czwartek, 9 maja 2013

Chłód Nieba


Nagrodzona FIPRESCI w Berlinie reżyserka Sacha Polak zaprasza na ostrą jazdę po wirażach psyche tytułowej Hemel (w tłumaczeniu Niebo). Wychowywanej od niemowlęcia przez zapatrzonego w nią ojca, która odwzajemnia ojcowskie uwielbienie i ... przejmuje męskie, w stylu macho, wzory zachowań i reakcji (siusianie na stojąco w jednej z pierwszych scen to nie tylko wygłupy wyluzowanej dziewczyny). Jej żywot płynie od imprezy do kolejnego faceta. Pozostaje przy tym chłodnym obserwatorem, okrutnym analitykiem, egotycznym prowokatorkiem.

Kolejne sceny precyzyjnie odmierzają bieżące wydarzenia, konsekwentnie odsłaniają fakty, które ukształtowały bohaterkę. Na pierwszy plan wysuwa się skomplikowana psychologicznie relacja z ojcem. Wypełniona akceptacją, podziwem, bliskością, często dwuznaczną, przekraczającą przyjęte normy, odbijającą się w podejrzliwym umyśle widza echem kazirodztwa, kompleksem Elektry, choć to inny przypadek.

Przypadek uwarunkowań biologicznych nie do zniwelowania, labiryntów kształtowania (się) ludzkiej psychiki, przez które nie prowadzi żadna nić i najlepszych chęci, którymi zostało wybrukowane piekło tego Nieba.

Kamera skupiona na głównej postaci, epatuje do granic wytrzymałości jej fizycznością, niekwestionowaną urodą (doskonale obsadzona Hannah Hoekstra), wciskając widza w oddzielony, niewyraźny świat wewnętrzny. Otoczenie, przyroda odzwierciedlają stany psychiczne, film przypomina w tym modernistyczny poemat. Nieznośnie natrętna jest scena nad morzem, gdzie wiatr szarpie włosami wreszcie zakochanej Hemel. Nie, nie powiedziałam za dużo, to tylko środkowy element tej układanki.



4 komentarze:

  1. Chyba zaczynam rozumieć patrząc uważnie na pierwsze zdjęcie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Holly, operator Daniel Bouquet nie próżnował, jest naprawdę współtwórcą filmu. Nawet pojedyncze zdjęcia, jak choćby przytoczone, pozwalają wnioskować o klimacie całości i zawierają duży ładunek emocji.

      Usuń
  2. Wiraże psyche. Choć raz w roku - wiosną, marzę o psyche bez wiraży, której to psyche włosy, rozwiewa prosta radość istnienia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewuniu, ale że w kinie, czy w życiu? Pewnie obu :) Cóż, ambitne kino dramatycznymi komplikacjami stoi. Wszystkie znakomite filmy, które widziałam ostatnio, można śmiało określić jako ponure. "Miłość", "Polowanie", "Za wzgórzami", "Wszyscy w naszej rodzinie"...
      Po takich seansach można radować się, że dające do myślenia kino ma się dobrze i że nie straciło się dwóch godzin :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...