czwartek, 29 maja 2014

Obsession

Uprzejmie donoszę, że moja obsesja na punkcie irysów uległa w tym roku zaostrzeniu. Snuję się niczym nawiedzona nimfa po Ogrodzie Botanicznym i napatrzeć, i nawąchać się nie mogę. Przyglądam się z bliska z uwagą każdej odmianie po kolei (a tych zasadzono dziesiątki). Ochrona na razie nie interweniuje, nikt nie wezwał pogotowia.

Polecam łaskawej uwadze Czytelników wyrafinowanie kształtów, bogactwo kolorów, różnorodność zapachów. Irysy kochają słońce. W słońcu te misterne konstrukcje płatków mienią się drobinkami złota bądź srebra, pod światło wyglądają jak zbudowane z kryształów. Ostatnie deszcze i chłody mocno je przetrzebiły, ale zostało jeszcze trochę pąków, festiwal trwa.

W ramach niezgody na zbyt szybkie przemijanie tych nieziemsko pięknych bytów, robię zdjęcia, co daje krótkotrwałe i iluzoryczne poczucie ulgi.

Ostatnio fotografuję głównie komórką, ponieważ bronię torebki przed każdym dodatkowym gramem. Aparat się nie załapuje. Efekty mogą być w związku z tym słabsze, mimo to zerknijcie:












Ktoś chętny na legitymację Zakonu Irysowców? :)

wtorek, 27 maja 2014

Pogwarki obywatelskie

Spider z Bee zmierzają do lokalu wyborczego.
BEE: Na kogo będziesz głosował?
SPIDER: Jak pójdziemy po wyborach na lody, to nie zagłosuję na skrajną prawicę.
BEE: Jeśli zagłosujesz na nich, nie odezwę się do ciebie przez tydzień...
SPIDER: Hmmm... Kusząca oferta... jednak poprzestanę na lodach.

***

BEE: Nie sądzisz, że łączenie funkcji europosła i ministra może być... bardzo trudne?
SPIDER: Nieee... To jest dziecinnie proste. Otwierasz po prostu drugie konto w banku.

wtorek, 20 maja 2014

Coś jakby przegadane haiku




















Wczorajszej nocy opadła mi szczęka.
Wpływ księżyca.
Odpłynęłam po aparat.

sobota, 10 maja 2014

Z cyklu: Nektar codzienny

Piosenka Francoise Hardy zasłyszana w greckim filmie "Attenberg", nadawanym wczoraj przez niezastąpioną TV Kultura:


oraz cacko z "8 kobiet" Ozona, przypomniane dzięki RMF Classic:


wtorek, 6 maja 2014

Czy uda się to rozwiązać numerycznie?

NIUNIA: (od proguNie kocham wujka! Nie przywitam się z wujkiem!
SPIDER: To mamy problem, bo ja ciebie kocham.
NIUNIA: (gwałtownie) Mówię ci: nie kochaj mnie!!! Masz mnie nie kochać!!!!
SPIDER: Hmm... ciekawe... Przecież starsze panie i dzieci za mną szaleją... Zastanówmy się... Zmieniły się warunki początkowe czy brzegowe??

sobota, 3 maja 2014

Pogawędka o magistrach i nie tylko

W ogrodzie botanicznym kwitły azalie japońskie i pontyjskie wydając egzotycznie słodkie wonie, kołysał się swojski bez i eleganckie tulipany. Bee poddawała się aromaterapii i nie dowierzała, że mi(g)nął kolejny rok, gdy spotkała znajomego malarza-amatora, odstającego od rzeczywistości miłośnika słoneczników, wrocławską inkarnację van Gogha (pamiętanego być może przez niektórych Czytelników z ubiegłorocznej notki).



Pan był w nastroju do pogawędki, którą bez dużej przesady można nazwać monologiem. Po krótkim zagajeniu, że dzień dobry i żebym tak nie wąchała tych różaneczników, gdyż są trujące*, podobnie zresztą jak konwalie, van Gogh zdradził swoją niechęć do ... magistrów. Okazało się, że ma wręcz magisterską traumę.

W szybkich, falujących zdaniach podzielił się opowieścią o jednym takim magistrze jednotorowym, którego żona zostawiła, ponieważ był nudny, pozbawiony pasji i zainteresowań. Tak jakby całe życie jeździł tylko na trasie Wrocław-Sobótka i nie chciał poznać żadnych innych kierunków. A świat jest wielotorowy.

Ten sam magister opuszczony przez małżonkę, "zapoznał" jakąś młódkę, zaprosił do siebie na kolację, a następnie do sypialni. Niestety, okazał się ... niesprawny, choć miał tylko "pięćdziesiątkę". Wszystko z powodu jednotorowości. Taki np. Casanova był humanistą o szerokich horyzontach, z tego powodu zachował męski wigor do późnej starości. I zachowałby nawet do dwustu lat, gdyby ich dożył**.

Współcześni magistrowie, którzy mają po dziesięć par nowych butów, myślą, że cały świat leży pod ich nowymi butami. Tu van Gogh spojrzał znacząco na swoje sfatygowane i zakurzone, rozdarte na czubkach sportowe obuwie no name.

Następnie poruszył kwestię czytelnictwa na przykładzie chłopów ze wsi, z której się wywodził. Chłopi owi przez trzydzieści lat woleli grać w wolnym czasie w karty, zamiast sięgnąć po książkę z istniejącej w miejscowości biblioteki. Taki naród nic nie rozumie... i nie zrozumie sztuki ani wrażliwości artystów, ale artyści siebie nawzajem także nie rozumieją i nie szanują...

Monolog charakteryzował się wielowątkowością. Oto kilka wyłowionych prostych, i mądrych prawd:
1. Jednotorowość nie sprzyja pożyciu małżeńskiemu oraz życiu w ogóle. Dotyczy nie tylko magistrów.
2. Liczne pary butów mogą zamącać odbiór rzeczywistości i funkcjonowania własnej osoby w tejże. Dotyczy nie tylko butów.
3. Lepiej czytać niż grać w karty.
4. Artyści bywają wrażliwi tylko na sztukę.

* Po spożyciu. Od wąchania w ogrodzie jeszcze nikt nie umarł i tego się będę trzymać :)
** Przesłyszałam się albo van Gogh przeszarżował.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...