poniedziałek, 28 listopada 2011

Vitré, czyli o domach i ludziach

W weekend udaliśmy się z przyjacielską wizytą do Bretanii. Niestety, Bretania nie była akurat usposobiona towarzysko i schowała się przed nami we mgle.

Na pierwszy ogień poszło średniowieczne miasteczko Vitré. Obecność wspaniale zachowanych zabudowań o konstrukcji szkieletowej odnotowaliśmy na równi z posezonowym deficytem turystów oraz ewidentnym brakiem ludności użytkującej owe zabudowania. Stopień wyludnienia był tak wysoki, iż nabraliśmy podejrzeń, że jakaś straszliwa epidemia zebrała tu okrutne żniwo.

Pusto wokół zamku

... na placach

i ulicach...

Przywykliśmy do tego, że w sobotnie popołudnia na paryskich rues, avenues i boulevards kwitnie najbujniej życie. Kto żyw, rusza w miasto metrem, rerem, rowerem, landroverem, żeby poprzerzucać ciuszki w butikach i sieciówkach, obejrzeć nowości w galeriach i muzeach, posiedzieć na chodniku, znaczy w kawiarni, skonsumować ogromny talerz sałaty, przyrządzonej przez kogokolwiek, byle nie własnymi rękami, zaopatrzyć się na wieczór w "smakołyki" z cukierni lub u Chińczyka (pozwoliłam sobie wstawić cudzysłów, gdyż nader często te pierwsze lepiej wyglądają niż smakują, drugie lepiej pachną niż smakują ;).

Dopiero znajomi w Rennes uspokoili nas, że z populacją Vitré wszystko w normie. Dżuma, cholera i czarna ospa nie gościły tam od wieków, po prostu w godzinach 12-14 mieszkańcy jadają własnoręcznie przyrządzony lunch, we własnym domu, w towarzystwie własnej rodziny, gdyż w tygodniu nie mają czasu na kultywowanie przy wspólnych posiłkach wartości rodzinnych. Interpretacja tak urocza, że ... zarzućmy wszelki sceptycyzm i trzymajmy się jej.

2 komentarze:

  1. Bee, w Bretanii zawsze jest albo mgła, albo deszcz, albo (czy to możliwe?) i jedno i drugie ;)
    Ostatni raz byłam tam w sierpniu i spędziliśmy cały pobyt ze świadomością, że wszędzie we Francji jest właśnie piękna pogoda, poza Bretanią ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Katasiu, mgły doświadczyliśmy w pierwszy dzień, kapuśniaczku w drugi. Co ciekawe - ustał, gdy tylko wjechaliśmy do Normandii :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...