środa, 3 stycznia 2024

Kulturalny początek



W nowym roku muszę jeszcze
 odnotować, że w końcówce starego widziałam niewielką, ale znakomitą wystawę w Galerii Mieszkanie Gepperta. „Twoje spojrzenie uderza w bok mojej twarzy” było kapitalnym zestawieniem dwóch związanych z Wrocławiem artystek, malarek, graficzek, które dzieli pół wieku. Krzesława Maliszewska - oszczędna w formie, stonowana kolorystycznie, ryzykująca lakonicznością komunikatu obojętność mniej zdeterminowanego odbiorcy. I stanowiąca jej przeciwieństwo pod każdym względem Alex Urban - z formalną brawurą i emocjonalną wolnością od lat, wręcz prekursorsko, podejmująca trudne, niewygodne tematy, patologii społecznych, przemocy, obsesji i lęków.

Zderzenie, które unaocznia, jak bardzo zmieniło się i nadal zmienia istnienie kobiet w sztuce i w świecie.


poniedziałek, 25 grudnia 2023

Magicznych! A jakże!

Mili Czytelnicy,

z życzeniami niezwykle przyjemnego i satysfakcjonującego czasu,

spod naszej secesyjnej, nie do końca ubranej choinki. ;)

Bee i Spider



niedziela, 26 listopada 2023

Zaległa notka...












Jesień we własnym mieście, mieszkaniu, łóżku. Nic mnie stąd nie ruszy. Wiosenno-letnia pogoń za bliskimi i dalekimi atrakcjami nadszarpnęła moje zdrowie psychiczne i fizyczne. Regeneruję się od półtora miesiąca przyjmując zieloną herbatę i płatki owsiane na mleku oraz umiarkowane dawki sztuki i miejskiej przyrody.😉 Kuracja wydaje się działać.

Na zdjęciach pergola przy Hali Stulecia. Hala nie zmieściła się w kadrze, widać za to Pawilon Czterech Kopuł, czyli oddział Muzeum Narodowego z kolekcją sztuki współczesnej.

wtorek, 24 października 2023

Różni panowie

Trzeba oddać sprawiedliwość, że oprócz ponurych i zrzędliwych panów, na których oczach Wenecja się rozpadła😜, są również tacy, którzy dostrzegli rumieniec życia, a nawet pełnię uwodzicielskich sił. Znalazłam ostatnio jednego w Muzeum Pałacu Herbsta w Łodzi. Nazywa się Józef Pankiewicz i namalował w 1905 roku nastrojowe, urzekające dzieło, które przedstawia fragment Bazyliki San Marco w świetle zachodzącego słońca.



Pełnej życia i kolorów środy życzę Drogim Czytelnikom. 😇💥😊

   

wtorek, 26 września 2023

Match made in heaven

Obsesja wenecka trwa i szczęśliwie nic nie wskazuje na to, żeby miała zniknąć. Po prostu Wenecja pasuje do mnie jak ulał. Obie jesteśmy mocniej odchylone w przeszłość niż w przyszłość, bardziej przed- niż postindustrialne.😆

Z fantazyjnymi pałacami i kamienicami, wąskimi uliczkami otwierającymi się nagle na klimatyczny plac z obowiązkowym kościołem i studnią, to miasto na wodzie jest tak piękne, do bólu piękne, ekstatycznie piękne, że... chciałoby się krzyczeć, żeby to wyrazić. (Spider ma ochotę krzyczeć, kiedy przychodzi do płacenia za parking.😉) Brak wielopasmowych arterii i wszechobecnych pędzących samochodów, sygnalizacji świetlnej, zabudowań przemysłowych, pawilonów handlowych, magazynów wynosi ją w rejony czasoprzestrzeni niedostępne chyba dla żadnego innego miasta na świecie.

***

Najlepiej zejść z głównych szlaków komunikacyjnych prowadzących do mostu Rialto, mostu Akademii, placu św. Marka i Pałacu Dożów, przez które przelewa się spory tłum i zagłębić się w puste uliczki, pobłądzić bez celu lub z cudownym celem, jak np. Muzeum Sztuki Nowoczesnej Ca Pesaro, Muzeum Weneckiego 18. Wieku Ca Rezzonico, Palazzo Fortuny, Palazzo Grassi... Każdy z tych pałaców położony jest w innej części miasta, do każdego dociera się plątaniną malowniczych uliczek, przez placyki i mostki, mijając ustronne galerie, sklepy z maskami, tkaninami, coraz rzadziej antykwariaty.

