... w Muzeum Architektury we Wrocławiu trwa retrospektywna wystawa Anny Szpakowskiej-Kujawskiej. I tak sobie myślę... w nawiązaniu do Michałowskiej w Mieszkaniu Geppertów. Obie panie łączy wiele podobieństw - urodzone w latach 30. XX wieku w inteligenckich rodzinach, obdarzone wyobraźnią i talentem plastycznym, ukończyły wrocławską PWSSP w latach 50., w przypadku Michałowskiej mąż-artysta, trójka dzieci, kilkuletni pobyt w Gwinei z małżonkiem wykładającym na wydziale rzeźby, Szpakowska wyszła za mąż za architekta, również spędziła z nim kilka lat w Afryce, mieli dwóch synów...
Jak wiele uwarunkowań zewnętrznych i wewnętrznych wpłynęło na to, że tylko jedna z nich zapisze się w historii polskiej sztuki, stworzyła tysiące dzieł (i nadal to robi w 95 roku życia). Abstrahując od makroskali i wielkich procesów, jakie składowe muszą zaistnieć, żeby przełożyć się na ten wewnętrzny napęd do tworzenia, energię, która pcha do codziennego działania, którą jedni mają w nadmiarze, inni w niedoborze. Jaki zestaw cech psychofizycznych, na które mamy niewielki wpływ, dzieciństwo, "towarzysz życia", miejsce zamieszkania, środowisko...
Odpowiedzi być może śnią się filozofom, ale rano ich nie pamiętają.




A co jeśli czuje się taką potrzebę twórczą, taką, że musi, bo się udusi, a niestety żadnych talentów i można żyć jedynie odtwórczo, naśladowczo, jako obserwator.
OdpowiedzUsuńA może to brak odwagi, aby zaryzykować. Ale chyba i tak lepiej zadawać sobie takie pytania, niż nie mieć "czucia"
Zadajesz ciekawe, choć trudne pytania, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi, bo oprócz ogólnych uwarunkowań są też osobiste priorytety i wybory. Życie osoby, która intensywnie tworzy zapewne niejednokrotnie zmusza do rezygnacji z jakiejś jego części, bo realizacja tego co w duszy gra nie idzie w parze z obowiązkami, zwłaszcza jeśli brakuje wsparcia. Nie odzywałam się, bo mam trudny okres w życiu, ale zaglądałam, i powiem, że obraz bardzo mi się podoba.👍😘🫶
OdpowiedzUsuń