wtorek, 28 lipca 2015

Bzik prowansalski

Wolę Prowansję od Lazurowego Wybrzeża. Jest wiejska, prowincjonalna, spokojniejsza i mniej zaludniona. Miasteczka oraz wsie zachowały autentyczny charakter. Wciąż mieszkają w nich rolnicy uprawiający winnice, sady brzoskwiniowe i morelowe, melony i pszenicę. W moim ukochanym B. turystów można policzyć na palcach jednej ręki. Często odnoszę wrażenie, że jesteśmy tylko my dwoje, gdy snujemy się wyludnionymi, wąskimi uliczkami wśród beżowo-ochrowych domków przykrytych spłowiałą czerwienią dachówek. W okolicach B., czyli w tzw. Langwedocji prowansalskiej, która z racji położenia, krajobrazu, obyczajów, stylu życia, kuchni ciąży bardziej ku Prowansji niż Langwedocji, odległości pomiędzy osadami są na tyle duże, że wymagają pokonania kilku lub kilkunastu kilometrów przez puste winnice, piniowe laski, pachnące tymiankiem i rozmarynem łąki, wywołując błogie dla mieszczucha uczucie przebywania na wsi. Wsi śródziemnomorskiej, rozgrzanej od słońca, brzęczącej głosami cykad.

Na Lazurowym jest pięknie, kolorowo i efektownie, ale tłoczno. Miasta, miasteczka i wsie przechodzą płynnie jedno w drugie i łączą się w wielką, gęsto zaludnioną, tłumną od wczasowiczów i turystów aglomerację Cote d`Azur. Architektura i barwy przywodzą często na myśl estetykę włoską i przypominają bardzo sąsiednią Ligurię.

W tym roku pospieszyliśmy się z wyjazdem z B. Z jednej strony przeczuwałam, że nie powinnam robić rezerwacji w Nicei z wyprzedzeniem, lecz pozostawić możliwość zadecydowania na miejscu, jak zwykle do tej pory czyniłam. Z drugiej strony obawiałam się, że uwiedzeni bezpretensjonalną atmosferą B., znów utkniemy w nim na dobre i nie będzie nam się chciało ruszać w dalszą podróż, a przecież wspomnienia z Lazurowego Wybrzeża sprzed kilku lat wymagają odświeżenia, zweryfikowania, wielu miejsc nie zdążyliśmy wówczas odwiedzić. W rezultacie czujemy taki niedosyt prowansalskiego powietrza, że w przyszłym roku znów się tam wybieramy :)























sobota, 25 lipca 2015

Kartki z wakacji

Z promiennymi (jakby komu było mało słońca:) pozdrowieniami dla wszystkich zaglądających, czy coś się zadziało na łamach, sprawdzających, co u nas, czytających moje lakoniczne opisy i wynurzenia - kilka pocztówek z wakacji, które spędziliśmy tradycyjnie i rozkosznie w Prowansji, rozszerzając tym razem zakres eksploracji na pobliskie Lazurowe Wybrzeże i włoską Genuę, przez którą wracaliśmy do domu.


W lawendowym regionie Sault
Urokliwe miasteczko Uzes
położone w sąsiadującej z Prowansją Langwedocji,
niedaleko rzymskiego akweduktu Pont du Gard

Uzes otaczają platanowe aleje,
platany zacieniają również centralny plac

Zdominowany przez festiwal teatralny Awinion


Willa i ogrody Ephrussi de Rothschild
w Saint-Jean-Cap-Ferrat koło Nicei

Lazurowe lekko zamglone

Genua



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...