czwartek, 29 stycznia 2015

Pogwarki "literackie"

Spider: Gdzie idziesz?
Bee: Do Galerii Dominikańskiej, poszukać fajnego, sportowego a jednocześnie eleganckiego płaszczyka.
Spider: Znowu???
Bee: Bo taki bardzo trudno znaleźć... 
Spider: ... czyli kolejna wyprawa "w poszukiwaniu straconego czasu".
BeePójdziesz ze mną?
Spider: Niestety, ten tom będziesz musiała napisać sama.

Proust się znalazł...
Marcel poprowadziłby konwersację następująco:
- Dokąd się wybierasz, najdroższa istoto? Wahasz się, lecz wciąż żywisz nadzieję, co odczuwam przez mą wrażliwą skórę, więc mniemam, iż do czegoś na kształt pasażu handlowego, których pobudowano w naszym mieście dziesiątki ostatnimi laty? Jeślibyś potrzebowała wesprzeć się na cierpliwym ramieniu, służę, gdyż takie właśnie posiadam...

Vintage New Year's Party Couple
Za udane sprawunki!

sobota, 24 stycznia 2015

Pogwarki zaskakujące

Rozmawiam z Niunią przez telefon, pada znów sakramentalne:
- Kiedy psijedzieś, ciociu?
- Jutro popołudniu.
- Psijedź rano.
- Czyli o której, Niuniuś? - dla zabawy ciągnę wątek.
- O siódmej - stwierdza zupełnie serio, a następnie przechodzi do szczegółowych wskazówek:
- Obudź się o siódmej...
(Super! Nie muszę wstawać o szóstej, żeby dotrzeć na siódmą.)
- ... umyyj buuzię, źjeedź śniadaanie, ubieź się i psijedź.
- Kochaniutka, wiesz, że ciocia nie wstaje tak wcześnie jak ty. Ciocia ma inny rytm dnia...
- To źmień!
- Czasami chciałabym go zmienić, ale to nie jest takie proste...
I wtedy dobiega mnie następujące zdanie:
- To jeśt w twojej głowie.
Yyyy... Czyżbym się przesłyszała? O czym ten maluch mówi?
- W móóźgu!! - Niunia z triumfem przypomina sobie nowe słowo.

Niezła diagnoza jak na pięcioletnią psycholożkę. Wskazania: Regularna zabawoterapia trzy razy w tygodniu od siódmej rano do siódmej wieczór.

Kozetka?

środa, 21 stycznia 2015

Pogwarki zilustrowane

Serwuję dziś na późną kolację odgrzewany kotlet ze świeżą i oryginalną surówką, czyli notkę z cyklu "Pogwarki małżeńskie" sprzed kilku lat z niedawno powstałą do niej ilustracją autorstwa mojej zdolnej koleżanki E.


Istnieje duże prawdopodobieństwo, że kotleta także nie próbowaliście, ponieważ wpis powstał w 2011. Mieszkaliśmy wówczas w podparyskim Gif-sur-Yvette i dopiero co zaczęłam pisać blog, na który zaglądała głównie koleżanka nudząca się w Niemczech i kolega nudzący się w Norwegii oraz kilka osób ciężko pracujących na ojczystej ziemi. ;)


***

Spider w piątkowy wieczór po lekkim użądleniu przez Bee:

- Nie, nie, nie!! Nie uda ci się ze mną pokłócić! Ja wiem, że idzie weekend i możesz być wkurzona, bo będę ci siedział przez dwa dni na głowie, nie będziesz sobie mogła chodzić w papilotach do pierwszej i popijać zielonej herbatki… Ale nie dam się sprowokować...

Skąd on wytrzasnął te papiloty??? :)



środa, 14 stycznia 2015

Terror w rodzinie

NIUNIA: (przez telefon) Ciociu, psijedzieś dzisiaj do mnie?
BEE: Nie dam rady, Niuniuś. Mam trochę spraw do załatwienia, ale możemy się umówić na jutro.
NIUNIA: Nie, nie, nie!!! Dzisiaj albo niidy!!!

