lokalizację odparł:

- Jestem w tramwaju... Taak... Rzeczywiście, wyjątkowo cicho jest.

Ewidentnie nie słyszał siebie... :)

wtorek, 5 stycznia 2016

Pogwarki sylwestrowe

Umierający na chrypkę i katar Spider ze zdrowiusieńką Bee zamiast gimnastykować się na klubowym parkiecie oglądają w sylwestrową noc sylwestrowy koncert transmitowany z sylwestrowego wrocławskiego Rynku. W pewnej chwili Bee dostrzega w niemrawym tłumie pod sceną mnóstwo ludzi bez nakryć głowy. Ten widok z nakładającym się nań obrazem słupka rtęci za oknem oscylującym w okolicach minus pięciu stopni, wyrywa z jej ust dramatyczny komentarz:
- Gdybym tak postała bez czapki, na mrozie, przez kilka godzin, chyba by mi głowa odpadła.
- I tak byś nie zauważyła, Malutka... - ożywia się Spider.
- A ty byś zauważył brak swojej dopiero w poniedziałek w pracy, Pajączku.

sobota, 2 stycznia 2016

Szczęśliwego Nowego

Drodzy Znajomi i Nieznajomi
w Nowym Roku
delektowania się cudownie zwyczajną codziennością
intensywnego i błogiego korzystania z wszystkich pięciu zmysłów
oraz
POKOJU I MIŁOŚCI
życzy
Bee

Zdjęcia pochodzą z sylwestrowego Kioto sprzed kilku lat.


















Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...