czwartek, 10 października 2024

Japonii i metafizyki cd. :)



























Oddalona o jazdę autobusem, pociągiem i dwadzieścia minut pieszo od zatłoczonej centralnej Nary z potężną Todaiji i oswojonymi sarnami. Świątynia Horyuji z przełomu wieku 7. i 8. W pierwszej połowie upalnego sierpnia, na godzinę przed zamknięciem, pusta i cicha. Tajemnica absolutu ubrana w historię, religię, sztukę. Niezwykłe doświadczenie, które zostanie ze mną na zawsze.





8 komentarzy:

  1. O właśnie, pusta i cicha to wyjaśnia wszystko. To definiuje mój pobyt w Brugii. Japonia to dla mnie zupełny kosmos, bo nieosiągalna, więc tylko mogę sobie na cudze zdjęcia popatrzyć i ucieszyć się, że komuś się udało. I to komuś fajnemu. :) I to w dodatku nie na krótką chwilę. Zresztą jak się podróżuje tak daleko, to byłoby szkoda na chwilę. Wierzę, że ciężko się wraca, ale jak ma się tak napięty grafik jak twój to będzie lżej. Słoneczka w Krakowie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzenia pogodowe spełniły się, słońce cudnie prześwietlało Planty i witraże. A duch mój przywlókł się w końcu za ciałem do Europy i Polski i zaczyna odzyskiwać zainteresowanie sztuką współczesną. :)

      Cóżżżż... Nie wiem skąd ta wizja, ale widzę cię biegającą po świątyniach i muzeach Kioto... ;) Może podróż kilkuetapowa?

      Usuń
  2. Dla mnie Japonia to imponderabilia młodości. Chętnie wracam i zastanawiam się, czy w końcu zdecydować się na odnowienie tamtego życia. Twoje metafizyczne posty zachęcają.
    A wiesz, moja uczennica, która była gwiazdą teatrzyku japońskiego istniejącego w mojej nauczycielskiej karierze w latach 80., napisała swoją autobiografię i bardzo dużo miejsca poświęciła swojej mlodej wychowawczyni i moim tamtym pasjom. Japonia teatr gazetki szkolne. Napisała książkę po włosku, bo mieszka tam od 30 lat i zdobyła nawet europejskie nagrody literackie. Wiele razy nazywała mnie swoją amata maestria i jakby bylam na pewnym etapie kreatorką jej nowego życia.
    Właściwie to ona przywołała moje dawne miłości. Może czas policzyć finanse i zobaczyć Japonię w okrągłą rocznicę bomb atomowych. Akurat wczoraj oglądałam Oppenheimera.
    Pozdrawiam z Gryfowa śląskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wow!", że się tak spontanicznie wyrażę. :) To zapewne źródło dużej satysfakcji i przyjemności zostać uwiecznionym w literaturze jako inspirująca nauczycielka. Czy książka została przetłumaczona na polski?

      Ciekawe, że zainteresowałaś się Japonią jeszcze w latach osiemdziesiątych, kiedy niewiele informacji na jej temat docierało, było dostępnych (oprócz klasyki literackiej i książek historycznych). Tak sobie teraz myślę... Czy kultowy serial "Shogun" miał z tym coś wspólnego? :) Osobiście mogę tylko polecić tę wyprawę w stronę wschodzącego słońca, nie znam podróżnika, którego by rozczarowała. Z serdecznymi pozdrowieniami

      Usuń
  3. To była nawet końcówka lat 70. W moim hutniczym mieście pracowali inżynierowie z Japonii i budowali walcownię drobną. Byłam wtedy w czwartej klasie liceum, kiedyś zobaczyłam jednego z nich w jedynym u nas supermarkecie. Spytałam czy w czymś pomóc i tak moja przyjaźń z nimi trwała potem do 1981 roku, wyjechali przed stanem wojennym. Ja już byłam na czwartym roku.
    Zdawałam na filologię angielską, ale się nie dostałam. Miałam zdany egzamin i mogłam się starać o miejsce na innym kierunku. Wybrałam filologię polską i potem nawet pisałam pracę magisterską na temat japońskich wpływów na polski modernizm. Praca z językoznawstwa, o japonizmach w powieści Sieroszewskiego Miłość samuraja 🤣 właściwie dla mnie to też była miłość. Ale mój Yasufumi mówił, że jego rodzina nigdy by mnie nie zaakceptowała.
    Potem się życie potoczyło. Teraz jestem na międzynarodowych stronach facebookowych o literaturze japońskiej. Czasami jak mi się chce, wspominam o tamtej historii i o książkach wtedy czytanych.
    Książka mojej uczennicy na razie jest tylko po włosku.
    Może ja napiszę jakiś post o tym 😃
    Teraz byłam we Wrocławiu, następnym razem pewnie na wiosnę. Może moglybyśmy się spotkać.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za piękną i zaskakującą historię. ("Shogun" przy tym wymięka.) Japońskie ścieżki w Twoim życiu są tak ewidentne, że aż się prosi... :)

      Daj znać koniecznie, kiedy będziesz się wybierać do Wrocławia, pójdziemy na zieloną herbatkę lub/i francuskie wino.

      Usuń
    2. Dziękuję .Z przyjemnością. Do Wrocławia jeździłam rodzicami od dzieciństwa, tam mieszkało dwoje rodzeństwa ojca i zawsze przyjazd na dworzec PKP wywołuje pewne emocje.
      Zaczęłam coś pisać o tej Japonii 😍 sprawdzać biura podróży oraz wakacyjnych piratów 🤣

      Usuń
    3. Wygląda na to, że umówione na Wrocław. :))
      Fajnie, że nakręciłaś się na Japonię literacko i podróżniczo też. :) Najlepiej samemu się zorganizować, biura straszliwie zawyżają ceny, a przy możliwościach, jakie daje sieć, przemieszczanie się tam niezwykle rozbudowaną i przewspaniałą infrastrukturą kolejową czy komunikacją miejską to bułka z masłem i miodem.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...