sobota, 3 maja 2014

Pogawędka o magistrach i nie tylko

W ogrodzie botanicznym kwitły azalie japońskie i pontyjskie wydając egzotycznie słodkie wonie, kołysał się swojski bez i eleganckie tulipany. Bee poddawała się aromaterapii i nie dowierzała, że mi(g)nął kolejny rok, gdy spotkała znajomego malarza-amatora, odstającego od rzeczywistości miłośnika słoneczników, wrocławską inkarnację van Gogha (pamiętanego być może przez niektórych Czytelników z ubiegłorocznej notki).



Pan był w nastroju do pogawędki, którą bez dużej przesady można nazwać monologiem. Po krótkim zagajeniu, że dzień dobry i żebym tak nie wąchała tych różaneczników, gdyż są trujące*, podobnie zresztą jak konwalie, van Gogh zdradził swoją niechęć do ... magistrów. Okazało się, że ma wręcz magisterską traumę.

W szybkich, falujących zdaniach podzielił się opowieścią o jednym takim magistrze jednotorowym, którego żona zostawiła, ponieważ był nudny, pozbawiony pasji i zainteresowań. Tak jakby całe życie jeździł tylko na trasie Wrocław-Sobótka i nie chciał poznać żadnych innych kierunków. A świat jest wielotorowy.

Ten sam magister opuszczony przez małżonkę, "zapoznał" jakąś młódkę, zaprosił do siebie na kolację, a następnie do sypialni. Niestety, okazał się ... niesprawny, choć miał tylko "pięćdziesiątkę". Wszystko z powodu jednotorowości. Taki np. Casanova był humanistą o szerokich horyzontach, z tego powodu zachował męski wigor do późnej starości. I zachowałby nawet do dwustu lat, gdyby ich dożył**.

Współcześni magistrowie, którzy mają po dziesięć par nowych butów, myślą, że cały świat leży pod ich nowymi butami. Tu van Gogh spojrzał znacząco na swoje sfatygowane i zakurzone, rozdarte na czubkach sportowe obuwie no name.

Następnie poruszył kwestię czytelnictwa na przykładzie chłopów ze wsi, z której się wywodził. Chłopi owi przez trzydzieści lat woleli grać w wolnym czasie w karty, zamiast sięgnąć po książkę z istniejącej w miejscowości biblioteki. Taki naród nic nie rozumie... i nie zrozumie sztuki ani wrażliwości artystów, ale artyści siebie nawzajem także nie rozumieją i nie szanują...

Monolog charakteryzował się wielowątkowością. Oto kilka wyłowionych prostych, i mądrych prawd:
1. Jednotorowość nie sprzyja pożyciu małżeńskiemu oraz życiu w ogóle. Dotyczy nie tylko magistrów.
2. Liczne pary butów mogą zamącać odbiór rzeczywistości i funkcjonowania własnej osoby w tejże. Dotyczy nie tylko butów.
3. Lepiej czytać niż grać w karty.
4. Artyści bywają wrażliwi tylko na sztukę.

* Po spożyciu. Od wąchania w ogrodzie jeszcze nikt nie umarł i tego się będę trzymać :)
** Przesłyszałam się albo van Gogh przeszarżował.



6 komentarzy:

  1. Aczkolwiek monolog wielowątkowy, to nie sposób odmówić prawdziwości jego zasadniczym tezom. Idę przejrzeć zawartość szaf, aby pozbyć się tego, co zakłóca odbiór rzeczywistości. Przed chwilą słuchałam audycji na temat minimalizmu i choć daleko mi do zapakowania dobytku do plecaka, to wiele w tym racji, że otaczamy się nadmiarem przedmiotów. Ja także :) Pozdrawiam PS. Pozostań przy wąchaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość przemyśleń Monsieur van Gogha, choć w nieskomplikowany sposób zobrazowana, naprawdę miała głęboki sens...

      Z wyrzucaniem zbędnych przedmiotów oraz z niekupowaniem kolejnych mam problem, za to jednotorowość ani Tobie, ani mnie nie grozi :)

      Usuń
  2. Opowiesc wielowatkowa ma swoje prawdy :) kurcze fajnie tak spotykac ciekawych ludzi i sluchac ich opowiesci, przynajmniej ja z tego zawsze czerpie jakies niezdrowe satysfakcje ;) przepiekne kwiaty i zdjecia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Na szczęście duże dziewczynki mogą rozmawiać z nieznajomymi ;) Podzielam satysfakcję.
    Dzięki za uznanie dla moich wysiłków fotograficznych :) Urodę i zaskakujący zapach bergenii (pierwsze zdjęcie) odkryłam w ubiegłym roku, który generalnie rzecz biorąc spędziłam w ogrodzie botanicznym.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bee piękne zdjęcia! Jestem absolutną fanką tych żółtych kwiatów, co to takiego? Powinnam wiedzieć ale nie wiem :P

    Proste prawdy brdzo trafne, moja ulubiona to ta o butach :-)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Merci :) Azalii pontyjskich AKA różanecznika żółtego jest we wrocławskim ogrodzie zatrzęsienie. W tym roku nierówno kwitną, bidulki, zdezorientowane kaprysami pogody.

    Mnie zachwyciły spostrzeżenia na temat magistrów jednotorowych. Zamierzam straszyć nimi Spidera, celem wzbudzenia entuzjazmu przed wyjściem do teatru lub kina ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...