W kinie "Barany. Islandzka opowieść". O dwóch takich, co kochali owce (bez woodyallenowskiej dosłowności ;). O tym, że łatwiej miłować zwierzę niż bliźniego, a już najtrudniej własną rodzinę i że często nie dostrzegamy, jak wiele nas łączy, fiksując się na tym, co dzieli i dopiero w obliczu tragedii... Znakomita filmowa przypowieść w islandzkim entourage`u.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz