piątek, 24 lipca 2026

Powrót do Matsushimy





















Basho, siedemnastowieczny mnich-poeta, na widok Matsushimy miał napisać najbardziej lakoniczne, jednocześnie niezwykle pojemne haiku, mieszczące tyle odcieni emocji i uczuć, ilu odbiorców: "Matsushima, o! Matsushima, Matsushima!"

Odwiedziliśmy ją ponownie w lipcu 2024 roku i moje wykrzykniki wyrażałyby zachwyt, wzruszenie, niedowierzanie... Z oczywistych powodów, ale również z jednego zupełnie niespodziewanego.

Skorzystałam z toalety na terenie świątyni Zuiganji. O! jakże się cieszę, że to zrobiłam! I że mimo ciasnej kabiny, okularów przeciwsłonecznych na głowie, ciężkiej torby na ramieniu (brak wieszaka), z zastosowaniem ekwilibrystyki wyjęłam z tejże torby i z etui okulary do czytania i nie przegapiłam tekstu z kartki umieszczonej na drzwiach wewnątrz kabiny.

Napis w kilku językach głosił: "Drewno cedrowe użyte we wnętrzu pochodzi z drzew, które tworzyły aleję prowadzącą do świątyni. Zostały one poważnie uszkodzone w wyniku tsunami 11.03.2011. Drewno z tych, których nie udało się ocalić, zostało wykorzystane do udekorowania wnętrza. Prosimy o zachowanie szacunku i powstrzymanie się od wandalizmu."

Takie historie zdarzają się chyba tylko w Japonii...

Widzieliśmy te wiekowe cedry w listopadzie 2007. Trudno było przeoczyć ich majestatyczne wielkie piękno. Mieliśmy dodatkowo szczęście oglądać je w gęsto padającym śniegu, który zasłonił czas, tak że równie dobrze mogła to być epoka Heian.

Za pewne można uznać, że japońscy ogrodnicy i naukowcy uczynili wszystko, co w ludzkiej mocy, żeby uratować drzewa po tsunami, a dokładnie zalaniu słoną morską wodą, która okazała się główną przyczyną usychania. 

Od lat wzrusza mnie i zachwyca uważność i wrażliwość Japończyków na Naturę. Docenianie jej ulotnej urody, zmiennego rytmu, najskromniejszych i najbardziej spektakularnych przejawów. Góry Fudżi i skromnych kwiatów powoju czy kosmosu. Ma to bezpośredni związek z rodzimą religią shinto, w której elementy świata naturalnego, zjawiska przyrodnicze stanowiły przez wieki obiekty kultu, ale również z życiem pod dyktando uciążliwych, czasem okrutnych praw Natury - trzęsień ziemi, ekstremalnie upalnych i wilgotnych lat, na północy i w górach srogich zim z kilkumetrowymi opadami śniegu.

W Matsushimie, w toalecie przy świątyni Zuiganji objawił się kolejny wymiar szacunku Japończyków dla świata przyrody. I człowieka z jego naturalnymi potrzebami będącego także częścią tego świata.




środa, 17 czerwca 2026

Brama Kluskowa

 

Rysunek piórkiem łączony z akwarelą. Przedstawia klimatyczny zaułek na Ostrowie Tumskim we Wrocławiu - Bramę Kluskową, której łuk spina kościółek św. Idziego po lewej z Domem Kapituły Katedralnej po prawej.

Tajemniczej kluski (pośrodku nad Bramą) nie omija żadna szkolna wycieczka ani większość indywidualnych turystów. A jej obecność tłumaczy legenda o żonie biegłej w sztukach kulinarnych, małżonku doceniającym jej umiejętności oraz przekroczeniu z w/w powodów bram Hadesu. Prawie jak w przypadku Orfeusza i Eurydyki. Prawie. Opowieść w całości znajdziecie na Wikipedii.😊


Obrazek wykonany jest w spokojnych odcieniach niebieskości, co w połączeniu z bielą papieru i czarną kreską można odbierać jako czas zimy i chłodu, ale nie jest to jedyna i obowiązkowa interpretacja.
🤓

Brak sygnatury autora. Stan bardzo dobry.

