środa, 7 listopada 2012

Wsiąść do pociągu...

Co robić w pociągu linii RER B do Paryża przez czterdzieści minut, gdy ma się błędny błędnik i nie można czytać książki? Narzekać na nudę byłoby grzechem.

Zaczynam od ... czytania napisów wyrytych na szybach, ścianach i sufitach, wysprejowanych na siedzeniach i oparciach, które znajdują się w zasięgu mojego wzroku. Śledzę fantazyjne wzory zacieków na oknach, które ktoś czasami próbuje umyć wodą z kałuży, gąbką pożyczoną od mechanika samochodowego. Pomiędzy smugami, literami, odbitymi śladami palców, czół i nosów wypatruję kamiennych domów z przełomu XIX i XX wieku położonych wokół stacji Orsay, Lozere, Le Guichet. Każdy o innej bryle, inaczej przełamanym dachu, z kutymi w metalu lub drewnianymi balustradami i secesyjnymi szklanymi daszkami przypominającymi skrzydło smoka rozpostarte nad wejściem. Jak wyglądało życie pierwszych mieszkańców tych domów? Sto lat temu, dawno-niedawno, a rzeczywistość pociągowa zmieniła się tak bardzo :)




Kolej podmiejska jest terenem działalności żebraczej. Zwykle pojawia się zarośnięty młodzieniec, młoda Romka z dzieckiem na ręku lub Romek w sile wieku. Kroczą przez wagony rozkładając na pustych siedzeniach przed oczami pasażerów zadrukowane karteczki (kolejna lektura!). "Szanowne Panie i Panowie, jestem bezrobotny, mam na utrzymaniu rodzinę. Proszę o wsparcie w postaci jednego euro lub talonu do restauracji. Niech Bóg ma was w opiece." Po chwili wracają zbierając notki i licząc na datki.




Interesującym zajęciem jest obserwacja współpasażerów. Frapującego multikulturowego miksu, pięknej mieszanki najróżniejszych odcieni skóry, kształtów ust i nosów. Rozbrzmiewają dziwne języki, stroje pozwalają dywagować o korzeniach, pozycji społecznej, celu podróży. Można podglądać tytuły czytanych przez innych książek.

W Antony, stacji przesiadkowej do lotniska Orly, dołączają tłumy turystów z walizkami na kółkach i przewodnikami po Paryżu oraz tubylców powracających tanimi liniami z wakacji lub podróży służbowych.

Okazało się, że w pociągu toleruję własne bazgroły, choć choruję od schludnej czcionki. Tak powstała mała, chaotyczna kronika przypadków wartych i niewartych odnotowania, którą pozwolę sobie przytoczyć:

"- Otrzymaliśmy zaproszenie od mera naszego miasteczka do brasserie w centrum na poranną kawusię oraz pogawędkę o lokalnych problemach i bolączkach. Chciałam iść poskarżyć się na nieprzystojne zachowanie kogutów na podwórzu młyna naprzeciwko, ale zaspałam. Za cicho piały o świcie.

Dostaliśmy listem poleconym z potwierdzeniem odbioru od właściciela mieszkania trzymiesięczne wypowiedzenie najmu. Wynajęliśmy na trzy i pół miesiąca, więc po dwóch tygodniach przesłał formalne pismo. Biedak drży ze strachu, że nie wyprowadzimy się w terminie, zadekujemy do wiosny, może nawet kolejnej, w dodatku zajdziemy w ciążę, stracimy pracę i przestaniemy płacić, a on będzie zmuszony uiszczać nasze rachunki za wodę i prąd (długie kąpiele i błogie ciepełko bardzo lubimy). Tutejsze prawo chroni lokatorów na życiowych zakrętach, co nieuczciwi Francuzi coraz częściej bezwzględnie wykorzystują. Obecnie wielu właścicieli woli wynajmować obcokrajowcom, gdyż wieść niesie, że są godniejsi zaufania. I w razie czego mają gdzie mieszkać. W swoim kraju... Śpij spokojnie, Yves, będziesz miał gdzie wrócić po zakończeniu rejsu na Kanary. (Niektórzy wiedzą, gdzie spędzić zimę!)"

Nie mogę nie wspomnieć o rozkoszach dla ucha, jakie gwarantuje podróż RERem. Zazwyczaj na jednej ze stacji za Massy, gdy uzbiera się już sporo pasażerów, lecz nie ma jeszcze tłoku, wsiada grajek. Dominują akordeoniści i kibordziści z repertuarem popularno-oklepanym. Jak przystało na Wagon Hall. Raz trafił się Rosjanin i "Biełyje rozy..."

Ostatnio wpadł na gościnne występy klarnecista, w którym pokładałam większe nadzieje. Przedstawił się grzecznie paniom, panom i panienkom i zaprezentował swój program. Niestety, okazało się, że gra na instrumencie od miesiąca, więc nie przebił muru obojętności słuchaczy-ekspertów od   wagonowych pień i rzępoleń. Wysiadł wynagrodzony przez jedną litościwą starszą panią. Powrócił względny szmer rozmów i ciche popiskiwanie pociągu na zakrętach i wtedy nagle rozległ się chrapliwy wrzask. Tęga kobieta, pochodzenia arabskiego darła się do telefonu grubym, męskim głosem z taką agresją, że zastraszyła, nie tylko swojego rozmówcę, ale i towarzyszy podróży. Nie znam arabskiego, lecz przetłumaczyłabym jej wypowiedź jako "odgryzę ci głowę, wbiję na pal i wetknę w klomb przed katedrą Notre Dame". Po chwili uspokoiła się, wróciła jak gdyby nigdy nic do normalnego tonu. Pasażerowie odetchnęli a wtedy nastąpił kolejny atak. Tym razem groźba, że rozerwie kogoś końmi na Polach Marsowych...

Uff, mój przystanek.

Jednak najbardziej o urozmaicenie podróżowania RERem stara się sam RER. Oferuje szeroki wachlarz atrakcji - banalnie i notorycznie spóźnia się, psuje, staje pomiędzy stacjami i czeka na Godota, wypada z kursu, a kolejny zatrzymuje się na wszystkich stu przystankach (normalnie na wybranych, dlatego zwie się szybką koleją), wyrzuca pasażerów w Massy i każe przesiadać się do innego składu albo co gorsza do autobusów. To piękny widok, gdy tysiąc ludzi biegnie do jednego autobusu...

Dla wszystkich wymienionych przyczyn kocham RER B i nienawidzę.

2 komentarze:

  1. RER B kojarzy mi się całkiem sympatycznie z dojazdami z Lotniska Ch.de Gaulle'a do Centrum i z powrotem, oczywiście. Było to dużo sprawniejsze (i tańsze) niż taksówka klinująca się w korkach.
    Z RERów korzystałam też na krótkich trasach w obrębie miasta, dużo szybciej niż Metrem.

    Nie mam takiego jak ty zmysłu obserwacji, pewnie dlatego tylko nie przeżyłam nigdy nic równie ekscytującego.
    Szczególne słowa uznania za biegłe, acz intuicyjne, tłumaczenia z arabskiego. To się nazywa talent!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ewo, przygodami w RERze i z RERem mogłabym obdzielić kilka innych istnień. Właśnie sobie uświadomiłam, że nie wspomniałam nic o doznaniach węchowych. Dopiszę wieczorem, bo teraz lecę na RER do Paryża :)

    A! Jeśli będę jeszcze kiedyś konstruować CV, nie omieszkam nadmienić:
    Znajomość języków: arabski - w stopniu intuicyjnie zaawansowanym

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...