"Nieprzypadkowe historie" - wystawa Eugeniusza Józefowicza w Galerii Neon przy wrocławskiej ASP. Z grudniowych ciemności wchodzi się w rozgrzewającą feerię barw, zabawę linią, kształtem, plamą, w towarzystwo lewitujących postaci. Wszystko tu płynie jak w medytacji zen, sprzyja poddaniu się błogostanowi, a przynajmniej lekkości ducha. Tytuły dodają pogodnego tonu przemyśleniom i opowieściom przełożonym na obraz.
Pośród wielu innych artystycznych aktywności Józefowicz zajmował się arteterapią, jest autorem publikacji na ten temat. W ulotce towarzyszącej wystawie deklaruje: "Pracując jako edukator sztuki wielokrotnie aranżowałem warsztaty twórcze przy kreacji plastycznej dla ludzi w różnym wieku. Najczęściej proponowałem im aktywność, na którą sam miałbym ochotę. Kiedy skończyłem sześćdziesiąt lat, postanowiłem aranżować takie przeżycia tylko z samym sobą."
Na szczęście efektami tych operacji zdecydował się podzielić i zaprawdę zaświadczam, że arteterapia działa również doskonale poprzez patrzenie. :)
Dla równowagi po prawej stronie galerii dominują prace czarno-białe, te jednak zostawiłam sobie na kolejną wizytę...
Ciekawe prace, faktycznie bije z nich transcendentalny spokój. Arteterapia przez patrzenie działa przynajmniej w moim przypadku, mam wrażenie, że dzięki niej staję się innym człowiekiem.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że to zobaczyłaś i poczułaś. :) Ta wystawa, szczególnie kolorowa jej część, zabiera w lepszy wymiar. Co do sztuki w różnych jej odsłonach, plastycznej, muzycznej, filmowej... mam podobnie. Dodaje życiu głębi, smaku, urody, pogody... :)
UsuńJestem dość odporna na modernizm-nowoczesność-inność i długo się nań przełamuję, czasami (często) mi się to nie udaje. Tutaj jednak dostrzegam to coś, co sprawia, iż można mieć nadzieję, że przełamanie nastąpi ostatecznie :) Mimo dość żywiołowych (żeby nie powiedzieć krzykliwych) kolorów jestem na tak. Ci panowie w pozycji banana leżący pod czymś co przypomina pestki granatu przykuli mój wzrok na dłuższą chwilę.
OdpowiedzUsuń:))) Przyprawiłaś mnie o uśmiech od ucha do ucha. Słowo też może być terapią. :) I jakże się cieszę, że rysuje się ;) coś na kształt uznania dla sztuki współczesnej. Następnym razem we Wro możemy zrobić rundkę po kilku ciekawych miejscach w ramach dalszego zmiękczania.
UsuńDużo kolorków, jak gdyby z morskich głębin. To profesor Józefowski. Sprawdziłam gościa:)) Moje lokalne BWA zajmuje się arteterapią.
OdpowiedzUsuńProfesor osiągnął piękny balans między barwami "z głębin" i tymi ze słońca.
UsuńBWA robią dobrą robotę w wielu miastach. Nasze pierwsze spotkanie odbyło się w dworcowym. :)