Z promiennymi (jakby komu było mało słońca:) pozdrowieniami dla wszystkich zaglądających, czy coś się zadziało na łamach, sprawdzających, co u nas, czytających moje lakoniczne opisy i wynurzenia - kilka pocztówek z wakacji, które spędziliśmy tradycyjnie i rozkosznie w Prowansji, rozszerzając tym razem zakres eksploracji na pobliskie Lazurowe Wybrzeże i włoską Genuę, przez którą wracaliśmy do domu.
 |
W lawendowym regionie Sault |
 |
Urokliwe miasteczko Uzes położone w sąsiadującej z Prowansją Langwedocji, niedaleko rzymskiego akweduktu Pont du Gard |
 |
Uzes otaczają platanowe aleje, platany zacieniają również centralny plac |
 |
Zdominowany przez festiwal teatralny Awinion |
 |
Willa i ogrody Ephrussi de Rothschild w Saint-Jean-Cap-Ferrat koło Nicei |
 |
Lazurowe lekko zamglone |
 |
Genua |
Ach być pszczółką, człek hasałby tylko beztrosko spijając nektar żywota. Widzę, że zdążyłaś nim kwiaty spadły z lawendy... cudnie miałaś, oj cudnie.
OdpowiedzUsuńKochana, to była ciężka praca w temperaturze 36C... ;)
UsuńNiczym w hucie...
Lawenda pachniała upajająco...
PIekne pocztowki! a jesli chodzi o lakoniczne Wpisy to chyba ja tu wygrywam po calosci ;) pozdrowionka!
OdpowiedzUsuńDzięki za komplement i pocieszenie! Na Twoim blogu rzeczywiście ferie przeszły płynnie w wakacje ;)
Usuń