niedziela, 13 maja 2012

FAJFY

W przedwojennej Polsce w dobrym towarzystwie fajfami nazywano popołudniowe spotkania towarzyskie, podczas których herbata nie była, jak mniemam, warunkiem koniecznym, lecz mile widzianym. Nazwa wzięła się od angielskiego five o`clock, pory na obowiązkową herbatę, gdy ta ostatnia stanowiła gwóźdź programu. Postanowiliśmy kontynuować obie tradycje i dnia 12 maja roku Pańskiego 2012 o godz. 17.10 nasza podstawowa komórka społeczna zainaugurowała domowe FAJFY, czyli wspólne picie herbaty połączone z wymianą myśli i spostrzeżeń. Zachęcam do powielania pomysłu i wcielania w życie we własnych komórkach.


Powstał nawet skromny regulamin zawierający wytyczne dla uczestników zdarzenia. Regulamin nie jest objęty prawami autorskimi.

MORE THAN FAJF RULES:
1. Herbatę serwujemy z czajniczka/dzbanka w pięknych, starych filiżankach. Od biedy mogą być nowe, choć ze starych smak jest bardziej złożony i głębszy. (Proszę nie traktować tego punktu jako zachęty do nie mycia filiżanek zakupionych na giełdzie staroci.)
2. Naczynia zmieniamy możliwie często, mieszamy style, wzory i kolory, żeby zmysł wzroku miał używanie, potrzeba piękna płci żeńskiej została zaspokojona, a u płci męskiej zaimplementowana. (Przepraszam za ostatni czasownik, ale Spider wciąż coś implementuje, więc i mnie się udzieliło.)
3. Nie bez kozery byłoby zadbać o coś do herbaty. Coś powinno mieć konsystencję stałą, dużą zawartość masła i umiarkowaną cukru.(Tarta migdałowo-cytrynowa idealnie się nada. Mam pewien smakowity w czytaniu przepis, mogę pożyczyć.)
4. Podczas fajfów należy siedzieć przy stole na krześle.
5. Na krześle należy siedzieć możliwie spokojnie z twarzą zwróconą do rozmówcy, uważnie słuchać, wyraźnie mówić, nie skakać z tematu na temat jak znerwicowany pasikonik.
6. W trakcie fajfów poruszamy tematy neutralne bądź przyjemne, dotyczące planów kolacyjnych, wakacyjnych, weekendowych oraz kultury i sztuki.

Jak wystartowaliśmy?

Spider: Wolę zieloną herbatę.
Bee: Uważaj na filiżankę! Nie stukaj tak o podstawkę...
Spider: To o czym chcesz rozmawiać?
Bee: O filmie...
Spider: No, no, no... Także widzisz... Tak to jest...

P.S. Poważnie we wpisie być miało,
Ale się nie udało.
Może następnym razem
Się wykażę.

7 komentarzy:

  1. Piękne i 'jak najbardziej' godne polecenia, jeśli ok. piątej owej będzie gdzie i z kim przysiąść w spokoju.

    We wczesnym PRLu 'fajfy' to były wieczorki tańcujące w dni wolne czy na wczasach. O ile wiem nadal są w użyciu np. w sanatoriach. Warto propagować obie formy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ewo, jakbyś miała ochotę porozmawiać o filmie lub implementacji zawsze możesz do nas dołączyć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A u mnie zapachniało aromatyczną herbatą... Oj chciałoby się być tak do Ciebie Bee zaproszonym na taki fajf, oj chciało!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli, to raczej o nieprzystosowaniu i permanentnym niewdrażaniu. Cóż ja nieboga wnieść mogę do takiego np. europejskiego modelu koncepcji Balanced Scorecard :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Holly, czuj się zaproszona, wstawiam wodę :) Postarałabym się nawet przejść od czytania o tarcie cytrynowo-migdałowej do zagniatania...

    Ewuniu, przekonałaś mnie, będziemy implementować film i teatr w substancję białą i szarą Spidera ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. hehehe :-)))

    na własne uszy wiem jak to jest słyszeć od Bee uważaj na ten kieliszek!!! jest bardzo stary! :-P

    ale zaraz miało być o fajfach a nie o winie... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie trzymam "skorup" w gablotce, w zamian za to rugam rodzinę i gości :) Nie wiadomo, co gorsze...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...