Wymiary z ramą: 32 x 23 cm. Cena 110 zł plus koszt wysyłki.

https://www.instagram.com/antyki_cichezycie_wewnetrzu/

P.S. Zdjęcie poniżej z efektami specjalnymi, jakie obserwuję w mieszkaniu w słoneczne dni, kiedy promienie przechodzące przez szklane elementy balustrady wędrują po ścianach i meblach pod postacią tęczowych kolorów.

 

środa, 27 maja 2026

Wdzięk art deco

Jak obiecałam, jako właścicielka sklepu z antykami nie odpuszczam...😉
Tym razem przedstawiam dzbanek i cukiernicę, które zakupiłam dawno temu na giełdzie w Paryżu, przywiozłam do Wrocławia i latami stały u mnie na parapecie kuchennego okna, ciesząc oko swoimi pięknie zgeometryzowanymi artdecowskimi liniami. Prawdopodobnie jak niegdyś w jakiejś francuskiej serwantce, bo nic nie wskazuje na to, że były wykorzystywane do celów praktycznych.

Ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby to zmienić. Naczynia, również te stare i unikatowe, są po to, aby ich używać. Z odpowiednią dozą ostrożności i uważności.😊
 
Dla mnie przyszedl czas, żeby się z nimi rozstać, szukają miłego domu...
Pod zdjęciami przeklejam informacje z instagrama.






































Dzbanek do herbaty i cukiernica, wczesne art deco, sygnatura T.L.B. Limoges (Touze, Lemaître & Blancher) pochodzi z lat ok. 1918-1929. Bardzo zgrabna forma, geometryczne uchwyty, charakteru dodają kanelowania (żłobienia) w dolnej połowie naczyń i na pokrywkach. Niezwykle popularny w tamtym okresie motyw dekoracyjny - bukiet kwiatów w wazonie, również o uproszczonym rysunku.

Wysokość imbryka 23 cm, cukiernicy 17 cm.

Cena obu przedmiotów 220 zł. Cukiernica właściwie gratis, z powodu pęknięcia w górnej części uchwytu (widoczne na przedostatnim zdjęciu). Stan dzbanka bardzo dobry.

https://www.instagram.com/antyki_cichezycie_wewnetrzu/

poniedziałek, 11 maja 2026

Update dla urodzonych w poprzednim wieku

Ulubiona nastolatka oświeciła mnie ostatnio w kwestii relacji damsko-męskich wśród młodzieży. Dowiedziałam się o istnieniu i wielkiej popularności terminu "bodycount", czyli... liczby osób, z którymi uprawiało się s_ks. Dobry kumpel mojej rozmówczyni, lat szesnaście i pół, ma bodycount zbliżający się do pięćdziesięciu... Jedna koleżanka uważa się za jego ex, ponieważ zrobili to dwa razy, a dwa razy to już związek... Aktualnie koledze podoba się bardzo inna dziewczyna i z nią był trzy razy, więc można to właściwie uznać za narzeczeństwo. Liczy na czwarty, zatem zmierzają w stronę ołtarza. Tak się podśmiewałyśmy, ponieważ miałyśmy obie dobry dzień a od lat mamy podobne poczucie humoru. Jednak reasumując na serio, temat nadaje się bardziej na dramat psychologiczny lub kino społecznie zaangażowane.


Emil Bucki "Płonność" z "Wystawy finalistów 15. Konkursu Gepperta"
w Galerii Miejskiej we Wrocławiu

sobota, 2 maja 2026

Kilka kadrów...

... z giełdy staroci, antyków (jak na lekarstwo), kiczu, vintage`u, bibelotów... Wszystko to i więcej na placyku przy katedrze św. Marii Magdaleny we Wrocławiu. Proszę sobie wedle uznania kwalifikować poniższe...
 




 

środa, 22 kwietnia 2026

Z antykwariatu

Obecnie moje myśli i działania koncentrują się głównie wokół antykwariatu, więc Drodzy Odwiedzający Czytający, również to odczujecie... :) Mam jednak nadzieję, że porcja wiedzy, a czasem emocji, jakie staram się przekazać w opisach przedmiotów, okaże się całkiem interesująca.

Oto ostatnio dodana ceramika japońska.

Wyrafinowana w swojej prostocie karafka do sake z motywem trawy, pięknie nakreślonej błękitem na kremowym tle nakrapianym białą glazurą. Z lubianą przez Japończyków od wieków nieregularnością kształtu - dwoma wgłębieniami niby na palce obejmujące flaszkę.

Japońskie czarki do sake lub zielonej herbaty. Vintage. Z bardzo wdzięczną, żywą kolorystycznie, malowaną ręcznie dekoracją kwiatów chryzantem wśród stylizowanych pędów i liści.



Zestawiłam je razem, ponieważ tworzą moim zdaniem świetną całość. Trochę w kontraście, a trochę w dopełnieniu...

https://www.instagram.com/antyki_cichezycie_wewnetrzu/




niedziela, 5 kwietnia 2026

Malowane światłem...

 Radości i Spokoju



wtorek, 24 marca 2026

Ten stan...

Są dwa miejsca na kulturalnej mapie Wrocławia, które wywołują we mnie ten stan. Historyczne wnętrze i bardzo nowoczesne, obydwa związane z muzyką, położone blisko siebie - Opera Wrocławska i Narodowe Forum Muzyki. Widownie obu są w jakimś sensie przytulne pomimo swoich rozmiarów, balkonów i ciepło-złote, uroczyście oderwane od rzeczywistości. Siedzę w fotelach jednej lub drugiego i samo przychodzi... uczucie wdzięczności i uprzywilejowania, że dane mi, że mogę przebywać w tych pięknych przestrzeniach poświęconych muzyce, tańcowi i poddawać się przypływającym uniesieniom i błogościom.



P.S. Balet "Romeo i Julia", jak i wszystkie inne spektakle baletowe w Operze Wrocławskiej są warte, och! jak bardzo warte wizyty.

niedziela, 15 marca 2026

Polecam

Byłam w tym tygodniu na najnowszym filmie Paolo Sorrentino "La Grazia". I uniósł mnie ten obraz wizualną czystością, fantastyczną muzyką, ale przede wszystkim pięknem i mocą przekazu. Jest to bezpretensjonalne, metaforyczne, wielkie kino, które porusza najpoważniejsze tematy. Życia i śmierci. Dobra i zła. Uczciwości i kłamstwa. Konieczności odróżniania jednego od drugiego i nieustępliwego dążenia do prawdy. Bardzo ze mną zarezonował.


sobota, 7 marca 2026

O antycznych marzeniach

Drodzy,

od lat o tym marzę, podejmowałam różne próby, prowadziłam przez jakiś czas stronę z antykami pod wdzięczną nazwą Galeria Benten, sprzedawałam grafiki i porcelanę na allegro, dwukrotnie miałam na oku idealne lokale na stacjonarny antykwariat na Starym Mieście we Wrocławiu. Niestety, właściciele nie byli zainteresowani ich zbyciem, lecz wynajmem. Jak pewnie się domyślacie, koszty najmu zdecydowanie przekraczały spodziewane zarobki ze sprzedaży antyków, gdyż nie jest to szczególnie intratny interes, jeśli nie handluje się malarstwem impresjonistów lub empirowymi meblami w centrum Paryża lub Londynu, raczej hobby i pasja.

Zatem cóż... z radością donoszę, że tym razem otworzyłam sklep z antykami i vintage`em na Instagramie. Gorąco zachęcam do oglądania piękności i oryginałów rodem z Japonii, Chin, Francji, Zachodnich Niemiec etc. Niekoniecznie na zakupy, chociaż jeśli coś wzbudzi w Was żądzę posiadania - czemu nie? :)

Adres na Insta to:

https://www.instagram.com/antyki_cichezycie_wewnetrzu/

Na zachętę wrzucam fotki moim zdaniem cud-wazonów z nadmienionych Niemiec Zachodnich. Gdyby nie fakt, że nie mam kompletnie przestrzeni, żeby "iść w vintage", za nic bym ich nie oddała. :)



niedziela, 22 lutego 2026

Pogwarki licealne :)

Nastoletnia Osoba pomaga na sprawdzianach z matmy (i nie tylko) przystojnemu koledze z klasy...

Po otrzymaniu ocen za ostatni oznajmił:

- Ledwie ZDALIŚMY. MUSISZ SIĘ więcej uczyć...

