niedziela, 18 listopada 2012

W dżungli

Jeśli homo culturalis ma chwilowo dość sztuki, musi salwować się ucieczką z miasta Paryża, gdyż tu nie znajdzie chwili wytchnienia.
Może omijać szerokim łukiem ponad dwieście muzeów i galerie sztuki znacznie przekraczające tę liczbę, dopadnie go instalacja na placu, rzeźba na moście, street art na ścianie kamienicy. I będzie domagać się uwagi oraz zrozumienia.

Paryż w pełni zasługuje na miano światowej stolicy sztuki, miasta-muzeum, ewentualnie artystycznej dżungli, gdzie trzeba się przedzierać w gąszczu wydarzeń, być czujnym i gotowym na atak z każdej strony, gdyż wszyscy uczestniczą w spisku - państwowe instytucje i prywatne firmy, hotele i galerie handlowe, merostwa i kościoły.

Nie ma chyba drugiego takiego miejsca na świecie, gdzie sztuka byłaby tak wszechobecna i doceniana. Poniższe zdjęcia powstały w przeciągu ostatnich dwóch tygodni:


Mieniące się kolorami misie - Panda Ba Juliena Marinettiego przed hotelem Plaza Athenee
Ten pracownik hotelu wygląda jak młodszy brat szefa najsłynniejszego żandarma z Saint Tropez
Przy Moście Aleksandra III - coś dla wegetarian...
... oraz fanów King Konga i groźnych psów w adidasach. Psy owe są prawdopodobnie elementem popkultury, na razie niezidentyfikowanym przeze mnie. Jakieś komiksy, animacje chodzą mi po głowie...



Przedsmak wersalskich sufitów w RERze C kursującym do Wersalu
Instalacja wideo Chrzest Benjamina Bergery`ego w kościele Saint Sulpice. Nakręcona szybkoklatkową kamerą kaskada wody płynie powoli, klatka po klatce ukazując fascynujący obraz. Cudowność wody niewidoczną dla naszych oczu bez wspomagania zaawansowanej techniki...
W merostwie VI dzielnicy wystawa Jeana Cluseau-Lanauve...
...  w sali obok prezentacja dokonań artystów-włókienników, rzeźbiących w tekstyliach


 Gustaw Flaubert pod kloszem
W nieczynnym kościele należącym do kompleksu Akademii Sztuk Pięknych wstrząsająca wystawa fotograficzna Robina Hammonda zatytułowana Zimbabwe, o twoich ranach opowie cisza.
(Paryski listopad jest miesiącem poświęconym fotografii.)



Niechaj nikogo nie dziwi brak ludzi na niektórych fotografiach. Wasza korespondentka bywa w takich miejscach, gdy większość populacji pracuje, poza tym zdjęcia kadruje tak, aby nie objąć emerytów i studentów. W weekendy sale zapełniają się.



Street art
Na koniec - sztuka dekorowania witryn. Ekskluzywny dom towarowy Printemps wespół z Diorem przygotował ku uciesze małych i dużych dzieci teatrzyk marionetek.
Rozrzut tematów, technik, a przede wszystkim emocji jest potworny. Od dramatu afrykańskiego kraju do rozpasania konsumpcjonizmu.
Paryż serwuje - cały świat z jego absurdalnymi kontrastami w pigułce.

7 komentarzy:

  1. Właśnie skończyłam oglądać interesujący program BBC na temat tego czym stała się dziś szuka dla obywatela. A przede wszystkim dla biznesmena. Widziane z pozycji muzealników - nie budzi euforii. Sztuka to przemysł i snobizm - albo jakoś tak...:)

    Piękne zdjęcia; może to pomysł na biznes dla ciebie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Udało Ci się wyłuskać z tej dżungli prawdziwe kokosy...cudowne zdjęcie sufitu w RER C w drodze do Wersalu, i misie sprzed hotelu Plaza...to wszechobecność sztuki powoduje, że jesteśmy w tym mieście bez przerwy czymś nowym zaskakiwani, oczarowani, zdumieni...Piękny fotoreportaż! Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ewuniu, na pewno wiele w tym prawdy, że sztuka, szczególnie współczesna, stała się przedmiotem dziwnych zabiegów marketingowych, spekulacji i inwestycji dla bogatych, którzy chcą być jeszcze bogatsi stosunkowo niewielkim nakładem środków... Obiektem snobizmu dla tych, którzy kupują sławne nazwiska, aby mieć w salonie oraz dla pędzącego, słabo wyedukowanego w dziedzinie tłumu zaliczającego kolejne muzea i wystawy bez chwili refleksji. Ale!! Niechaj BBC i muzealnicy nie zapominają o wrażliwych ludziach, którzy mają do sztuki szczere i bezinteresowne zamiłowanie. Takich osób znalazłoby się całkiem sporo, chociażby w naszej blogowej ferajnie...

    Dziękuję za podpowiedzi biznesowe. Zostanę fotografem weselnym i będę Cię zapraszać co sobotę na weselisko w charakterze oświetleniowca ;)

    Holly, dzięki za miłe słowa. Paryż zaskakuje do tego stopnia, że po godzinie marszu przez miasto dysk C(ity) odmawia mi dalszego zapisywania, szyja boli od kręcenia nią w (pełne) kółko, a oczy łzawią (ze szczęścia przesytu).
    Nie a propos - może miałabyś ochotę dołączyć do weselnego interesu?

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć Bee:) Dzięki za odwiedzinki u mnie:) Niestety, przykurzony nieco blog, brak czasu, brak czasu stały i nieustający:( Może uda się co nieco nadrobić:)
    Bardzo dziękuję za wycieczki paryskie - wielka radość tam pobyć - chociaż wirtualnie:) Pozdrowienia cieplutkie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj Anex i dzięki za to samo:) Twój blog rzeczywiście zastopował na Suwalszczyźnie, więc jak dla mnie wciąż byłaś na wakacjach... Skoro jednak nie, życzę cudownego rozmnożenia czasu i serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Och Beo, dziękuję za ten reportaż z kulturalno-bożonarodzeniowego Paryża! Bardzo się cieszę, że tam nie mieszkam, ale to jednak wspaniałe miasto...

    OdpowiedzUsuń
  7. Katasiu, ciesz się, ciesz... dziś padało co najmniej trzy razy. Zakupiłam ostatnio grafikę przedstawiającą prowansalski krajobraz i wgapiam się tęsknie, podkładając w wyobraźni lazury i zielenie. Paryską kulturalną różnorodność też pasjami lubię i nie odnotowuję raczej chęci ucieczki - zastosowałam tylko taki zabieg retoryczny :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...