wtorek, 24 stycznia 2012

Trafiony prezent

Są takie kraje, w których tworzy się (chciałam napisać produkuje, potem wytwarza, ale zgrzytało prozą, a temat godny poety) czekolady o wadze netto 1000 gramów. Jeśli się ma przyjaciół w tych krajach, to przyjeżdżając z wizytą, przywożą ciężki prezent.



Zaistnienie w życiu człowieka czekolady-giganta, powoduje, niestety, nieodwracalne zmiany w mózgu, który to organ od momentu tego spotkania odbiera zwyczajną stugramową tabliczkę jako drobną przekąskę, a konsumpcji pojedynczej kostki ze zwykłej tabliczki w ogóle nie zauważa.


Pewnych problemów nastręcza odłamanie kawałka niebios z kolosa. Powiem wprost, dla malej, slabej kobietki jest to wręcz niemożliwe. Do tego trzeba jakiegoś barczystego drwala, kowala albo górala. Naukowiec się nie nadaje. (Nadaje, nadaje, tylko poszłam na efekt ;)

Slaba na ciele, ale nie na umyśle kobieta radzi sobie, jak potrafi. Udaje się do kuchni, otwiera szafkę, wyciąga długi, ostry nóż, wącha stal, budzi nagi instynkt i ... ciach, ciach... uderza w kakaową skałę!! Z głuchym dźwiękiem odpadają nieregularne odłamki.

Plusem bycia obdarowaną kilogramem czekolady jest błogie poczucie aprowizacyjnego bezpieczeństwa, minusem perspektywa endorfinowego więzienia...

4 komentarze:

  1. Cudowny prezent, wymarzony! Czekolada jest po prostu jak amulet, tylko jej odpowiednia, codzienna porcja pozwala nam przeżyć i zabezpieczyć się przed wszystkimi uciążliwościami życia. Gratuluję przyjaciół i zazdroszczę...Ale ja też każdego, kto przyjeżdża ze Szwajcarii proszę tylko o jedno, o czekoladę...bo mimo, że pewnie i Francuzi i Belgowie się obrażą, jest po prostu najlepsza. A Favarger to znakomita marka, jedna z najlepszych i najstarszych produkowana rzemieślniczo w Versoix. Co roku, podczas dni dziedzictwa narodowego organizowane jest zwiedzanie ich pracowni. Często przejeżdżałam przed fabryczką położoną pięknie prawie nad samym jeziorem genewskim...

    OdpowiedzUsuń
  2. Szwajcaria ma godne pozazdroszczenia tradycje w tej słodkiej dziedzinie, receptury doskonalone przez pokolenia - Favarger istnieje już prawie 200 lat!! Zwiedzałam dwukrotnie starą fabrykę czekolady Cailler w Broc - już sam unoszący się w niej zapach świeżych ziaren kakao, masła kakaowego, orzechów przenosił do lepszego świata:) A potem nastąpiła degustacjach ich szerokiego i pysznego asortymentu. Tu zamilknę, bo brakuje słów... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie prezenty lubię! W Norwegii kupiłam taki "blok" o wadze 500 g, też niezły. Ale pamiętam czasy kryzysu w naszym kraju, gdy udało mi się kupić czekoladę "wyniesioną" (żeby nie napisać prawdy brutalnej) z zakładu produkcyjnego. Wynoszenie odbywało sie w woreczkach foliowych mocowanych w spodniach, na udzie. Blok czekolady miał więc kształt niemalże "zbroi" - z męskiego uda. Ważyło to własnie około kilograma, a smakowało!!!!! Niekoniecznie zapewne ze względu na jakośc, bardziej na czasy trudne.....

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna historia! Komuna ogromnie pobudziła narodową inwencję i pomysłowość... Hm, czekolada w kształcie męskiego uda ... jak fragment rzeźby, czekoladowe lapidarium. Paryż oszalałby z zachwytu!!!! :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...