środa, 18 marca 2015

Jaśnie Oświecony Paryż

Nie wiem, czy lepiej być gołosłowną, czy nieogarniętą... W każdym razie nadciągają obiecane zdjęcia Paryża w grudniowym słońcu i w świetle świątecznych dekoracji. Tylko czy kogo to obchodzi, gdy za oknem wiosna...?

Wokół Parku Monceau można podziwiać wiele fantazyjnych, eklektycznych pałacyków. W jednym z nich mieści się Muzeum Cernuschi posiadające świetną kolekcję antycznej sztuki chińskiej (brązy, ceramikę, buddyjskie rzeźby) podarowaną miastu wraz z pałacem przez bankiera-kolekcjonera Henryka Cernuschi`ego. Nieopodal znajduje się Muzeum Nissim de Camondo, w którym można poczuć przepych i urok 18. wiecznych wnętrz i poznać tragiczną historię rodziny Camondo, a kilka ulic dalej Muzeum Jacquemart Andre. Każdemu
z nich warto złożyć wizytę, gdy oddało się już hołdy gigantom z centrum - Luwrowi, Orsay, Muzeum Średniowiecza.
Mieszkanie z widokiem na Park Monceau zamiast w okna kamienicy
z naprzeciwka lub na wewnętrzne podwórze jest zbyt kosztownym marzeniem wielu paryżan. Tym razem z racji pory roku i ferii nie odnotowałam w parku przedszkolaków, gimnazjalistów, zakochanych par leżących na trawie, pracowników okolicznych biur konsumujących lunch, czytających emerytów. Nie sposób było natomiast nie zauważyć, szczególnie gdy weszło się nieopatrznie w alejki najbliższe ogrodzeniu, iż park oblegany (obiegany) jest przez tabuny dbających o sylwetkę paryżan. Żoging jest we Francji popularny, modny i znajduje coraz liczniejszych wyznawców (żoginów;).
Muzeum Cernuschi organizuje czasowe wystawy poświęcone sztuce azjatyckiej. Tym razem miałam okazję zobaczyć japońskie zwoje malowane
w kwiaty, ptaki i księżyce oraz rozświetlone złotem parawany z kolekcji amerykańskich pasjonatów Roberta i Betsy Feinbergów.


16. dzielnica, do której zawędrowałam przy okazji wizyty w Muzeum Marmottan-Claude Monet (wiem, jestem monotematyczna), położona w zachodnim Paryżu, granicząca z Laskiem Bulońskim, dostatnia, burżuazyjna,
ze wspaniałymi przykładami architektury Art Nouveau (budynki projektu Guimarda, m.in. słynny Castel Beranger) i modernistycznej (m.in. wille La Roche i Jeanneret projektu Le Corbusiera).
Architektura lat 30., której przykładów można znaleźć w Paryżu mnóstwo. Tu w "szesnastce" w okolicy Parku Ranelagh.



Na deser gofry na jarmarku świątecznym przy Polach Elizejskich.

6 komentarzy:

  1. Ha:) Paryż to Paryż - o każdej porze roku:) I nigdy go za wiele:) Dziękuję za ten spacer bardzo! I pozdrowienia serdeczne przesyłam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i nawzajem, serdecznie :) Właściwie mam jak Ty - zdjęć Paryża (cudzych:) nigdy dość. Z nieco mniejszym zainteresowaniem oglądam jedynie te z czasów wielkiej przebudowy w połowie XIX wieku. Nawet z powodzi w 1910 lubię...

      Usuń
  2. ...Po co się budzą pragnienia szalone,
    Gdy ich nie można ugasić napojem?
    Po co się serce wyrywa stęsknione... eh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wywołałam z lasu wilka poezji i obudziłam tęsknoty szalone... Chyba utopimy je wspólnie w winku :)

      Usuń
  3. Ach, bądź sobie monotematyczna, ja bardzo chętnie poczytam, pooglądam i powspominam. Poza Muzeum Cernuschi pozostałe już odwiedziłam i odwiedzałabym za każdą razą, gdyby nie to, że nie mogę się podzielić przez pączkowanie i muszę dokonywać niełatwych wyborów. A że tego roku Paryż pozostanie poza zasięgiem moich planów (:(((() będę zadowalać się treścią zaprzyjaźnionych blogów. No chyba, że nie dam rady i zmienię plany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plany należy dostosowywać do zmieniającej się nieustannie rzeczywistości (wewnętrznej i zewnętrznej :) Przeczuwałam, że mogę liczyć na Twoją wyrozumiałość w kwestii doboru tematu :) Na pocieszenie (niewielkie) zdradzę, że kilka lat mieszkania w bliskim sąsiedztwie Paryża nie zmienia sytuacji... W grudniu miałam ochotę sklonować się, żeby być co najmniej w trzech miejscach naraz. A najgorsze wybory to te z gatunku - w środku czy na zewnątrz. Muzea i nowe, znakomite wystawy, w które jak na złość obfituje każdy sezon, czy wędrówki po mieście, odkrywanie uliczek, zaułków, sklepików i poczucie, że tak się wyrażę, specyficznej paryskiej wielkomiejskiej i jednocześnie kameralnej aury.
      P.S. Przepraszam za zwłokę w odpowiedzi, ale przeżyłam najazd pewnej małej acz wielce absorbującej osóbki...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...