LOL i XD, czyli naprawdę się ubawiłam.


poniedziałek, 16 lutego 2026

W MOCAKU

Wystawa "Dom dzienny, dom nocny. Prace z kolekcji Radosława Kotarskiego" w Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie (MOCAK) dobiegała końca. Bardzo mi zależało, żeby ją zobaczyć i cieszę się, że pomimo różnych życiowych trudności dotarłam w ostatni piątek.

Wiele gorących nazwisk, chociaż nie tylko, oryginalne i wyraziste "charaktery pisma", krzyk i szept, dystans i trudne emocje... Kilka prac - Lii Kimury, Konrada Żukowskiego, Karoliny Żądło - pozostanie ze mną na długo.


Lia Kimura, Found to be lost again

Lia Kimura, Silence

Aleksandra Waliszewska, bez tytułu


Emilia Kina, bez tytułu; Karolina Jabłońska, Zamarznięta głowa 
Karolina Żądło, Rozpacz
Paulina Stasik, W lustrze
(od lewej) Adam Lupton, Kiedy wyciek tworzy jezioro
Konrad Żukowski, Zapalniczka
Konrad Żukowski, Zerkanie


Konrad Żukowski, Zerkanie




poniedziałek, 9 lutego 2026

Tymczasem...

... w Muzeum Architektury we Wrocławiu trwa retrospektywna wystawa Anny Szpakowskiej-Kujawskiej. I tak sobie myślę... w nawiązaniu do Michałowskiej w Mieszkaniu Geppertów. Obie panie łączy wiele podobieństw - urodzone w latach 30. XX wieku w inteligenckich rodzinach, obdarzone wyobraźnią i talentem plastycznym, ukończyły wrocławską PWSSP w latach 50., w przypadku Michałowskiej mąż-artysta, trójka dzieci, kilkuletni pobyt w Gwinei z małżonkiem wykładającym na wydziale rzeźby, Szpakowska wyszła za mąż za architekta, również spędziła z nim kilka lat w Afryce, mieli dwóch synów...

Jak wiele uwarunkowań zewnętrznych i wewnętrznych wpłynęło na to, że tylko jedna z nich zapisze się w historii polskiej sztuki, stworzyła tysiące dzieł (i nadal to robi w 95 roku życia). Abstrahując od makroskali i wielkich procesów, jakie składowe muszą zaistnieć, żeby przełożyć się na ten wewnętrzny napęd do tworzenia, energię, która pcha do codziennego działania, którą jedni mają w nadmiarze, inni w niedoborze. Jaki zestaw cech psychofizycznych, na które mamy niewielki wpływ, dzieciństwo, "towarzysz życia", miejsce zamieszkania, środowisko...

Odpowiedzi być może śnią się filozofom, ale rano ich nie pamiętają.


czwartek, 5 lutego 2026

Ostatnia okazja

Dzisiaj (piątek, do 19.00) ostatnia okazja, żeby zobaczyć w Galerii Mieszkanie Geppertów we Wrocławiu wystawę "Niektórzy nie pamiętają koloru oczu swojej matki". Jak zwykle w przypadku Art Transparent ekspozycję przemyślaną, starannie przygotowaną, z kapitalnym doborem prac.

Tym razem zderzamy się z niepamięcią i nieistnieniem w historii polskiej sztuki Krystyny Michałowskiej - Podsiadły (1936-2005). I pytaniem - ile jeszcze utalentowanych artystek (naukowczyń, działaczek etc.) nie miało szansy zapisać się w dziejach świata z powodu bezwzględnych uwarunkowań polityczno-społeczno-kulturowych, dominacji mężczyzn na agorze i ograniczaniu (również samoograniczaniu) kobiet do ról "opiekunek domowego ogniska", ostatecznie "muz" czy "towarzyszek życia artysty".

Ciekawe wczesne studenckie prace Michałowskiej, kilka zachowanych porażających płócien z dojrzałego okresu, przejmujące smutkiem rysunki, projekty talerzy i lalki świadczą o wszechstronnym talencie. Prezentowane obok na dwóch ekranach filmy Alicji Kielan i Ilony Witkowskiej zawierają wypowiedzi dorosłych dzieci Michałowskiej i refleksje na temat odbioru jej zapomnianej twórczości przez artystów młodego pokolenia.







czwartek, 29 stycznia 2026

Rozmawiając z ...

