czwartek, 19 maja 2011

Noc Muzeów

W sobotę uczestniczyliśmy aktywnie w wydarzeniu pod nazwą Noc Muzeów. Wcześniej odwiedziliśmy w Saint Germain des Pres znajomą właścicielkę galerii, która niestety była zajęta sprzedawaniem chińskich waz chińskiemu kolekcjonerowi. Poszliśmy do mieszczącej się przy tej samej ulicy księgarni specjalizującej się w wydawnictwach albumowych. Od przeglądania albumów ze starymi fotografiami nogi weszły mi w łopatki. Spider najpierw oglądał, potem siedział na słupku na chodniku i wykonywał ręką oraz głową gesty przywołujące.

Znajoma w galerii nadal przekonywała opornego Chińczyka, więc udaliśmy się do Dzielnicy Łacińskiej do ulubionego antykwariatu z angielskimi książkami. Tego już było stanowczo za wiele, Spider oznajmił, że ma alergię na kurz i usadowił się na krawężniku przed sklepem. Najpierw robił zdjęcia...


... następnie ... zdrzemnął się. Stało się. Może się oficjalnie chwalić, iż spał na ulicy. Nie jest to aktywność częsta w środowisku, w jakim się obracamy. Bee tymczasem nie omieszkała nabyć kolejne "zawalipółki" - książkę o impresjonistach oraz zbyt ciężki (zdaniem tragarza) album poświęcony kuchni francuskiej. A ciężko to drogiemu tragarzowi dopiero będzie. Jak zacznę wcielać w życie przepisy oparte na śmietanie (30% zawartości tłuszczu), serach (powyżej 50%) i maśle (min. 82%).

W Muzeum d`Orsay stałą kolekcję dobrze znamy, zależało nam na zobaczeniu wystawy czasowej zatytułowanej Ballada o miłości i śmierci: prerafaelicka fotografia w Wielkiej Brytanii, 1848-1875.


Bee odleciała w wysokie rejony sztuki podziwiając dziewiętnastowieczną artystyczną fotografię - pejzaże, portrety, modelki o wyrazistych twarzach, rusałczych włosach, upozowane w scenach z dramatów Szekspira i legend arturiańskich. Zdjęcia niosące fascynujący ładunek emocji i bogactwo treści. Spider obejrzał trzeźwym okiem i nie podzielił zachwytu. Zajął się fotografią artystyczną XXI wieku, co z kolei nie znalazło zrozumienia wśród obsługi muzeum...


W Muzeum Luksemburskim, przy Pałacu Luksemburskim, zobaczyliśmy wystawę Cranach i jego czasy. Niewielka kolejka do wejścia w porównaniu z d`Orsay, obowiązkowa bramka, sprawdzanie torebki i plecaka. Godzina 11 w nocy - niezwykła pora na bliskie spotkania ze sztuką. Renesansowe obrazy i litografie też niezwykłe. Łukasz Cranach Starszy malował ludzkie ciała często w sposób nierealistyczny (za przykład niechaj posłużą opuszki uszu zaczynające się na wysokości ust, dzieci o wielkich głowach i nalanych twarzach), ale był mistrzem w oddawaniu charakterów i uczuć. Oczy bohaterów jego malowanych opowieści mówią wszystko.

Wróciliśmy do domu bardzo kulturalni, usatysfakcjonowani pożytecznie spędzonym czasem i wykończeni, jakbyśmy przepracowali cały dzień w kamieniołomach.

2 komentarze:

  1. Anonimowy23 maja, 2011

    Czy ten Twoj Spider, wiecznie spi??

    OdpowiedzUsuń
  2. Spider może wszędzie i o każdej porze i to się nazywa re-ge-ne-ra-cją ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...