środa, 19 marca 2014

Z serii 1001 francuskich pałaców: Malmaison

Już ponad sześć miesięcy nie oddychałam francuskim powietrzem. Moja frankofilia domaga się pożywki, a nawet ofiar. Rzucam na pożarcie filmy znad Sekwany (ostatnio krwawą "Królową Margot" oraz mięsistą "Klasę").
Karmię smakowitymi pocztówkami z początków 20. wieku i względnie świeżymi zdjęciami produkcji własnej. Dzięki tym ostatnim odkryłam na nowo Chateau Malmaison. Tak właśnie powróci na łamy wdzięczny temat francuskich zamków i pałaców, który z niewiadomych przyczyn (akurat!) zarzuciłam dawno temu.

Malmaison znajduje się rzut camembertem od Paryża i jest idealnym celem podróży dla fanów Napoleona, Józefiny, Napoleona i Józefiny, róż oraz stylu empire.




Wyposażenie pałacu uległo co prawda rozproszeniu, częściowemu zniszczeniu na skutek burzliwych losów rezydencji, szczęśliwie staraniem Napoleona III, pragnącego odtworzyć ulubione miejsce na ziemi swojej babki Józefiny (założę się, że nie znosiła, by nazywać ją babcią), a następnie majętnego adwokata-pasjonata o ksywie Osiris udało się odrestaurować wnętrza i umeblowanie w kształcie maksymalnie zbliżonym do czasów, gdy mieszkali tu państwo Bonaparte, a po rozwodzie sama Józefina. Oryginalne meble tropiono na przeróżnych aukcjach, skupywano od prywatnych właścicieli, część sprzętów pochodzi z nieistniejących już pałaców Tuileryjskiego i Saint Cloud, wiele zostało podarowanych muzeum przez prywatne osoby. Efekt końcowy uderza autentycznością i klimatem.







Józefina była obłędną strojnisią. Na ubrania i biżuterię wydawała krocie siejąc spustoszenie w mężowskich/państwowych szkatułach. Próżność przypłaciła życiem. Podejmując w 1814 roku cara Aleksandra I założyła ponoć zwiewną i wydekoltowaną sukienkę, a że dzień był chłodny, przeziębiła się oprowadzając gościa po swoim słynnym rozarium oraz parku pełnym egzotycznych roślin i zwierząt. Kilka dni później zmarła na zapalenie płuc.

W pałacu można zobaczyć sporo kunsztownych okazów jej garderoby, muszę odnotować botki haftowane w pszczoły. Niestety, nie zachowała się sławna suknia usiana złotymi pszczółkami, w której wystąpiła podczas koronacji na cesarzową.

File:Josephine de Beauharnais, Keizerin der Fransen.jpg

2 komentarze:

  1. No faktycznie, taaakie fotki chować przed spragnionym światem? Szkoda, że nie mam stosownej przestrzeni, by i u siebie zakręcić tak malowniczo kafelkami .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałabym taki "wzorek" w wersji nieco pomniejszonej w Twoim przedpokoju, mógłby potem przejść płynnie do łazienki :)

      Zawsze zwracam uwagę na oryginalne kamienne podłogi w pałacach, kościołach, starych francuskich domach i z uporem maniaka je fotografuję. A jak przyjemnie latem chodzić boso po wyślizganych piaskowcach i stuletnich ceglanych płytkach w pewnym domu w Langwedocji... Chowają się parkiety, wykładziny i nowoczesne włoskie kafle.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...