wtorek, 6 stycznia 2015

Amerykanin w Paryżu, czyli Koons w Pompidou

Do Centrum Pompidou poleciałam w pierwszy dzień świąt, żeby zobaczyć wystawę Marcela Duchampa, na którą ostrzyłam ząbki od kilku miesięcy. A przy okazji popatrzeć z ostatniego piętra szklanego gmachu na ulubioną panoramę Paryża z niezwykle efektowną z tej odległości choinką Eiffla.
Chmury pędzą, rzeki płyną, w człowieku zmieniają się konfiguracje neuronów. Mrugająca o godzinie 21. wieża nie wywołała spodziewanej ekscytacji, wzbudził ją natomiast widok bazyliki Sacre Coeur w słońcu, gdy wjeżdżałam schodami w przeszklonym korytarzu na górę... Ekspozycja wielkiego kpiarza, ironisty, eksperymentatora - Duchampa pozostawiła mnie obojętną, tymczasem rozłożona na tym samym piętrze retrospektywa współczesnego amerykańskiego artysty Jeffa Koonsa, której nie miałam w planach, dostarczyła całej gamy nieoczekiwanych doznań, kolorowego koktajlu bodźców tyleż przyjemnych dla oka, co frapujących dla mózgownicy.

Snułam się początkowo zmęczona wśród odkurzaczów i tosterów wyniesionych na ołtarze sztuki, pośród olbrzymich, oryginalnych billboardów z lat 70. i 80. niezamierzenie ukazujących i utrwalających nierówności klasowe amerykańskiego społeczeństwa. Przy srebrnym wiadrze w otoczeniu wyrafinowanych przedmiotów używanych przez ekonomicznie uprzywilejowanych zaczęłam doceniać wyraziste koncepty i społeczne zaangażowanie Koonsa. Porcelanowy Michael Jackson z szympansem Bubbles bezapelacyjnie mnie zachwycił. Co za genialny, przeładowany sensami pomysł, aby przedstawić króla popu, nadwrażliwca o kruchej psychice, osuwającego się często w tandetną stylistykę, w delikatnym, białym (!), królewskim materiale, jakim jest porcelana! Misterne kwiatki otaczające postaci nawiązują do najcenniejszej porcelany miśnieńskiej, obiektu uwielbienia i pożądania kolekcjonerów i dumy muzeów na całym świecie, której bogactwo zdobień może czasami razić, ale budzi też respekt dla artyzmu i techniki wykonania. Podobnie jest z Michaelem...

Wstąpiły we mnie nowe siły. Dalej było kolorowo i efektownie w warstwie wizualnej, refleksyjnie i gorzko w sferze treści. Obrazy niczym z animacji dla dzieci połączone z przekazem dokumentu na temat współczesnego świata.









Retrospektywę Jeffa Koonsa można oglądać w Centrum Pompidou do 27 kwietnia 2015.

2 komentarze:

  1. Coś jakby Tokio z jego anime (w tym hentai) w okolicy Świąt umościły się
    w Paryżu. Tokyo - Paris starczą za nektar żywota?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, pozycja Wrocławia w trójcy trwa niezachwiana. Choć mniej ekscytujący od dwóch pozostałych, mój ci on jest.

      Nie znałam terminu hentai. Zasięgnęłaś, jak widzę, języka... Niekoniecznie w wersji rysunkowej, ale owszem można zobaczyć fotografie i rzeźby z cyklu Made in Heaven przedstawiające Koonsa uprawiającego seks z gwiazdą porno Ciccioliną. Ta współpraca zakończyła się zresztą małżeństwem.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...