Dotknęło mnie odejście Kory. Wielkiej, fascynującej artystki, mądrego, odważnego człowieka, mistrzyni słowa pisanego i mówionego, przepięknej kobiety. Chyba nie dość docenianej i pamiętanej, gdy była jeszcze wśród żywych...
Od soboty grają mi w głowie na zmianę dwa utwory Maanamu o miłości. W zupełnie różnych tonacjach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz