środa, 13 sierpnia 2014

Pocztówka z Carpentras

Niebo zmienia się gdzieś za Lyonem. Spod ufryzowanego w buńczuczne czuby i wojownicze pióropusze firmamentu Północy, ze skłonnościami do dramatycznych zwrotów akcji, gwałtownych i burzliwych rozwiązań wjeżdża się w krainę świetlistej łagodności przykrytą niebem w kolorze delikatnego błękitu (w głowie dźwięczy idealny angielski termin baby blue, baby blue...) urozmaiconego drobnymi, pierzastymi chmurkami. Barwy otoczenia stają się cieplejsze, roślinność spokojniejsza. Po kręgosłupie przebiega dreszczyk radości. To już! Południe!

Pierwszy przystanek w Prowansji - Carpentras. W drodze do lawendowego Sault zatrzymaliśmy się na spacer po tym wiekowym miasteczku, położonym 20 km na wschód od Awinionu. Cały pożądany zestaw prowansalskich dekoracji na powitanie. Wąskie uliczki, ciurkające fontanny, cieniste platany, spłukane słońcem beże i głębokie szafiry.
Wiekowe napisy na wyblakłej fasadzie. Nad domami najprawdziwszy baby blue.
Światło Południa przyłapane na gorącym uczynku
Katedra Saint Siffrein
Pod odpowiednim kątem, szczególnie w sąsiedztwie pastelowych murów kamienic czy budowli z kremowego piaskowca, niebo przybiera barwę czystego, intensywnego szafiru. Próżno wypatrywać takiego koloru w chłodniejszej strefie klimatycznej, nawet w najupalniejsze lato.


Obowiązkowa wieża zegarowa, tu schowana w podwórzu
Jak na Francję przystało - sztuka na ulicach
Pan: Wino jest najzdrowszym i najbardziej higienicznym napojem.
Pani: Jesteś pewny?
Wątroba: Nie jestem ;)
Z uporem graniczącym z obsesją od kilku lat fotografuję malownicze prowansalskie drzwi i bramy. Nie potrafię przejść obojętnie obok wiekowych portali i detali kamieniarskich, ekscytuję się na widok metalowych kołatek. Uzbierała się tego całkiem pokaźna kolekcja. W Carpentras natrafiłam na piękne okazy pamiętające 18. a nawet 17. wiek. Na wyciągnięcie ręki.
Puk-puk.







Czas jechać dalej.

10 komentarzy:

  1. Bajka! A może, dla odmiany, sprokurowałabyś coś obszerniejszego na temat swoich podróży? Umiejętności 'językowe' znajduję obiecujące :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A o jakiej objętości relacji myślimy? :)

      Usuń
  2. Ha:) Popieram - jak dla mnie objętość im obszerniejsza tym lepsza:) Błękit i cała reszta obłędne:) Mimo niechęci do wysokich temperatur na pewno kiedyś to wszystko obejrzę:) I chciałabym nieśmiało polecić północne błękity - może były dostępne tylko w tym roku, nie wiem, w każdym razie natrafiliśmy na cudne ich odcienie za kołem podbiegunowym i skradły nam serca:) Pozdrowienia serdeczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje zdjęcia Norwegii są tak przekonujące, że - pomimo niechęci do niskich temperatur - na pewno kiedyś wyruszę na północ :) Obym trafiła na takie błękity jak Wy, bo pięknie wyostrzają tamtejsze magiczne pejzaże. Pozdrawiam słonecznie :)

      Usuń
  3. ... zdecydowanie obszerniejszą niż ma na myśli... Anex. Gruuubą księgę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O żeszz... Czułam pismo (z gruuubej księgi) nosem ;) Tylko proszę nie dołącz do grona moich prześladowców... Albo dołącz :)

      Usuń
    2. Sie zobaczy co sie da zrobić :)

      Usuń
  4. Pięknie! Każde takie klapki na drzwiach wpisywałabym najchętniej do światowego dziedzictwa kultury! Ktoś chyba o nie dba...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba koniecznie złożyć wniosek do UNESCO w sprawie pieska :) Jeśli jest tak stary jak Pałac Episkopalny (obecnie Pałac Sprawiedliwości), na którego okazałej bramie kołacze, to ma jakieś 350 lat - wg ludzkiej miary. Wg psiej będzie ponad dwa tysiące! Czyli pamięta czasy Imperium Rzymskiego... Oto przykład kobiecej logiki ;)

      We Francji raczej dba się o takie detale, dzięki czemu sporo zachowało się do naszych czasów. W Carpentras widziałam kilka świeżo odrestaurowanych bram.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...