piątek, 29 czerwca 2012

Brzozy, czyli pozostajemy w nastroju romantycznym






Polskie brzozy pod wieloma względami przypominają japońskie bambusy. Rosną szybko i wszędzie. Ich korony z wdziękiem poddają się najlżejszym podmuchom wiatru. Porywistym wichurom oddają się całkowicie, bez oporu. Ugną się, pochylą, ale rzadko pozwolą złamać.

Zima im nie straszna - bambusy zachowują listowie, brzoza jako pierwsza spośród drzew w naszej szerokości geograficznej wypuszcza liście na wiosnę.

Są interesujące pod względem systematycznym - bambus to gigantyczna trawa, brzoza ma tendencje do "łatwego tworzenia mieszańców międzygatunkowych o trudnym do ustalenia statusie taksonomicznym" (cyt. za Wikipedią).

Spacer po brzozowym i bambusowym lesie ma w sobie coś magicznego, jakby wkroczyło się do przedsionka sacrum. (Japońskie świątynie szintoistyczne wznoszono zazwyczaj pośród bambusów gęstwiny, która miała chronić przed złymi mocami.)

Japan in Pictures : 5995 kyoto arashiyama takebayashi dori - bamboo grove

Od wieków zajmują twórców, którzy na płótno, papier, porcelanę, szlachetne kamienie, taśmy filmowe przenoszą ich wizerunki imputujące bogactwo znaczeń. Brzoza ugina się pod ciężarem powiązanej z nią symboliki, pośród której ludzkie życie, początek i koniec, miłość, czystość, śmierć to zaiste ciężki kaliber. Bambus symbolizuje na Dalekim Wschodzie długowieczność, wytrwałość, niepoddawanie się przeciwnościom losu. Za cierpliwe, mężne, eleganckie trwanie w trudnych warunkach pokochali je Japończycy, którzy wysoko cenią takie cechy charakteru.

Kołyszący się na wietrze, delikatnie szumiący bambusowy zagajnik ma w sobie więcej gracji niż wszystkie rosyjskie i sowieckie primabaleriny razem wzięte i w moim skromnym rankingu klasycznych spektakli przyrody plasuje się bardzo wysoko. Ex aequo z trwającą w bezruchu, cichą brzeziną.

4 komentarze:

  1. Zdjęcia przecudnej cudności. Wielki talent fotograficzny z ciebie bee!
    Z kolei podbudowa naukowo-filozoficzna zadowoli każdego intelektualistę. Brawo.
    Romantyczka, bez żadnego z powyższych talentów...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ewuniu, witaj w klubie romantycznych, zawszeć to raźniej. Niczem nie zasłużyłam na komplimentów tyle... A Twoja skromność doprawdy woła o pomstę do nieba!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. salut, zawitałam do ciebie od Holly i zainspirowalas mnie tymi bambusami. W Anduze jest taki wspaniały bambusowy park, w ktorym bylam parę razy. Nasi francuscy przyjaciele, pochodzacy min. z pięknego Nimes, mają chateau niedaleko i czasami nas zapraszają. O chateau Chirac juz pisalam, a Bambouserai czeka w kolejce.
    Pozdrawiam z Langwedocji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miło, że zawitałaś, Ardiolo, i zostawiłaś ślad wizyty :) Las w Anduze polecał nam gospodarz naszego maison d`hotes, ale nie starczyło, niestety, czasu, żeby się tam wybrać. Jednak to nic straconego, już planuję kolejną wyprawę na Południe Francji :) Ale z Ciebie szczęściara, że możesz mieszkać w tym raju!!! Pozdrawiam ciepło z upalnego dziś Wrocławia.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...