Gdy tylko mrozy zelżały, temperatura podskoczyła z dramatycznego -10C do niezbyt komfortowego +4C, przeleciałam się po Wrocławiu. Przebywanie nazbyt długo w paryskiej rzeczywistości zaowocowało nabraniem sporego dystansu do rodzimych realiów, w rezultacie czego pojawiło się w mojej głowie w trakcie lotu spacerowego kilka znaków zapytania:
1. Dlaczego ludzie chodzą tacy ponurzy, naburmuszeni i nikt, absolutnie nikt się nie uśmiechnie ba! nie spojrzy przychylnym, jasnym (taki ładny epitet, że nie wyrzucę, choć powinnam) wzrokiem?
2. Dlaczego tzw. zadbane dziewczyny i kobiety lepiej, oryginalniej ubrane od reszty kroczą ulicami takie dumne (i ponure)? Czy rozpiera je duma z własnego wizerunku, z zawartości portfela, jednego i drugiego?
3. Dlaczego na poczcie w Rynku kolejka nie kończy się od 10 lat?
4. Dlaczego podczas jednej jazdy tramwajem potrącono mnie kilkanaście razy, bo torba, siata, plecak, zmiany miejsc, przepychanie do wyjścia, gdy tylko pojazd ruszy z poprzedzającego przystanku? ( Jak długo Dzień świra Koterskiego będzie nadal aktualną diagnozą polskiego społeczeństwa?)
5. Dlaczego jest kilka wspaniałych kamienic na sprzedaż w okolicach Placu Solnego, choć my nie możemy ich kupić, wyremontować i przekształcić w centrum kulturalnej przyjaźni polsko-francusko-japońskiej?
6. Dlaczego sztuka dekorowania witryn nie dotarła na zachodnie rubieże Polski? Dlaczego "sztuka" mycia okien wystawowych nie jest popularna w naszym mieście?
Zdaję sobie sprawę, że Hermesa, którego torebka kosztuje tyle, co nowy samochód, stać na zatrudnienie najlepszych dekoratorów i wykonanie kilka razy do roku witryn, od których oko bieleje, ale wrocławskiego sprzedawcę torebek ze sztucznej skóry imitującej krokodyla czy jaszczurkę, stać chyba na inwestycję w płyn do mycia okien i ściereczkę do kurzu, a w porywie estetycznego szaleństwa na wynajęcie kilka razy w roku na umowę o dzieło bezrobotnej absolwentki wrocławskiej ASP do zaprojektowania wystawy?
Potrzebuję odtrutki na tę dekoratorską mizerię, na te smutne manekiny na tle zakurzonej dykty, dlatego skorzystam z okazji, aby pokazać paryskie zdobycze w tej wdzięcznej dziedzinie, przyciągającej wzrok przechodnia, wabiącej klienta i upiększającej miejski pejzaż.
Cyrkowe inspiracje u Vuittona.
Kobieco i plażowo u Lanvin. (Ciekawam, czy te manekiny zamawiane są u producenta w tak wymyślnych pozach, czy dają się układać?)
Luksusy Hermesa
Pomysły Diora i Loewe`go