wtorek, 24 października 2023

Różni panowie

Trzeba oddać sprawiedliwość, że oprócz ponurych i zrzędliwych panów, na których oczach Wenecja się rozpadła😜, są również tacy, którzy dostrzegli rumieniec życia, a nawet pełnię uwodzicielskich sił. Znalazłam ostatnio jednego w Muzeum Pałacu Herbsta w Łodzi. Nazywa się Józef Pankiewicz i namalował w 1905 roku nastrojowe, urzekające dzieło, które przedstawia fragment Bazyliki San Marco w świetle zachodzącego słońca.



Pełnej życia i kolorów środy życzę Drogim Czytelnikom. 😇💥😊

   

wtorek, 26 września 2023

Match made in heaven

Obsesja wenecka trwa i szczęśliwie nic nie wskazuje na to, żeby miała zniknąć. Po prostu Wenecja pasuje do mnie jak ulał. Obie jesteśmy mocniej odchylone w przeszłość niż w przyszłość, bardziej przed- niż postindustrialne.😆

Z fantazyjnymi pałacami i kamienicami, wąskimi uliczkami otwierającymi się nagle na klimatyczny plac z obowiązkowym kościołem i studnią, to miasto na wodzie jest tak piękne, do bólu piękne, ekstatycznie piękne, że... chciałoby się krzyczeć, żeby to wyrazić. (Spider ma ochotę krzyczeć, kiedy przychodzi do płacenia za parking.😉) Brak wielopasmowych arterii i wszechobecnych pędzących samochodów, sygnalizacji świetlnej, zabudowań przemysłowych, pawilonów handlowych, magazynów wynosi ją w rejony czasoprzestrzeni niedostępne chyba dla żadnego innego miasta na świecie.

***

Najlepiej zejść z głównych szlaków komunikacyjnych prowadzących do mostu Rialto, mostu Akademii, placu św. Marka i Pałacu Dożów, przez które przelewa się spory tłum i zagłębić się w puste uliczki, pobłądzić bez celu lub z cudownym celem, jak np. Muzeum Sztuki Nowoczesnej Ca Pesaro, Muzeum Weneckiego 18. Wieku Ca Rezzonico, Palazzo Fortuny, Palazzo Grassi... Każdy z tych pałaców położony jest w innej części miasta, do każdego dociera się plątaniną malowniczych uliczek, przez placyki i mostki, mijając ustronne galerie, sklepy z maskami, tkaninami, coraz rzadziej antykwariaty.

***

Wielkim przywilejem jest móc zobaczyć Serenissimę wielokrotnie. Doceniam z nadzieją na więcej. Siedząc wieczorem na schodkach przy podcieniach placu św. Marka i patrząc z perspektywy na delikatnie falujący i pieniący się jak morze front bazyliki, podsłuchałam rozmowę pary Australijczyków z przewodniczką, która miała za chwilę oprowadzać ich po świątyni "after hours". (Swoją drogą tę atrakcję wciągam na listę "next time".) "Jak wam się podoba Wenecja?" - padło standardowe pytanie. "Jest fantastyczna - odparła kobieta. - Chciałoby się tu spędzić więcej niż półtora dnia, podelektować atmosferą, a my jutro wyjeżdżamy do Florencji..." "Ludziom patrzącym na mapę wydaje się, że miasto jest niewielkie i wystarczy dzień, żeby wszystko zobaczyć, a to jest niemożliwe..." - przewodniczka przedstawia ciekawą, choć trudną do podtrzymania teorię. Nie wiem, jaka by to musiała być mapa, żeby nie zauważyć kilku sporych dzielnic. Zawsze też można odrobinę poczytać o czekających tu kościołach, muzeach, bractwach, Murano, Burano... Tak czy inaczej żal mi Australijczyków, że nie doczytali, choć mają naprawdę daleko (o ile nie posługują się podejrzaną mapą wspomnianą wyżej...😉).  


***

Wkurza mnie, że różni panowie utożsamili Wenecję z przemijaniem, upadkiem, ruiną. Dla mnie ten wizerunek nie funkcjonuje. Ona jest symbolem trwania pomimo wszystko, nieśmiertelnej człowieczej wyobraźni, kunsztu, wytrwałości, cierpliwości i wielkiej potrzeby piękna.


niedziela, 27 sierpnia 2023

Wakacje z secesją

Dla zauroczonych Art Nouveau Bruksela to idealny adres. Nie ma chyba drugiego miasta, w którym uchowałoby się tyle secesyjnych budynków z oryginalnymi wnętrzami. A że był to styl totalny, architekt odpowiadał często za całość, zaczynając od projektu budynku, poprzez projekty witraży, mozaik, balustrad, oświetlenia, kończąc na meblach i wazonach, doświadczenie takiej przestrzeni jest również totalne. Z gatunku modnych ostatnio immersyjnych. ;) Nieporównywalne z wizytą w muzeum z najpiękniejszą nawet kolekcją przedmiotów z tej baśniowej epoki. (Część rezydencji i domów pozostaje w rękach prywatnych lub różnych fundacji, więc trzeba pamiętać o wcześniejszych rezerwacjach.)

