środa, 21 października 2015

Jesienne przyjemności


W sobotę wyruszyliśmy na wieś do "moich stodół", jak określiła kiedyś to miejsce moja siostra. Oczywiście ani stodoły, ani siostra nie należą do mnie w dosłownym znaczeniu, lecz za sprawą afektu, jaki do nich żywię. :)
Chodzi o długi, obszerny, poniemiecki budynek folwarczny, w przeszłości służący jako stodoła lub obora i przynależący do pobliskiego pałacu, po którym nie zostało śladu, lub do bogatego rolnika, po którym również słuch dawno zaginął.
Obecnie budynek pełni funkcje składu antyków. Podzielony został na kilka pomieszczeń i wypełniony po brzegi rzeźbionymi kredensami, malowanymi szafami, eklektycznymi stołami. Na półkach pod ścianami zalegają ściśnięte rzędy zakurzonych obrazów w porysowanych ramach, przeważnie urokliwych kiczów, choć zdarzają się i przedstawiciele wysokiej sztuki. Pod sufitem wiszą dziesiątki lamp. Dominują smutne bezstylowce, ale trafiają się również secesyjne, rozłożyście kute w roślinne motywy oraz szlachetnie proste, połyskujące metalem i matowym szkłem artdecowskie cuda.


Ogarnia mnie przyjemna ekscytacja, mieszanka szaleństwa i błogości, kiedy wkraczam do tego pachnącego czasem świata i wędruję pomiędzy meblami, ścieżkami stylów i epok, w poszukiwaniu ... tego czegoś, do czego szybciej zabije serce. Nie przeszkadza mi nawet dojmujący zapach pleśni w jednym z pomieszczeń, choć w każdym innym miejscu przyprawia o mdłości. Oto siła miłości. :)


Tym razem nic interesującego nie uwiozłam stamtąd, choć wypatrzyłam piękny, secesyjny kredens. Okazał się sprzedany. Na szczęście, bo nie ustałabym w perswazjach, dopóki nie przekonałabym Spidera, że jest nam niezbędny, chociaż nie mamy gdzie go wstawić...

Spider i stodoły to całkiem inna historia... Przywiózł mnie, zajrzał na pięć minut, stwierdził jak zwykle, że dostaje uczulenia od tego kurzu i umknął do samochodu czytać książkę. Kiedy wróciłam po półtorej godzinie, spał. Nic dziwnego, skoro lektura nosiła tytuł Termodynamika procesów nieodwracalnych ;)

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na spacer po łąkach i lasach, żeby pokontemplować ciszę i urodę jesieni za miastem.
Kontemplacja wypadła bardzo satysfakcjonująco, co mam nadzieję choć trochę oddadzą zdjęcia.

 



8 komentarzy:

  1. Piękne jesienne kadry! Rozumiem siłę miłości do zawartości stodół, szkoda, że tak do nich daleko, bo chętnie bym je pozwiedzała.. No i widzisz, siła oddziaływania lektury również WIELKA, z termodynamiką nie ma żartów:)))) Pozdrowienia serdeczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło i dyplomatycznie podsumowałaś nasze pasje :)) Reakcja Spidera na termodynamikę wydaje się nietypowa, być może zmasowana energia antyków tak na niego podziałała... ;)
      Pozdrawiam kolorowo!!!

      Usuń
  2. Zaglądałam tu wcześniej lecz nic nie zostawiłam. Musiałam dogłębnie sprawdzić czy jesień jest aż tak piękna jak na twoich zdjęciach czy może mniej. Jedno jest pewne, u ciebie wyraźniejsze są szczegóły otoczenia.
    Kolejno zainteresował mnie ten proces sprowadzający sen, gdy entropię, której podlegają nielubiane zapachy pozostawi się w zastanym stanie i miejscu. I co ja czytam?
    "Proces nieodwracalny – proces termodynamiczny, powodujący wzrost sumy entropii układu i otoczenia. Nazwa sugeruje, że proces odwrotny do danego procesu nieodwracalnego jest niemożliwy. W istocie, ze względu na statystyczny charakter zjawisk termodynamicznych, proces odwrotny jest możliwy, ale jego prawdopodobieństwo jest bliskie zeru".
    Z tego wynika, prawdopodobnie, że jedynie stan snu zapobiega dalszemu nieuporządkowaniu myśli i chęci, choć prawdopodobieństwo tego faktu nie jest oczywiste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) Zdecydowanie zwiększyłaś entropię, Eve, podejmując działania mające na celu zrozumienie procesów nieodwracalnych, mam więc nadzieję, że owo nieuporządkowanie zakończył kamienny sen.
      "Prawdopodobieństwo bliskie zeru" oznacza mniej więcej, że rozbita szklanka sama cudownie się złoży i wskoczy z powrotem na stół...

      Usuń
  3. Gdy większość pokazuje piękne barwy jesieni Ty zamieszczasz tu zdjęcia szaroburych badyli i ... muszę przyznać, iż są one równie piękne, jak te rudo-kasztanowe cuda u innych. A siła miłości jest zaiste ogromna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za docenienie uroków badyli :)) I moich starań, żeby pokazać, że proces jesiennej degradacji jest piękny w każdej fazie i odsłonie, nie tylko koloru, ale i FORMY.

      Usuń
  4. Piękne zdjęcia! bardzo trafnie ujęłaś całą jesień w kilku kadrach. Ja właśnie szukam dzikiej róży ale u nas nigdzie nie rośnie :(
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam Cię również do mnie na bloga : www.homemade-stories.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za odwiedziny i dobre słowo. Złożyłam rewizytę. U Ciebie jesień w barokowej krasie we własnym mieszkaniu. :))
      Przyjedź na Dolny Śląsk, u nas dzikiej róży na łąkach wielkie bogactwo.
      Zamierzałam zamieścić jej zdjęcie, ale przegrało z głogiem. Pozdrawiam ciepło!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...