wtorek, 8 października 2013

?

Oto zapowiedź nowego postu, który się planuje, się obiecuje, się pisze nawet odrobinę, ale się skończyć nie może, jakby miał kandydować do Nike blogowej albo co. Nic z tych rzeczy. Będzie jasno, piękny dzień...


























Czy zatrąbiłam/em wystarczająco wyraźnie? :)

8 komentarzy:

  1. Marsylskie dobre w każdej okoliczności. Nawet na słoniu, nawet wątpliwości zmyje. A ja sobie arganowe zafundowałam. Mydło, nie wątpliwości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie byłam świadoma tych cudownych właściwości mydła marsylskiego... ale skoro tak... nurkuję zaraz do szafy po zakupione na targu w Arles w zeszłym roku i wymydlę całe ;)
      U nas mydła w stanie stałym nie schodzą. Kostka z Aleppo leży na mydelniczce od kilku miesięcy, wycieram ją tylko od czasu do czasu z kurzu...

      Usuń
  2. Zatrąbiłaś i za...no właśnie. jak robią hipopotamy? Ryczą? W każdym bądź razie relacja z Marsylii zapowiada się ciekawie...czekamy na dalszy ciąg...

    OdpowiedzUsuń
  3. Hipopotamy hipczą, gdy są smutne i ryczą "hip, hip, hurra!", gdy zadowolone, hiphopują, by przekazać młodym wiedzę o prawach dżungli, hipopotamują, gdy przychodzi powódź ;) Wierszyk "Tuja" zamieszczony przez Ewę, wyzwolił u mnie pokłady pure-nonsensu...

    Cd się przyrzeka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Będzie o mydle? A co z powidłem?
    Nic nie wiem o pieniącej się Marsylii, ale argan też w siebie wcieram, działa jak placebo, czyli dwakroć tyle, ile może.
    Nike odtrąbiona, spróbuj zdążyć przed Noblem. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tamaryszku, będzie (jak zwykle tutaj) mydło i powidło :)
    Nobla w tym roku odpuszczę, po prostu nie dam rady przed godz. 13., umówiłam się do kina ;)
    Argan atakuje z każdej strony... Koleżanki się myją, smarują... Jeszcze dwa miesiące temu nie wiedziałam o jego istnieniu, potem dostałam na targu pod młynem ulotkę od Marokańczyka i ledwiem mogła uwierzyć własnym oczom czytając o magicznych wręcz mocach oleju arganowego. Lepsze to niż kąpiele w wywarze z dziewic (nie wierzę, że to napisałam...) czy oślim mleku, więc zakupiłam stosowną flaszeczkę "SoBio", coby się przekonać na własnej skórze... Zastosowałam dopiero raz i mogę się wypowiadać jedynie na temat zapachu. Jest dziwny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj Bee:) Tekst o hipasach w odpowiedzi na komentarz Holly boski:) Kurcze, a ja nic nie wiem o oleju arganowym:):) Zapóźniona jakaś jestem.. Na relację z Marsylii czekam bardzo:) Pozdrowienia serdeczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bonjour Anex :) , ostrzegam - doczytasz i zapragniesz dać się porwać i natłuścić płynnemu złotu Berberów... bo dlaczego miałaby Cię ominąć uczta bogiń z daniem głównym - eliksirem młodości z Maroka ;)

      Hip, hip, hurra!... że komentarz inspirowany luźno "Tują" i ściśle hipopotamami przypadł Ci do gustu :) Serdeczności!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...