niedziela, 21 lutego 2016

Gość w dom...





... nowy ład w dom, jednorożce i reszta czterokopytnej ekipy z My Little Pony przejęła władzę, nasz przyjaciel Morfeusz wynajął mieszkanie gdzie indziej. :))

poniedziałek, 15 lutego 2016

Pogwarki nieziemskie

Przy okazji wizyty w Warszawie Spider wybiera się na spotkanie w Polskiej Agencji Kosmicznej.

- Właściwie po co tam idziesz? - dopytuje Bee.
- Jak będziesz na mnie krzyczała, to cię wyślę na Księżyc.

:-/

***
Bardzo proszę. Tylko na taki...



albo taki... :-)

marc chagall:

czwartek, 4 lutego 2016

Zatrzymać czas

Znajomy zadzwonił do mnie kilka dni przed styczniową giełdą antyków i staroci, żebym mi o niej przypomnieć i zapewnić, że zapowiada się wiosenna aura. Nie było w ogóle możliwości, abym zapomniała o jednym z najważniejszych wydarzeń w moim kalendarzu, ale doceniam gest, tym bardziej, że stanowimy konkurencję polującą na przedmioty z Dalekiego Wschodu. Informacja o pogodzie podniosła mnie na duchu, gdyż na listopadowym targu zmarzłam i nic nie kupiłam, na grudniowym zmokłam i nic nie kupiłam. Tym razem miało być inaczej...
Gdy wychodziłam rano z domu, temperatura wynosiła 12 stopni, a światło przebijało się przez białe chmury w stopniu zadowalającym dla słońcopatów. Ledwie dojechałam na Gnieźnieńską, pojawił się tam również wiatr, chwilę później jego starszy i silniejszy brat, w ślad za tym brutalem przybyła rozłożysta, czarna chmura, z przyczepionymi do niej sznurkami deszczu niczym na japońskich drzeworytach. Owo nieproszone towarzystwo przewracało wysokie, secesyjne lampy naftowe, zrywało namioty i zadaszenia stoisk, składało lekkie stoliki turystyczne wraz z porcelaną, której zaskoczeni sprzedawcy nie zdążyli zabezpieczyć, kropiło olejne obrazy...

Zmarzłam, zmokłam, nic nie kupiłam i nadal nie wyobrażam sobie, że mogłoby mnie tam zabraknąć. Wypatrzyłam oczywiście kilka ciekawostek wartych fotograficznego udokumentowania..., które trudno było wykonać nie wyciągając rąk z rękawiczek i kieszeni.

Zrobiłam wyjątek dla jednego artefaktu.


Lalek i pluszaków zamkniętych w kopercie po zegarku. Metafory zatrzymanego w czasie dzieciństwa... albo lepiej - dzieciństwa wstrzymującego, pomijającego, ignorującego czas, poprzez intensywne i spontaniczne oddanie się każdej czynności, tu i teraz.

Takie są zabawy z Niunią. Nie ma mowy, żebym w ich trakcie myślała o wczorajszych problemach z mężem lub jutrzejszych z ortodontką...

Pozostaje życzyć Wam i sobie umiejętności zamykania długich minut i całych godzin w takiej przenośnej (od przenośni) kopercie w każdej fazie życia!
:-)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...