Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nędznicy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nędznicy. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 lutego 2013

Jak Spider znalazł swoją piosenkę, czyli recepcji "Nędzników" ciąg dalszy

Entuzjazm bywa zaraźliwy.
Spider pokiwał głową nad moją recenzją, posłuchał w internecie muzyki z filmu, zobaczył wywiady z twórcami.
- Chyba jeszcze raz bym to obejrzał - stwierdził.

Od kilku dni chodzi i podśpiewuje fragment z początkowego Work Songu:

Look down, look down,
you`ll always be a slave.
(Spuść wzrok, spuść wzrok,
Zawsze będziesz niewolnikiem.)

Pracuś znalazł swój hymn ;)


czwartek, 14 lutego 2013

Nędznicy Les Miserables (of course)

Współczesne kino, jakie najchętniej oglądam, niezależne, skromne, arthouse`owe, mówi szeptem. Uczuć i motywacji bohaterów trzeba się dopatrzyć w ich pokręconych snach lub codziennej krzątaninie, gestach, zbliżeniach twarzy. Dialogi niczego nie wyjaśniają, akcja się nie posuwa, by zacytować klasyka - "nuda".

Przypadek sprawił, że wybraliśmy się do kina na "Nędzników" w wersji Toma Hoopera opartej na musicalu Boublila i Schonberga, bazującym na powieści Hugo. I dostałam obuchem w głowę. Stężenie wyśpiewywanych na całe gardło, nazywanych po imieniu intymnych przeżyć, moralnych rozterek, miłosnych wzlotów i rozczarowań sięga zenitu w co drugiej scenie. Wzruszyłam się i poryczałam niezliczoną ilość razy. Urok i przywilej gatunku.

Musical okazał się niezłym medium do pokazania wielce dramatycznego, mało prawdopodobnego splotu wydarzeń, szlachetnych i szkaradnych bohaterów, niby-prostych prawd o miłości bliźniego i potrzebie zmiany świata, zarysowania sytuacji społecznej i politycznej ówczesnej Francji. W musicalu wzniosłość i uczuciowość nie razi. Prawo gatunku.



Tom Hooper, doświadczony reżyser filmów historycznych i kostiumowych, m.in.  oscarowego "Jak zostać królem", telewizyjnej "Elżbiety I" z Helen Mirren, czy doskonałego siedmioodcinkowego serialu  HBO "John Adams" o drugim prezydencie Stanów Zjednoczonych, poradził sobie ... śpiewająco z trudną materią "Nędzników". To przede wszystkim majstersztyk realizacyjny, fascynujący precyzją, dynamizmem i rozmachem. (Może nieco przesadził z powtarzaniem efektownych ujęć od intymnego szczegółu do szerokiej perspektywy z lotu ptaka.) W moim rankingu widowiskowych scen najwyżej plasuje się pierwsza - wciągania linami przez więźniów żaglowca do potężnego doku oraz powstawanie barykady na paryskiej ulicy, gdy z okien kamienic lecą łóżka, stoły, krzesła, pianino formując błyskawicznie zator i "pole walki" rewolucjonistów. (Przebudowa Paryża w połowie XIX wieku przez barona Haussmanna na polecenie  Napoleona III, wyburzanie całych dystryktów wąskich ulic, wytyczanie w ich miejsce szerokich bulwarów miało na uwadze nie tylko względy estetyczne i higieniczne, ale również militarne - utrudnienie potencjalnych działań rewolucyjnych).



Widowiskowość nie przesłoniła jednak bohaterów, ich dramatycznych zmagań z życiem, ideałów, które symbolizują. Co jest z pewnością również zasługą znakomicie dobranej obsady. (Hooper zazwyczaj współpracuje z genialnymi aktorami, dość wymienić Colina Firtha, Mirren, Paula Giamattiego i Laurę Linney z "Johna Adamsa".)

Hugh Jackman (od czasu "Swordfish" uważam go za największego przystojniaka Hollywoodu, któremu Brad Pitt niegodzien wiązać trampek; z góry przepraszam za to płytkie i zbędne wtrącenie) jest tak przekonujący w roli Jeana Valjeana, że nie zdziwiłoby mnie, gdyby otrzymał za tę kreację kolejną nagrodę w postaci Oscara. Prawdziwy i wzruszający w wyśpiewywanych frazach, ani razu nie osuwa się w patos czy przesadę. (Jaka szkoda, że producenci "Mamma mia!" nie wpadli na obsadzenie go w miejsce drewnianego Pierce`a Brosnana.)

Nominowana i nagradzana za rolę Fantyny Anne Hathaway śpiewogra znakomicie, w kilku momentach wznosi się jednak w tak wstrząsające rejestry, że ... trudno tam za nią podążyć.

Russell Crowe zagrał zbyt oszczędnie, więc nie ma o czym pisać.

Wypada wspomnieć o Helenie Bonham Carter i Sachy Baron Cohenie, którzy brawurowo wcielili się w groteskowo potraktowane małżeństwo Thenardierów wnosząc komiczny ton do opowieści.



Reasumując, drogie Panie, Walentynki są być może jedyną okazją, aby zwabić ukochanych na "Nędzników", pamiętajcie tylko o wodoodpornej mascarze. Drodzy Panowie, nie zabierajcie zegarków.

Reszta jest muzyką.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...