***

Wielkim przywilejem jest móc zobaczyć Serenissimę wielokrotnie. Doceniam z nadzieją na więcej. Siedząc wieczorem na schodkach przy podcieniach placu św. Marka i patrząc z perspektywy na delikatnie falujący i pieniący się jak morze front bazyliki, podsłuchałam rozmowę pary Australijczyków z przewodniczką, która miała za chwilę oprowadzać ich po świątyni "after hours". (Swoją drogą tę atrakcję wciągam na listę "next time".) "Jak wam się podoba Wenecja?" - padło standardowe pytanie. "Jest fantastyczna - odparła kobieta. - Chciałoby się tu spędzić więcej niż półtora dnia, podelektować atmosferą, a my jutro wyjeżdżamy do Florencji..." "Ludziom patrzącym na mapę wydaje się, że miasto jest niewielkie i wystarczy dzień, żeby wszystko zobaczyć, a to jest niemożliwe..." - przewodniczka przedstawia ciekawą, choć trudną do podtrzymania teorię. Nie wiem, jaka by to musiała być mapa, żeby nie zauważyć kilku sporych dzielnic. Zawsze też można odrobinę poczytać o czekających tu kościołach, muzeach, bractwach, Murano, Burano... Tak czy inaczej żal mi Australijczyków, że nie doczytali, choć mają naprawdę daleko (o ile nie posługują się podejrzaną mapą wspomnianą wyżej...😉).  


***

Wkurza mnie, że różni panowie utożsamili Wenecję z przemijaniem, upadkiem, ruiną. Dla mnie ten wizerunek nie funkcjonuje. Ona jest symbolem trwania pomimo wszystko, nieśmiertelnej człowieczej wyobraźni, kunsztu, wytrwałości, cierpliwości i wielkiej potrzeby piękna.


niedziela, 27 sierpnia 2023

Wakacje z secesją

Dla zauroczonych Art Nouveau Bruksela to idealny adres. Nie ma chyba drugiego miasta, w którym uchowałoby się tyle secesyjnych budynków z oryginalnymi wnętrzami. A że był to styl totalny, architekt odpowiadał często za całość, zaczynając od projektu budynku, poprzez projekty witraży, mozaik, balustrad, oświetlenia, kończąc na meblach i wazonach, doświadczenie takiej przestrzeni jest również totalne. Z gatunku modnych ostatnio immersyjnych. ;) Nieporównywalne z wizytą w muzeum z najpiękniejszą nawet kolekcją przedmiotów z tej baśniowej epoki. (Część rezydencji i domów pozostaje w rękach prywatnych lub różnych fundacji, więc trzeba pamiętać o wcześniejszych rezerwacjach.)

Hotel van Eetvelde
(Rezydencja Rodziny van Eetvelde)

Maison Hannon (Dom Państwa Hannon)


Hotel Solvay
(Rezydencja Rodziny Solvay)
 
Hotel Solvay -
projekt genialnego Victora Horty


niedziela, 16 lipca 2023

Sztuka w mieście

Dzięki ujmującej uprzejmości Moniki Tatiany Idzikowskiej spędziłam niezapomniane dwie godziny piątkowego wieczoru na oprowadzaniu przez twórczynię po wystawie, która zakończyła się kilka dni wcześniej i którą przegapiłam. A jednak, co komu pisane… ;)

Takotsubo. Droga shibori” to wyrażona głównie za pomocą wielkoformatowych tkanin, barwionych tradycyjną japońską metodą itajime shibori, ale również kilku gwaszów i akryli, historia o wychodzeniu z mroku i wytrwałym, nieustępliwym dążeniu do światła, o odzyskiwaniu kolorów życia, w całej ich różnorodności i pięknie. Tak pokrótce, ponieważ ścieżek interpretacji jest wiele, by nie rzec tyle, ilu odbiorców.

Cudownie było poddać się energii płynącej z kolorów, rozmowy, tego czasu i miejsca.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...