...niestety nie z prowansalskiego Gordes, ale z Wrocka owianego mistralem. Czekam niecierpliwie na zapowiadane afrykańskie upały i usiłuję obrać wakacyjny kierunek: Włochy czy... wiadomo.😇 Serce swoje, rozum swoje.
niedziela, 10 lipca 2022
czwartek, 16 czerwca 2022
Bardzo niepamiętne powitanie
W ubiegłym roku Prowansja przywitała nas... chłodno. Było to doświadczenie deprymujące niczym łuski z gniazd nasiennych w szarlotce czy wiercący się sąsiad w kinie. Z drugiej strony odkrywcze - poznać drugie, mniej przyjazne oblicze ulubionego, wyidealizowanego regionu, o którym w teorii wiedziałam, jednak nigdy w nie jeszcze przez wszystkie lata znajomości nie zajrzałam. Wiał zimny, porywisty mistral, przesuwający przez niebo miasta chmur, wyginający lawendę w gwałtownych skłonach, warzący lipcowe słońce, barwy i nastroje, zmuszający do noszenia swetra (jedynego, jaki zabrałam), zamiast lnianej sukienki.
Ale od początku. Pierwotny plan był taki, aby dla odmiany wjechać do Prowansji od strony Szwajcarii, zobaczyć słynne królestwo lawendy w Valensole, miasteczko ceramików Moustiers-Sainte-Marie i (w końcu!!) imponujący Kanion Verdon. Znalazłam niezły hotel w Genewie, uroczy pensjonat niedaleko Verdon, a potem mój mózg zaczął żyć własnym życiem... Zapragnął koniecznie powtórzyć cudowne wrażenia z ubiegłego roku, czyli zjechać z autostrady na Vaison-la -Romain i przywitać się z la Provance wśród winnic z widokiem na majestatyczną górę Ventoux... I pojechaliśmy jak w ubiegłym roku - przez Niemcy i Lyon.
Zapomniałam o starej prawdzie filozofów oraz pszczół, że nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki. Również tej niosącej zmysłowe i estetyczne doznania. (Dlatego unikam chodzenia powtórnie na spektakle i filmy, które wprawiły w zachwyt; żeby zapamiętać je w najlepszej wersji.) Ewidentnie pandemiczna rzeczywistość osłabiła moją i tak kiepską pamięć oraz zdolność myślenia, ponieważ uznałam, że rzeka zatrzymała swe wody i czeka.
Otóż, niestety, nieustannie płynie...
☀☀☀
Zjeżdżamy na Vaison. Wszystko nie tak. Niebo wysoce podejrzane - pełne chmur, bez śladu rozkosznego odcienia baby blue. Gps wybiera drogę równoległą (tu uzasadniona pretensja do Spidera, że nie kontroluje małego rządcy), więc zamiast podziwiać ochrowe domy z błękitnymi okiennicami i platany w centrum pierwszego mijanego miasteczka (te widziane z autostrady nie liczą się), patrzę na sypiące się gospodarcze budynki, hurtownie win i chaszcze. Szczyt Ventoux w czapce i opasce na oczach śpi, zamiast mrugać magicznym okiem. Wjeżdżamy między winnice, robi się ładnie, ale Spider nie współpracuje. "Po co się zatrzymywać? Jedźmy na kolację! Zaraz wszystko pozamykają..." Używam gróźb karalnych. Skręca w boczną polną drogę, staje. Wychodzę z auta, zawiewa podmuchem arktycznym. Zimno, kurrrka na murrrku!!! Jak to?? Dlaczego??? A na poboczu... leży zdechły kot... chyba... Nie patrzę, nie widzę, kadruję. Z wyprężonymi nogami... może jakiś wypchany... mózg idzie tym razem w sukurs... Nie-do-wia-ry!!!!
☀☀☀
Mistral hulał z większym lub mniejszym rozmachem przez wszystkie trzy dni naszego pobytu w Dolinie Sault. Zdjęcia w lawendzie zamiast w high-class-insta sukience mam w swetrze second-hand i z włosem rozwianym na cztery strony świata. A potem przenieśliśmy się w okolice Arles, gdzie odnalazła się błogość Południa.
czwartek, 2 grudnia 2021
Dzień dobry...
...niechaj będzie niczym brama na podwórze wespół z boczną ścianą domu w Saint Bonnet. I żeby nam się chciało podkręcać atmosferę mimo mroków grudniowych Europy Środkowej jak gospodarzom tej posesji, którzy wygrali los na loterii geograficznej. :)
czwartek, 21 października 2021
Prowansja w szczególe
Uwielbiam ciężkie prowansalskie drzwi pieczętujące przeszłość miejskich kamienic i pałacyków. Z wiekowego drewna, w głębokich odcieniach brązu i te spatynowane, zmyte przez stulecia deszczów. Z kołatkami w kształcie kobiecej dłoni, męskiej półpostaci, fantastycznego stwora... Z dekoracyjnie rzeźbionymi girlandami kwiatów, liśćmi akantu, rocaille`ami przypominającymi muszle i morskie fale i te ze skromnymi wypukłościami kwater. Świadczą o kunszcie i fantazji stolarzy oraz kowali, o zamożności i gustach właścicieli. Często stanowią najciekawszy element klasycznie prostej fasady. Strzegą historii swoich domów i pokoleń ich mieszkańców. Nie potrafię przejść obojętnie. Zauważam, podziwiam, fotografuję, żeby przytrzymać na zawsze moment zachwytu i przywłaszczyć sobie drobinę piękna.
