środa, 2 marca 2011

Rambouillet. Z serii: 1001 francuskich zamków

Ponure jesienne chmury nie udaremniły naszej wycieczki do pobliskiego zamku w Rambouillet. Zamek od 1883 jest jedną z oficjalnych rezydencji prezydentów Francji. W związku z tym nie można robić w środku zdjęć, zwiedzanie tylko z przewodnikiem. W języku francuskim. Dają broszurkę po angielsku.



Podobnie jak w Fontainebleau (o którym innym razem) i tu pomieszkiwał Napoleon I, i tu zachowała się jego łazienka w stylu pompejańskim z żelazną wanną i stolikiem, przy którym jadał kolację po kąpieli. Czyścioszek był z Bonapartego pierwszej wody, a podobno do Józefiny pisywał z pola bitwy „Będę za tydzień – nie myj się.”

W średniowiecznej baszcie w sypialni urządzonej renesansowymi meblami nocował Putin. Do dziś unosi się tam zapach władzy.


Po obejrzeniu chateau udaliśmy się do ogrodu podziwiać domek z muszli, który diuk Penthievre wybudował dla swojej synowej księżniczki Lamballe, oraz mleczarnię, jaką kolejny właściciel posiadłości - Ludwik XVI postawił dla królowej Marii Antoniny, która uwielbiała udawać pasterkę.
Trzeba przyznać, że znaczne fundusze i próżniactwo pobudzały męską fantazję... Obydwu obdarowanym paniom nie ma jednak czego zazdrościć zważywszy, że jedna skończyła pod gilotyną, druga została zmasakrowana przez tłum w czasie rewolucji.

Swojska nazwa mleczarnia może być nieco myląca. Wzorowany na greckiej świątyni budynek jest klasyczny z zewnątrz...


... i niezwykle wyrafinowany w środku. Ściany z mlecznego piaskowca zdobią medaliony z białego marmuru przedstawiające urodziwe, bose pasterki w towarzystwie krów, owiec i kóz. W pierwszej sali goście królowej przy marmurowym stole próbowali mlecznych produktów. W drugim pomieszczeniu z fontanną w formie groty, w której stoi posąg młodej kobiety z kozą, chłodzono kanki z mlekiem i gorącą krew.

Domek z muszli jest kryty strzechą, ...



... ze ścian sterczą kości wołu, które miały wchłaniać wilgoć. Być może wchłaniały przez pierwszych sto lat. Obecnie czuć pleśnią we wnętrzu wyłożonym muszlami różnej wielkości, kształtów i kolorów, pochodzących z siedmiu mórz i jakichś rzek. Zamiast lustra nad kominkiem diuk polecił wykonać jego imitację z macicy perłowej, która połyskiwała, lecz nie odbijała wizerunku księżniczki Lamballe. Albowiem rozpustny małżonek owdowił ją po roku małżeństwa pozostawiając w spadku fortunę oraz syfilis, którego efektem były nieestetyczne zmiany na ciele Madame.

Podczas rewolucji Lamballe aresztowano jako bliską przyjaciółkę i, jak wieść gminna niesie, kochankę znienawidzonej przez lud najbogatszej pasterki świata - Marii Antoniny. Przed sądem rewolucyjnym nie chciała wyprzeć się tej przyjaźni, więc została wydana na pastwę tłumu. Nie podejmuję się opisania do końca tej makabrycznej historii.

Po ogrodowych atrakcjach oprowadzała nas młoda, blada studentka archeologii z Paryża. Zainteresowała się losem sierot językowych i po relacji przeznaczonej dla Francuzów, nastąpiła wersja angielska. Męczyła się przy tym okrutnie ze słownictwem typu inkrustowana konsola, a my z jej akcentem, ale nie dała za wygraną.

Dowiedzieliśmy się również, że studiuje na trzecim roku. Czy na Sorbonie dopytywał Spider, jakby w Paryżu nie było dziesiątków innych uniwersytetów, potwierdziła bez przekonania, jakby nie chciała rozczarować. W przyszłości zamierza zostać przewodnikiem. Podobno archeologia jest zbyt „naukowa”, za dużo powiązań z chemią, biologią. Odżegnuje się od nauczania w szkole. Podobno historia w tutejszych szkołach jest przycięta niczym krzew we francuskim ogrodzie. Zaczyna się od rewolucji, kończy na II wojnie światowej. Dzieci i dorośli nie mają w związku z tym bladego pojęcia o zamierzchłych czasach, w których noszono zbroje, pasy cnoty, krynoliny i peruki. Nie wiedzą również, że pasy cnoty i peruki wzajemnie się wykluczają.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...