***

NIUNIA: To są moje ujodziny i ja decyduję, kogo zaprosę.
SPIDER (odważnie): A ja jestem zaproszony czy nie?
NIUNIA: Ty, wujku, na pewno.
Reszta członków rodziny tchórzliwie wolała nie dociekać, do czyjego uczestnictwa w imprezie i porcji tortu jubilatka nie jest przekonana.

wtorek, 6 stycznia 2015

Amerykanin w Paryżu, czyli Koons w Pompidou

Do Centrum Pompidou poleciałam w pierwszy dzień świąt, żeby zobaczyć wystawę Marcela Duchampa, na którą ostrzyłam ząbki od kilku miesięcy. A przy okazji popatrzeć z ostatniego piętra szklanego gmachu na ulubioną panoramę Paryża z niezwykle efektowną z tej odległości choinką Eiffla.
Chmury pędzą, rzeki płyną, w człowieku zmieniają się konfiguracje neuronów. Mrugająca o godzinie 21. wieża nie wywołała spodziewanej ekscytacji, wzbudził ją natomiast widok bazyliki Sacre Coeur w słońcu, gdy wjeżdżałam schodami w przeszklonym korytarzu na górę... Ekspozycja wielkiego kpiarza, ironisty, eksperymentatora - Duchampa pozostawiła mnie obojętną, tymczasem rozłożona na tym samym piętrze retrospektywa współczesnego amerykańskiego artysty Jeffa Koonsa, której nie miałam w planach, dostarczyła całej gamy nieoczekiwanych doznań, kolorowego koktajlu bodźców tyleż przyjemnych dla oka, co frapujących dla mózgownicy.

Snułam się początkowo zmęczona wśród odkurzaczów i tosterów wyniesionych na ołtarze sztuki, pośród olbrzymich, oryginalnych billboardów z lat 70. i 80. niezamierzenie ukazujących i utrwalających nierówności klasowe amerykańskiego społeczeństwa. Przy srebrnym wiadrze w otoczeniu wyrafinowanych przedmiotów używanych przez ekonomicznie uprzywilejowanych zaczęłam doceniać wyraziste koncepty i społeczne zaangażowanie Koonsa. Porcelanowy Michael Jackson z szympansem Bubbles bezapelacyjnie mnie zachwycił. Co za genialny, przeładowany sensami pomysł, aby przedstawić króla popu, nadwrażliwca o kruchej psychice, osuwającego się często w tandetną stylistykę, w delikatnym, białym (!), królewskim materiale, jakim jest porcelana! Misterne kwiatki otaczające postaci nawiązują do najcenniejszej porcelany miśnieńskiej, obiektu uwielbienia i pożądania kolekcjonerów i dumy muzeów na całym świecie, której bogactwo zdobień może czasami razić, ale budzi też respekt dla artyzmu i techniki wykonania. Podobnie jest z Michaelem...

Wstąpiły we mnie nowe siły. Dalej było kolorowo i efektownie w warstwie wizualnej, refleksyjnie i gorzko w sferze treści. Obrazy niczym z animacji dla dzieci połączone z przekazem dokumentu na temat współczesnego świata.









Retrospektywę Jeffa Koonsa można oglądać w Centrum Pompidou do 27 kwietnia 2015.

czwartek, 1 stycznia 2015

Dobrego Roku!!!

Życzę Wam wiary w siebie i swoje możliwości,
zapału i energii do rozwijania pasji,
umiejętności błogiego odpoczywania,
uświadomienia i realizacji skrytych pragnień
oraz przychylności Nowego 2015 Roku
w kwestiach w/w i nie tylko :)
Bee

Poniżej kilka świąteczno-sylwestrowych zdjęć Paryża.









Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...