Niechaj ten piękny, kuty zamek z antycznych drzwi w Pernes-les-Fontaines będzie przystawką przed daniem, które dochodzi w opieszałej pszczelej kuchni.
czwartek, 26 sierpnia 2021
Ups...
Znów to zrobiliśmy... Ale przecież już wiecie. Chyba nikt z bywalców pszczelego saloniku nie sądził, że pojedziemy na wakacje do Chorwacji. ;)
***
Pastylki z wyciągiem z Prowansji i Langwedocji
Wykonane z entuzjazmem i starannością
Dla uchwycenia najlepszych właściwości miejscowych ingrediencji
Doskonałe na humorzaste sierpnie
niedziela, 13 września 2020
Tytuły nie tylko naukowe
- Jest! Znalazłam! Doktor h... rabia profesor Politechniki Wrocławskiej...
Tak zostałam hrabiną... :)
| I tylko zamku brak... ;) |
wtorek, 25 sierpnia 2020
Moja Prowansja
Zjeżdżamy z autostrady na lokalne drogi kierując się na Vaison-la-Romaine. Mijamy jakieś tekturowe markety, rondo z odsuniętymi, ale nadal na podorędziu, metalowymi barierami opatrzonymi napisami "przejazd zabroniony z powodu zagrożenia epidemiologicznego", i dosłownie kilkaset metrów dalej zaczyna się... Charakterystyczna dla Prowansji architektura małych miasteczek, jasne ściany kamiennych domów z niebieskimi okiennicami, placyk z fontanną ocieniony platanami, kwitnące krzewy oleandrów... serce rośnie... wiejskie posiadłości rozrzucone wśród winnic, gaje oliwne, zamknięte parasolki cyprysów i otwarte pinii. W oddali łańcuch Alp oraz górujący nad regionem niczym opiekuńczy duch - szczyt Ventoux... Wszystko to oglądamy w ostatniej złotej godzinie zachodzącego słońca. Zalewają mnie endorfiny z zachwytu i z radości, że znów tu jestem. Uwielbiam ten stan. Tak bym mogła umrzeć. Zatopiona przez endorfiny.
Pająk zostaje poproszony/zmuszony (bo przecież drzewo to drzewo...) do zatrzymania się pośród winnic, pszczółka otwiera drzwi (choć okno zabrzmiałoby lepiej;) i leci (dosłownie) polną drogą przed siebie. :))
wtorek, 21 lipca 2020
Sprawdzone...
| Vaison-la-Romaine, urokliwe miasteczko bogate w zabytki z czasów Imperium Rzymskiego i średniowiecza |
| W Dolinie Sault |
| Arles |
| Arlezjanki w tradycyjnych strojach i uczesaniach |
| A któż by się chciał chłodzić i po co?? ;) |
wtorek, 15 grudnia 2015
Teatralny Awinion
wtorek, 1 września 2015
W lawendzie
Sugerowany tytuł "... nektar żywota..."
niedziela, 30 sierpnia 2015
Sekrety lawendy
Przyjechaliśmy na wakacje do znajdującego się na liście UNESCO Regionu Sault w podobnym czasie, co w ubiegłym roku, około połowy lipca. Lato roku Pańskiego 2015 było jednak znacznie łaskawsze (eufemistycznie rzecz ujmując), nawet w chłodniejszych górskich dolinach wegetacja przebiegała szybciej, bardziej... gorączkowo. Kiedy przybyliśmy, lawenda wciąż jeszcze barwiła rozległe połacie, jednak nie w świeżym i intensywnym kolorze młodości, lecz o ton ciemniejszym, podsuszonym, zmęczonym przez słońce.
Zeszłego lata byłam odrobinę zawiedziona, gdyż tę charakterystyczną, słodko-świeżo-żywiczną woń można było poczuć dopiero pochylając się nad kępami kwiatów czy pocierając je w palcach, trochę mocniej pachniało wieczorami i od zawietrznej. Tego lata w całej dolinie od rana roztaczał się delikatny aromat lawendy, a o zmierzchu wśród pól odurzał do tego stopnia, że można było zamienić się w pszczołę i odlecieć...
(Pszczółek w lawendzie buszują tysiące, a ich miły dla ucha, niski pomruk stanowi dodatkową atrakcję. W każdym razie dla tych, którzy pozostają z nimi w przyjaznych stosunkach. Ich brzęczenie z sukcesem konkuruje z sopranowymi ariami cykad.)
Wracając do sedna - sekret tych drobnych, skromnych kwiatków tkwi w tym, że wyschnięte wydają głębszą, intensywniejszą woń (oraz że w masie ich siła.)
Im starsze, tym bardziej cenne dla otoczenia. (Z ludźmi też tak bywa...)
(A gdyby włączyć w życzenia urodzinowe obok obowiązkowych "stu lat", "obyś była/był jak lawenda"...)
THE END
(czas zamieścić,
| P.S. Na środowym targu w Sault w tym okresie króluje lawenda, choć inne równie poetyczne produkty, jak marynowane oliwki, aromatyczne sery, pikowane narzuty, także można nabyć. |
| Woreczki wypełnione lawendą pachną wciąż po trzech latach. Sprawdzone empirycznie. |
| Destylaty z lawendy produkowane w niewielkiej destylarni w pobliskim Monieux. |
| Lawendowy nugat - dla wielbicieli słodyczy, która trwa do końca dnia. Słodkiej niedzieli! :) |


