![]() |
Mam przyjemność zaprezentować jedno z moich ważniejszych paryskich odkryć. I nie chodzi o nieco staroświecką wystawę w Saint Germain des Pres, ale o cud piekarni Poilane wytwarzającej tradycyjne chleby na naturalnym zakwasie, pieczone w opalanych drewnem piecach. Ich razowy, ciężki, zwarty i wilgotny, chleb mój powszedni od trzech miesięcy, sprawił, że przestałam jęczeć "Jakie prawdziwe sery i jakie sztuczne pieczywo w tej Francji... jak ciężko bez polskiego chleba i jak to będzie w Polsce bez wielości francuskich serów, ojojoj..." Teraz będę tęsknić i za serem, i za chlebem... |
![]() |
W drodze wyjątku zdjęcie wykonane bez pośrednictwa szyby, jako medium ograniczające tudzież zapewniające anonimowość potraktujmy monitory, które dzielą Was od smakołyków, mniam, mniam. |
![]() |
Nie wiem, kto te krzykliwe i cudownie ciepłe oranże oraz czerwienie kupuje, gdyż na paryskich ulicach nadal szepczą nierzucające się w oczy kolory... |
![]() |
Dobry adres dla zwolenników kuchni śródziemnomorskiej czy szerzej stylu życia południowca - oliwy, oliwki, tapenady, również naturalne kosmetyki. |
Bee, tylko łapać najbliższe połączenie lotnicze z Paryżem. Ruszyły kubki smakowe, tym bardziej, że jestem jeszcze przed śniadaniem.
OdpowiedzUsuńTak się rozentuzjazmowałam, że nawet wino z 1959 (a co tam), piłabym do śniadania.
Dziękuję za udostępnienie wglądu w 'paryskie mroczne zakamarki :)
Proszę uprzejmie, Ewciu. Już po śniadaniu? Zdecydowałaś się na kieliszeczek Merlota?
OdpowiedzUsuńCześć Bee:) Dzięki za kolejną cudną porcję Paryża:) Wystawy tam, to poezja sama w sobie:) Jaaa.. A te torty, mniam..
OdpowiedzUsuńPozdrowienia cieplutkie:)
Halo Anex :) Dzięki paryskim witrynom nawet szybko zapadające zimowe ciemności zyskują jakąś zaletę. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńCóż mam napisać jeśli dla mnie chleb z Poilane jest "przereklamowany" (polecam ponownie porównanie z "pur seigle" z sieci Naturalia, może się mylę), a wino kupuję, jeśli nie w zwykłym supermarkecie, to w "Repaire de Bacchus"? Głównie ze względu na miłą obsługę, ale też nazwę, która jakoś bardziej do mnie przemawia ;)
OdpowiedzUsuńMoże napiszę to, że się zgadzam - dobry chleb i wino (może jeszcze kawałeczek sera), reszta ma mniejsze znaczenie :)
Czaro, nie wyjadę, póki nie spróbuję chleba z Naturalii. Właśnie wynotowałam adresy sklepów przy bulwarze Raspail i ulicy Renard. Jeśli posmakuje, a pewnie tak się stanie, zabiorę tygodniowy zapas do Wro i będę pluć w brodę, że nie posłuchałam Cię wcześniej :)
OdpowiedzUsuńBee, podczas ostatniej wizyty w Polsce byłam zaskoczona właśnie bardzo niedobrym pieczywem, które w lokalnej piekarni kupują moi rodzice. Chleby z mojej piekarni w Juan les Pins są o niebo lepsze! Poza tym można podejrzeć pana piekarza, jak wyciąga nieregularne, kostropate, bardzo naturalne bochenki z pieca.
OdpowiedzUsuńSklepy Olivier & Co występują również i u nas, to duża międzynarodowa sieć, podobnie jak Nicolas.
Katasiu, obawiam się, że polscy piekarze coraz mocniej zachłystują się oszczędnościowymi właściwościami chemicznych dodatków, zaś francuscy powoli wracają do naturalnych korzeni, przynajmniej niektórzy :) Słyszałam ostatnio od studentki biochemii, która na zajęciach przeprowadzała stosowne analizy, że moja ulubiona do tej pory wrocławska sieć piekarni, również ma wiele na sumieniu...
OdpowiedzUsuń