poniedziałek, 3 października 2011

Kolorowe jarmarki

W każdym francuskim mieście i miasteczku przynajmniej raz w tygodniu odbywa się targ, na którym mieszkańcy zaopatrują się w świeże warzywa, owoce, sery, ryby, mięso, chleb. Marketom typu Auchan i Carrefour nie udało się ich wyeliminować dzięki upodobaniu Francuzów do tradycji targowisk a przede wszystkim do dobrego jedzenia, czyli przyrządzonego ze świeżych, najlepiej lokalnych produktów.

W Gif jarmark gości w czwartkowe i niedzielne poranki w specjalnie dla tego celu postawionym zadaszonym pawilonie na skraju Parku Sportów niedaleko merostwa i żandarmerii. W Paryżu wiele dzielnic ma swój targ rozkładający się na szerokich chodnikach lub parkingach położonych między dwupasmowymi jezdniami, przeważnie dwa razy w tygodniu, w dzień roboczy i sobotę lub niedzielę. Umocowane przy znakach drogowych tablice informują, że w te dni w godz. 4.30 - 15.30 nie wolno tam parkować pod groźbą obrzucenia zgniłą sałatą, nieświeżymi jajami i przejrzałymi serami, a serio - ekspresowego przetransportowania w bezpieczniejsze miejsce pod nadzorem policji.

Francuskie targowisko jest równie malownicze jak japońskie czy polskie i daje świetne wyobrażenie o kulinarnych upodobaniach tubylców. Prócz żywności można się na nim zaopatrzyć w prowansalskie pikowane narzuty, płótna z nadrukami dworskich scenek (słynny toile de Jouy wywodzący się z pobliskiego Jouy en Josas), garnki do frytek...

Poniższe zdjęcia pochodzą z dużego targu ciągnącego się wzdłuż Avenue Wilson w XVI dzielnicy Paryża.








Kandyzowana siostra osa
Świeże ryby i owoce morza przyjeżdżają z Normandii i Bretanii.


Rekinek wegetarianin
Sprzedawca dumny jakby złowił rekinki własnymi gołymi rękami
Mięcha nie fotografowałam, bo jest niefotogeniczne.

Handel pod chmurką trwa przeważnie od 7.00 do 14.30 i nie do wiary, ile ton śmieci potrafi wyprodukować w przeciągu kilku godzin.

Apetyczne tarty na stole i śmietnik pod stołem
Po wszystkim następuje wielkie składanie i wywożenie stoisk, zwijanie zadaszeń i sprzątanie przez służby miejskie. Panowie z dmuchawami i panowie w polewaczkach dbają, aby serowo-rybne aromaty potęgujące się w słońcu z minuty na minutę nie uprzykrzały życia mieszkańcom dzielnicy i turystom zmierzającym do Muzeum Sztuki Współczesnej. Uliczny handel jest we Francji doprowadzony do perfekcji, miasta i miasteczka doskonale sobie z nim radzą organizacyjnie, dzięki czemu kontynuowane są wielowiekowe tradycje, podtrzymywane relacje sąsiedzkie i staroświeckie stosunki handlowe klient-właściciel stoiska, zamiast konsument-hipersupermarket. Obywatel ma lodówkę pełną świeżych smakołyków, a zdrowy i syty obywatel, to zadowolony obywatel.:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...