środa, 25 maja 2016

Piosenka jest dobra na wszystko :)

Nie wychodzę i nie wybieram się, ale potrzebowałam czegoś wesołego i żwawego na rozruszanie przed zmywaniem góry garów i przypomniała mi się piosenka weselna. (W tym miejscu chyba mogę się pochwalić, iż osiągnęłam poziom mistrzowski w układaniu brudnych naczyń w taki sposób, żeby wyglądało, że jest ich mało, że wszystko mam pod kontrolą; zresztą i tak najważniejsze, aby był jeden czysty talerz i nóż dla tych, co nie zmywają (królewska liczba mnoga), a nie zmywają, gdyż nie są dopuszczani z powodu braku dokładności w płukaniu oraz uważności na stare fajanse i porcelany :).
Tak, słyszałam o istnieniu urządzeń zwanych zmywarkami, jednak wpasowanie takowej w naszą mini kuchnię zapełnioną fajansem i porcelaną wydaje się zadaniem odpowiedniejszym dla magika niż architekta wnętrz.


Krótki utwór, ledwie na opłukanie czajniczka do zielonej herbaty i umycie czarek starczyło, więc jeszcze jeden. Ten sam ślubny temat w męskiej wersji.



Zrozumiałam, dlaczego w Juesej w latach 50. i 60. powstawało tyle skocznych piosenek (nawet te o rozdzierająco dramatycznych tekstach mają dziarskie linie melodyczne). Przemysł muzyczny wychodził naprzeciw zapotrzebowaniu licznej wówczas grupy gospodyń domowych...

2 komentarze:

  1. Się mi podejście podoba...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypracowane po latach czechowowskich dylematów :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...