wtorek, 6 września 2011

Przyjaciel czy wróg?

W Awinionie wraz z biletem wstępu do Pałacu Papieskiego nabywa się prawa do audioguide`a. Dali w rękę długą jak ucho słonia słuchawkę, to wzięliśmy. No i zaczęło się wciskanie numerków i paplanie - kto, kiedy, z jakiej przyczyny, w związku z czym, na jakim tle historycznym. I zaczęło się przewijanie do tyłu, bo nie dosłyszałam jednego słówka, jeszcze trochę do tyłu, bo nie byłam pewna, czy dobrze zrozumiałam, i ponownie numer 16, bo nic nie zrozumiałam, mimo iż mechaniczna przewodniczka mówiła z oksfordzkim akcentem i jeszcze raz numer 25, żeby lepiej zapamiętać. Tak przemierzałam skarbce, dziedzińce, kaplice gapiąc się więcej na klawiaturę niż na pałac. Koncentrując się bardziej na słuchaniu i zapamiętywaniu niż na patrzeniu i odczuwaniu. Babka z oksfordzkim akcentem zagłuszyła szepty wiekowych murów.

Niewątpliwie warto znać kilka faktów na temat historii zwiedzanej budowli, ale te można sobie przeczytać w przewodniku siedząc w kawiarni z widokiem na... lub w internecie w wieczór poprzedzający randkę z... Za dwa miesiące i tak większość informacji zniknie w przepełnionych, zabałaganionych szafach pamięci. Emocje i wrażenia przechowują się znacznie dłużej w tajemniczych sekretarzykach. W każdym razie w pszczelim świecie:)

W Awinionie rozpoznałam i rozpracowałam wroga romantycznego turysty - "odiogajda", więc następnego dnia zwiedzając teatr rzymski w Orange byłam mądrzejsza. Wzięłam małą jak ucho hipopotama słuchawkę, ale trzymałam z dala od narządu słuchu. I chłonęłam klimat miejsca, podziwiałam słońce odbijające się w kamiennych murach, skontrastowane z nimi błękitne niebo, opalając się na starożytnych stopniach i rozpływając w wakacyjnej błogości.



Żądzę wiedzy dopuściłam do głosu na koniec i od fonicznego (nie)przyjaciela dowiedziałam się, że posągi cesarzy, jak ten Augusta stojący pośrodku ściany za sceną teatru, produkowano w starożytnym Rzymie masowo, a następnie rozsyłano do odległych prowincji. Zmiana panującego wiązała się z operacją wymiany głów w posągach. Do starego tułowia dosztukowywano głowę nowego cesarza.


Z ręką przyklejoną do ucha

2 komentarze:

  1. Tak! Masz rację Dorotko, lepiej patrzeć i odczuwać :) niż chłonąć wiedzę z zamkniętym sercem.
    "Czucie i wiara silniej mówi do mnie
    Niż mędrca szkiełko i oko."
    Dzięki za ten fajny wpis. Oczywiście wierny czytelnik czeka na kolejne :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Trochę czasu zajęło mi dojście do takich cennych wniosków - do niedawna byłam wyznawcą "szkiełka i oka" - przynajmniej w turystyce ;) Zdążyłam przejść z przewodnikiem w ręce wiele miast, zgodnie z wyznaczoną przez autorów trasą i patrząc na wskazane przez autorów budynki (obłęd!), zanim uwierzyłam romantycznemu poecie. Dzięki za przywołanie cytatu - towarzyszył mi przy pisaniu :)
    Pozdrawiam ciepło Wiernego Czytelnika z zachmurzonego Paryża. P.S. To niesprawiedliwe, że die Sonne zostało w Prowansji...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...