Lubię ten vintage`owy pejzaż. Na błękitnym niebie zamaszystym świadomym gestem stłoczone chmury, gładka powierzchnia płynącej spokojnie rzeki. Letni dzień. Miasteczko we francuskich czy może belgijskich szarościach na drugim brzegu i prowadzący do niego most. Patrzymy oczami malarza z wyniosłości piaszczysto-trawiastego pagórka. Autor opatrzył swoje dzieło sygnaturą nie na tyle wyraźną, żeby mieć pewność. Być może jest to Rene Brincourt, jak twierdzi wyszukiwarka, i praca z lat powojennych.

Zakupiony kilka lat temu w zagubionej wśród pagórków dolnośląskich wsi, w poniemieckich zabudowaniach gospodarczych, które służyły za magazyn antyków oraz rupieci, głównie mebli przywożonych tirami z Niemiec i Szwajcarii. Miejscu, które już nie istnieje, ponieważ właściciel przeniósł się do lepszego świata. Wyciągnęłam ten pejzaż z długiej półki zawalonej dziesiątkami płócien, grafik, haftowanych obrazków. Zakurzonych, z połamanymi ramami, potłuczonymi szybami. Ten na szczęście leżakował na tyle krótko, że nie zdążył spleśnieć ani przejść zapachem wilgoci. Potem czekał cierpliwie pod ścianą w naszym suchym mieszkaniu na swój czas. I doczekał się wreszcie fantastycznego oczyszczenia i zawerniksowania przez profesjonalną konserwatorkę. (Tylko takie polecam.)

Oddaje z nawiązką. Odwdzięcza się pięknem barw, kompozycji, dobrego warsztatu i... dialogiem, bo można prowadzić rozmowy z artefaktami. O tym, co pokazują na zewnątrz i co kryją w środku.

Oczywiście nie ma jeszcze swojego miejsca na ścianie, choć posiada już ramę, wyszykowaną przez Spidera. I generalnie jestem dumna, że dostał u nas drugie życie.

poniedziałek, 29 grudnia 2025

Pogwarki

Oglądam z nastoletnią Osobą film w telewizji. W ulewnym deszczu opuszczają trumnę do grobu. Osóbka stwierdza:

- Ale głupio... Nawet człowiek nie wie, jaka jest pogoda w dniu jego pogrzebu.

Dotkliwie celna uwaga.




poniedziałek, 22 grudnia 2025

Słonecznie

Odrobina słońca w każdej postaci wydaje się dziś pożądana. Równie dobrze w formie kamiennego detalu z gotyckiej katedry w Metz. Pozytywna nowina jest taka, że najgorsze mamy za sobą i dzień będzie się wydłużał. Niestety poo-woo-luuu-tkuuuuu...













środa, 10 grudnia 2025

Terapia sztuką

"Nieprzypadkowe historie" - wystawa Eugeniusza Józefowicza w Galerii Neon przy wrocławskiej ASP. Z grudniowych ciemności wchodzi się w rozgrzewającą feerię barw, zabawę linią, kształtem, plamą, w towarzystwo lewitujących postaci. Wszystko tu płynie jak w medytacji zen, sprzyja poddaniu się błogostanowi, a przynajmniej lekkości ducha. Tytuły dodają pogodnego tonu przemyśleniom i opowieściom przełożonym na obraz.

Pośród wielu innych artystycznych aktywności Józefowicz zajmował się arteterapią, jest autorem publikacji na ten temat. W ulotce towarzyszącej wystawie deklaruje: "Pracując jako edukator sztuki wielokrotnie aranżowałem warsztaty twórcze przy kreacji plastycznej dla ludzi w różnym wieku. Najczęściej proponowałem im aktywność, na którą sam miałbym ochotę. Kiedy skończyłem sześćdziesiąt lat, postanowiłem aranżować takie przeżycia tylko z samym sobą."

Na szczęście efektami tych operacji zdecydował się podzielić i zaprawdę zaświadczam, że arteterapia działa również doskonale poprzez patrzenie.


































Dla równowagi po prawej stronie galerii dominują prace czarno-białe, te jednak zostawiłam sobie na kolejną wizytę...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...