wtorek, 16 września 2014

Pogwarki różne

Niedzielny poranek, pora śniadania. Niunia-dyktatorek zaprowadza przedszkolne porządki:
- Mamunia siada tu, tatuś tu, a jak będziecie chcieli coś powiedzieć, rączka w górę.

"Cisza ma być, kochani!!"
***

Giełda antyków i staroci. Handlarz rozmawia przez telefon z żoną.
- Za godzinę wracam. No, no. Zarobiłem na obiad. No. Dziesięć złotych.


"Może ja panu pożyczę..."
***

Na targowisku "pod młynem" pani kupuje cebulki kwiatów.
- Tylko poproszę dorodne.
Sprzedawca na to:
- Pani się nie boi, będą ładne i grube jak ja.


"A kto chętny na brzoskwinię nieśmiertelności?"

P.S. Zdjęcia z giełdy staroci przy ul. Gnieźnieńskiej oraz z targu pod Młynem Sułkowice.

4 komentarze:

  1. Gratulują zapału nie tylko we wzrokowym penetrowaniu giełd staroci :)
    Przy okazji, by korzystać z bycia tam, w świąteczny dzionek trzeba wybrać się świtem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapał owszem jest, wielokierunkowy ;)
      Pod młyn w niedzielę można dojechać nawet o 13. Choć to i owo poprzebierane, pietruszka podwiędła, a po starej porcelanie ani widu, handel nadal kwitnie, atmosfera gorąca i niepowtarzalna.

      Usuń
  2. Chwyta za serce ta o obiedzie... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz na wozie, raz pod wozem... i wciąż trzeba ten wóz pakować i rozpakowywać... Niełatwy to biznes. Ale pan nie wyglądał na zabidzonego, był raczej typem żartownisia :) Całuski dla paryskiego Satrapunia i serdeczności dla Ciebie :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...