środa, 20 marca 2013

Plusy internetu

Nie, nie, po prostu nie zdzierżę. Miałam dać spokój i zostawić ten kwiatek do uwiędnięcia, jednak on wciąż pachnie i odurza...

Po zobaczeniu "Nędzników" zerknęłam na kilka recenzji internetowych oraz siłą rozpędu na komentarze pod nimi. Znalazłam tam wiele intelektualnych wyzwań, a poniższe było największe:

Aktorowi grającemu Mariusza irytująco trzęsła się bródka przy śpiewaniu.

Od tamtej pory zastanawiam się, dlaczego po obejrzeniu dramatu z wzruszającą muzyką autorka komentarza poczuła potrzebę podzielenia się właśnie tym wrażeniem???

Być może jest to cenne ostrzeżenie dla bródkowych wrażliwców, czy nawet alergików, którzy zostali niniejszym uświadomieni, że gdy Mariusz rozdziawia buzię do śpiewu, powinni wyjść do toalety, poszukać czegoś na podłodze, zdrzemnąć się na chwilę.

Informacja może być również przydatna dla specjalistów od castingów oraz śpiewających aktorów - nad drgającymi brodami należy panować, należy eliminować, gdyż potrafią zirytować widza do tego stopnia, że z całego filmu zapamięta tylko bródkę.

Dzięki owemu komentarzowi na pewno zobaczę "Nędzników" po raz kolejny, gdyż, niestety, wykazałam się kompletnym brakiem spostrzegawczości i przegapiłam ten kluczowy element dramaturgii.

Właśnie dlatego warto czytać recenzje, a jeszcze bardziej komentarze w necie ;)

3 komentarze:

  1. hmmm:))) Ja przeczytałam taki oto komentarz na moją wypowiedz wyjaśniającą dziewczęciu, iż film Nędznicy nie jest ekranizacją powieści W.Hugo, a ekranizacją musicalu Les Miserables, który na podstawie tejże powstał, bowiem dziewczę zarzucało filmowi, że ta ekranizacja spłyca powieść Hugo. Na co dziewczę mi odpisało, iż rozumie, że każdy ma prawo do swojego zdania, ale ona się z moim nie zgadza :))). Ufff, a myślałam, że z faktami się nie dyskutuje, jak widać z ignorancją nie powinno się także tego robić. A komentarze, w których krytykuje się film muzyczny za nadmiar śpiewu w musicalu :) bo śpiew może być, ale nie za dużo, żeby śpiewali cały film to zdecydowanie nie do zniesienia. Zdecydowanie internet jest pouczający. Aha i muszę obejrzeć po raz trzeci tę drgającą bródkę, bo też nie zauważyłam, jak to laik skupiając się na śpiewie miast na fizys wykonawcy, choć ten pełnoekranowy powinien mi zapaść w pamięć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Parafrazując znany tekst Jonasza Kofty (ciekawe czy Stuhrowi drgała bródka podczas śpiewu... ;):

    Pisać w necie każdy może,
    trochę lepiej lub trochę gorzej,
    ale nie o to chodzi,
    jak co komu wychodzi.
    Czasami człowiek musi,
    inaczej się udusi,
    Oooooo

    OdpowiedzUsuń
  3. A inny człowiek czasami musi to przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...