Hotel van Eetvelde
(Rezydencja Rodziny van Eetvelde)

Maison Hannon (Dom Państwa Hannon)


Hotel Solvay
(Rezydencja Rodziny Solvay)
 
Hotel Solvay -
projekt genialnego Victora Horty


niedziela, 16 lipca 2023

Sztuka w mieście

Dzięki ujmującej uprzejmości Moniki Tatiany Idzikowskiej spędziłam niezapomniane dwie godziny piątkowego wieczoru na oprowadzaniu przez twórczynię po wystawie, która zakończyła się kilka dni wcześniej i którą przegapiłam. A jednak, co komu pisane… ;)

Takotsubo. Droga shibori” to wyrażona głównie za pomocą wielkoformatowych tkanin, barwionych tradycyjną japońską metodą itajime shibori, ale również kilku gwaszów i akryli, historia o wychodzeniu z mroku i wytrwałym, nieustępliwym dążeniu do światła, o odzyskiwaniu kolorów życia, w całej ich różnorodności i pięknie. Tak pokrótce, ponieważ ścieżek interpretacji jest wiele, by nie rzec tyle, ilu odbiorców.

Cudownie było poddać się energii płynącej z kolorów, rozmowy, tego czasu i miejsca.




czwartek, 15 czerwca 2023

Wszystko wszędzie naraz

Maj i czerwiec... Niechby się zapętliły i trwały cały rok. Jeszcze niedawno postawiłabym na lato, ale z upływem czasu i dotkliwszą świadomością limitów przeróżnych związanych z tymże upływem - cud wiosny, odrodzenia kolorów, witalnej młodości coraz bardziej porusza mnie i zachwyca. Chcę być wszędzie i zobaczyć wszystko!!! Polecieć do parku i ogrodu. Pojechać na wieś. Zwiedzać pałace otoczone cyklamenowymi pergolami. I miasta z alejami kwitnących kasztanów... Kina, teatru, galerii nie odpuszczam... Monumentalna, oryginalna, fascynująca Małgorzata Mirga-Tas w Zachęcie, wspaniałe "Wzrusz moje serce" w Ateneum... Życie towarzyskie, rodzinne i uczuciowe kuleje. Boleję nad przemijającymi irysami i piwoniami... Tyle przegapiam... Przynajmniej maków w tym roku nie przegapiłam ani na wsi, ani w mieście. Pozdrawiam gorączkowo ze skraju załamania nerwowego. ;)
























piątek, 5 maja 2023

Żabka bez kompleksów


Co prawda naprzeciw ZOO znajduje się Hala Stulecia z listy światowego dziedzictwa UNESCO i Pawilon Czterech Kopuł z niezłą kolekcją sztuki współczesnej, ale Żabka też bywa przydatna.😃

piątek, 14 kwietnia 2023

Dzień prawie idealny

Korzystam z każdej nadarzającej się okazji (czyt. tworzę sytuacje wymagające nieodzownej bytności), żeby tylko zaciągnąć Spidera do Warszawy. Byliśmy w lutym i marcu, w kwietniu raczej się nie zapowiada, ale już w maju coś się kroi.😊

W którąś lutową niedzielę pojechaliśmy na jednodniową wycieczkę, żeby odebrać zakupiony obrazek (firmom kurierskim nie można przecież w takich kwestiach zawierzać😏) oraz rozświetlić mroki zimy za pomocą niezawodnej metody - sztuki. Udało się zobaczyć w Muzeum Narodowym powszechnie zachwalaną wystawę "Przesilenie. Malarstwo Północy 1880-1910". Trzy bardzo satysfakcjonujące godziny wśród obrazów i myśli. M.in. o harmonii i majestacie naturalnego świata, czerpaniu z niego siły, spokoju i niemożliwym do zrealizowania pragnieniu bycia jego integralną częścią. Zaskakująco znaczący udział kobiet malarek w artystycznym życiu Skandynawii w tymże okresie.





Zostało jeszcze pół godziny, żeby wpaść na stałą ekspozycję MN i pozachwycać się Pankiewiczem. To jest temat dla psychoanalityka, dlaczego za każdym razem inny artysta rezonuje z moją psychiką... A dzięki chwalebnie długim godzinom otwarcia Zachęty (codziennie do 20.00!), nie pogardziliśmy retrospektywą znakomitego rysownika i grafika Tadeusza Kulisiewicza.













Na koniec, aby i ciało coś miało z tego stolicznego dnia, pojechaliśmy na kolację do Pracowni Sushi na Woli. 10 minut autem od Zachęty, rezerwacja na 20.20, ponieważ miejsce jest w weekendy oblegane. Wcale się nie chwalę, ale do optymalnych harmonogramów mam talent. Sushi z Pracowni okazało się, niestety, słabo dopracowane, nie polecam. "Liczyłaś na świeżego łososia w niedzielę wieczorem??" - podsumował Spider. Nooo, strasznie roszczeniowa jestem. Być może w poniedziałki lub wtorki bywa smaczniej...

Ok. 22 wyruszyliśmy w drogę powrotną do Wrocka. Kochamy własne łóżka oraz domowe jedzenie i rozstajemy się z nimi tylko wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne. Nocne podróże z dobrą muzyką również lubimy. Mojemu rycerzowi, który nie przemęcza się, a wręcz regeneruje w muzeach, dopisuje za kółkiem energia, ja mogę zamknąć zmęczone oczy i zasnąć.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...