wtorek, 24 kwietnia 2012

Modelka

W niedzielę w Parku Szczytnickim trafiła mi się idealna modelka - długa, chuda, naturalnie ruda, z wielkimi oczami i małym noskiem. Nie pokazała metryki, ale wyglądała dość młodo. Odznaczała się swobodą ruchu i magnetycznym wdziękiem, który sprawiał, że przypadkowi przechodnie stawali jak wryci i wodzili za nią zachwyconym wzrokiem. Że o psach nie wspomnę...

Początkowo przejawiała sporą płochliwość i nerwowość, jak to u niedoświadczonych osobników bywa.



Jednak ciekawość, głód ... wrażeń oraz łagodna perswazja fotografa pomogły jej się przełamać i po chwili pozowała niczym sama Natalia Vodianova. De profil, en face, en wygibas.


P.S. Spider słuchał mało aktywnie, jakie śliczne, urocze i słodkie stworzenia z tych wiewiórek, jak to Bee nie dziwi się wcale, że Pawlikowska-Jasnorzewska miała swojego ukochanego Sorka, który jeździł z nią po Polsce i zagranicach (był m.in. na Lazurowym Wybrzeżu), któremu to Sorkowi poświęciła pośmiertnie znany wiersz i że Bee też by chciała mieć wiewiórkę...
- To sprawdź czy są na allegro - zabrał w końcu głos w sprawie.

środa, 18 kwietnia 2012

Koszmar ;)

Bee: Wczoraj miałam koszmarny sen. Śniło mi się, że nie zakręciłam wieczorem mojego kremu przeciwzmarszczkowego. Stał otwarty przez całą noc i SIĘ UTLENIAŁ...
Spider: Każdy wiek ma swoje problemy...

piątek, 13 kwietnia 2012

Wieści wrocławskie

Dziś w kinie Helios przy Kazimierza Wielkiego zaczyna się Przegląd Nowego Kina Francuskiego.
Seanse codziennie 13-19 kwietnia o godz. 19.30.
Film szczególnie godny polecenia - Polisse.

środa, 11 kwietnia 2012

Poczekalnia.0. Warto tu posiedzieć.

Krystian Lupa w Poczekalni.0 zrealizowanej we wrocławskim Teatrze Polskim na Scenie na Świebodzkim stawia precyzyjną i przygnębiającą diagnozę zachodniej cywilizacji. Pokazuje rozpad języka, relacji międzyludzkich, znanej nam rzeczywistości. Rozpaczliwą szamotaninę asertywnych indywidualistów z kiepskiego reality show. Zagubienie w świecie bez drogowskazów, jakby nie patrzeć, elit społeczeństwa, gdyż bohaterowie to adepci aktorstwa, aspirujący reżyser, dziennikarka, małżeństwo z zamożnej klasy średniej.

Wysiedli przez pomyłkę na niewłaściwej stacji, nie mają nic do roboty poza ... konfrontacją. Oglądamy ich w tym znaczącym momencie niczym motyle poddawane preparacji przed przyszpileniem w gablotce reżysera - moralizatora czy reżysera - manipulatora i wielkiego brata?

Także widzowie stanowią część spektaklu, oświetleni reflektorami, włączeni w projekcje filmowe, obserwujący i obserwowani.

Dokąd popędzi pociąg, do którego w końcu wsiądą, chcąc wydostać się z zabazgranej graffiti, obskurnej poczekalni?



Ulgę, spokój, być może ratunek wydaje się nieść uważna rozmowa, jaką, pośród agresywnego, pustego słowotoku, nawiązują stara kobieta - była więźniarka Auschwitz i introwertyczny, młody aktor, odtwórca Hamleta w szkolnym przedstawieniu...



Przy tworzeniu scenariusza Poczekalni.0 uczestniczyć miała Dorota Masłowska - ekspertka od współczesności, która jak nikt "czuje" nowomowę. Ostatecznie do tej współpracy nie doszło. Tekst wyłonił się podczas improwizacji na próbach, należy więc podkreślić odważny wkład aktorów w powstawanie przedstawienia. Aktorsko zespół Teatru Polskiego jak zwykle trzyma dobry poziom, co powtarzają do znudzenia wszyscy recenzenci, więc i ja nie daruję. Podobała mi się Halina Rasiakówna jako Pani Hubert, Wojciech Ziemiański - Pan Hubert, Krzesisława Dubielówna - Panisława i Mirosław Haniszewski w roli Mirka.

Scena na dawnym Dworcu Świebodzkim nie potrzebowała "charakteryzacji" i swoim autentyzmem przyczyniła się do jeszcze silniejszego zatarcia granicy pomiędzy teatrem, życiem i reality show. (Dokąd zmierza współczesny teatr?)

Ciekawych tego eksperymentu jest wielu - widownia była zapełniona, pomimo Wielkiego Piątku. Pod koniec pierwszego aktu zwolniło się kilka miejsc. Grupa starszych ludzi z hałasem opuściła poczekalnię. Ich pociąg podjechał najprędzej.

niedziela, 8 kwietnia 2012

czwartek, 5 kwietnia 2012

Dzieciaki II



Kwitnące pole lotosów w Gyeongju - stolicy starożytnego Królestwa Silla - na południowym-wschodzie Korei było jednym z piękniejszych widoków, jakie widziałam za żywota mego. Zainteresowanych uprzejmie informuję, że okres kwitnienia przypada na ostatni tydzień lipca, pierwszą połowę sierpnia.



Lotosy nie dość, że wyglądają jak nieskazitelne, szlachetne stwory z lepszego świata, elegancko i skromnie kołysząc się na długich łodygach nad bagnistym podłożem, przesłoniętym przez falujące liście, to jeszcze pachną tak subtelnie i delikatnie, że można patrzeć i wąchać taką łąkę godzinami. Popularna w Azji terapia zabijająca wszelkie złe instynkty i ponure myśli ;) Nie dziwota, że Budda przedstawiany jest zwykle leżąc na lotosie, stojąc na lotosie, siedząc na lotosie w dodatku w pozycji lotosu.

Śpiące lotosy również znajdują admiratorów.


W świątyni Bulguksa żaden szanujący się turysta lub pielgrzym nie zapomni o pogłaskaniu sympatycznej dzikiej świni.



Trzeba Wam było widzieć, jak ci dwaj identycznie ubrani, 3-4-letni bracia, zdejmowali sandały, a następnie gorliwie bili w świątyni pokłony, pochylając głowę do podłogi i układając stopy jedną na drugiej, wstając i powtarzając rytuał jeszcze dwukrotnie, koreańskim zwyczajem. Ich dziecięca żarliwość, zwinność połączona z lekkim nieskoordynowaniem ruchów rozbawiły wszystkich obserwujących tę scenę.

Pagody z kamyków układane na szczęście



W poszukiwaniu cykad


W Grocie Seokguram
CDN - ostrzegałam, że ekspansja dzieciarni na moje koreańskie foty przybrała niepokojące rozmiary...

http://english.visitkorea.or.kr/enu/SI/SI_EN_3_6.jsp?cid=255885
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...