Przypomniała mi się przy tej okazji historia sprzed trzech lat, jak to wujek nagrywał telefonem Niunię bujającą się zamaszyście na podłodze swojego pokoju w foteliku samochodowym i postanowił polecieć Kieślowskim, więc zapytał trzyletnie dziecko:
- Co jest dla ciebie w życiu najważniejsze?
A dziecko odparło:
- Ciciuś.
W tym momencie mamunia i ciocia obserwujące tę scenę udusiły się z tłumionego śmiechu, zaś reżyser-operator kontynuował:
- A co na drugim miejscu?
- Djugi ciciuś.
Oooo, i co? kupiłaś oba czy wolałaś nie narażać sąsiadów na krucjatowe śpiewy u wrót? :-)
OdpowiedzUsuń:))) Nie kupiłam nawet połówki (tej z wazonem), bo nie jestem aż taką fanką jak Niunia... w ogóle nie jestem fanką :)
UsuńKieślowskiego ze mną nie było, zresztą on przedkłada metaFIZYKĘ nad materię ;)
Taaak... Obraz idealnie nadałby się dla Teatru Polskiego celem dalszego promowania "Śmierci i dziewczyny"... , choć właściwie reklamy już spektaklowi nie trzeba, krucjaty rozsławiły go na cały świat...