środa, 12 października 2011

Zazieleniło się

W bagażu japońskiego naukowca Nobu-san prosto z Kraju Wschodzącego Słońca przyleciała świeża dostawa zielonej herbaty i tym samym zakończył się mój tygodniowy odwyk.


Zielona herbata musi być zaparzona w czajniczku, najlepiej japońskim, i pita z czarki. W przeciwnym razie nie smakuje tak, jak powinna.



Małe czarki służą do podawania sencha - herbaty zaparzanej z liści. Duże czary, zwane chawan (na zdjęciu - w tle), wykorzystywane są podczas tradycyjnej ceremonii parzenia herbaty. Do ceremonii używa się startych na proszek liści - macha, co intensyfikuje smak i kolor oraz niewprawionym w piciu tej boskiej ambrozji podnosi ciśnienie na następny tydzień ;)



P.S. sencha, macha, chawan czytamy senczia, maczia, cziałan

9 komentarzy:

  1. W takim dużym mieście, gdzie można kupić wszystko, nie ma zielonej herbaty??? Chyba, że to musi być TA zielona herbata? Smacznego!

    OdpowiedzUsuń
  2. W Paryżu rzeczywiście można kupić wszystko, więc i zieloną herbatę szybko namierzyłam. Niedaleko Opery Garnier przy ulicach Sainte-Anne, Saint-Augustin, Petite Champs odkryliśmy coś w rodzaju Japantown. Można tam uraczyć się kuchnią japońską, zakupić ceramikę, kimona, prasę, książki, płyty. Jest też kilka dobrze zaopatrzonych sklepów z oryginalną japońską i koreańską żywnością. Niestety, wybór herbat skromny, gatunki w większości liche, ceny - jak na Paryż przystało. A nam nałogowcom potrzeba dużo, dobrej jakości towaru :). Dlatego gdy tylko nadarza się okazja, korzystamy z uprzejmości znajomych Japończyków. Pozdrawiam i polecam picie zielonej herbaty, Foko! Trąbi się o jej walorach zdrowotnych, ale jakież ona zapewnia doznania smakowe... I estetyczne, gdy jest właściwie podana :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Marzy mi się taki wieczorek przy zielonej herbacie, spędzony na długich i ciekawych rozmowach z przesympatyczną Bee... Ale jeszcze trochę i może się doczekam :-)
    Pozdrowienia z Wrocławia

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, doczekasz się nader szybko! Wkrótce wracam do macierzystego ula, więc jak tylko zdradzisz adres, natychmiast wystosuję zaproszenie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałem, że najlepsza herbata jest z okolic Shizuoki. Czy to jest prawda? Co jest w niej magicznego? Uzależniony od zielonej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zostal poruszony temat herbaty z Shizuoki, bardzo prosimy o wyjasnienie. Wierny czytelnik

    OdpowiedzUsuń
  7. Wierny Czytelniku Uzależniony Od Zielonej:), masz dobrych informatorów. Zielona herbata z prefektury Shizuoka jest rzeczywiście uważana przez Japończyków za najlepszą. Być może na jej smak ma wpływ bliskość czarodziejskiej góry Fudżi ... i największa ilość odnotowywanych wstrząsów sejsmicznych, z których znana jest Shizuoka... P.S. Nie pozwól Twojemu uzależnieniu wymknąć się spod kontroli ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zielona herbata to dla mnie po prostu coś fantastycznego. Świetna zieloną piłem ostatnio w t-barze Dilmah w warszawie z dodatkiem odrobiny sprite'a na zimno :)

    OdpowiedzUsuń
  9. :Ooo!Takiego wynalazku jeszcze nie próbowałam. Osobiście lubię zieloną gorącą, świeżo zaparzoną, wtedy pachnie i smakuje najintensywniej. Ale eksperymenty herbaciane od czasu do czasu są mile widziane :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...