niedziela, 16 października 2011

Paparazzi w akcji

Człek przyjmuje na siebie różne role życiowe, w końcu przyszło zostać paparazzi.
Nie spotkałam, niestety, Woody`ego Allena, kiedy kręcił Północ w Paryżu, nie wpadłam na Catherine Deneuve w Centrum Pompidou ani na Gerarda Depardieu w Nicolasie (sieć sklepów z winem), ani na Daniela Auteuil... gdziekolwiek.

Natknęłam się za to ostatnio na Karla Lagerfelda, którego trudna do przeoczenia siwa grzywa mogłaby śmiało służyć jako logo modnego, szykownego Paryża. Dyrektor artystyczny Chanel kroczył w otoczeniu świty ulicą Saint Honore, a tłumek przypadkowych przechodniów gorączkowo robił zdjęcia i filmował telefonami. Ten groteskowy łan wyciągniętych w górę rąk nie opadł ani na chwilę, dopóki projektant nie wszedł do księgarni, aby promować album Harper`s Bazaar Greatest Hits.




Współczesne społeczeństwo, żądne wrażeń, wyposażone w techniczne gadżety to czyściec sławnych i bogatych. Jeszcze dwadzieścia lat temu lud co najwyżej się na nich gapił. Czasem przyplątał się turysta lub profesjonalista z aparatem fotograficznym i wstydliwe pstryknął zza winkla. Teraz wszyscy bez żenady utrwalają moment i rozsyłają, zamieszczają... Takie czasy. No to jeszcze popatrzcie, choć słabo widać... ;)

Z Glendą Bailey - redaktorką naczelną Harper`s Bazaar
Siwa koafiura w nieodłącznym zestawie z przeciwsłonecznymi okularami jest jak krzykliwy neon anonsujący projektanta. Na pewnym etapie kariery w modowym światku indywidualistów i egocentryków taki znak rozpoznawczy jest pewnie pożądany. Nie zdziwiłabym się jednak gdyby po latach ten fryz i okulary służyły Karlowi jeno za kamuflaż, a incognito chodził po mieście łysy, z nagimi oczami i w powyciąganym dresie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...