Wystawa "Dom dzienny, dom nocny. Prace z kolekcji Radosława Kotarskiego" w Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie (MOCAK) dobiegała końca. Bardzo mi zależało, żeby ją zobaczyć i cieszę się, że pomimo różnych życiowych trudności dotarłam w ostatni piątek.
Wiele gorących nazwisk, chociaż nie tylko, oryginalne i wyraziste "charaktery pisma", krzyk i szept, dystans i trudne emocje... Kilka prac - Lii Kimury, Konrada Żukowskiego, Karoliny Żądło - pozostanie ze mną na długo.
Niesamowite obrazy, mam wrażenie, że po takiej wystawie trudno jest się pozbierać, ale z pewnością warto ją zobaczyć. W pewnym sensie jest to o nas, bo takie obrazy mówią nam "sprawdzam".
OdpowiedzUsuńRzeczywiście, większość prac dotykała ciężkich tematów. Mało było optymizmu, nadziei, żartu, choć na szczęście pojawiły się. Zapewne mówi to wiele o wrażliwości reprezentowanego tu najliczniej pokolenia artystów około 30-40-letnich i współczesnym świecie.
OdpowiedzUsuńZdradzę, że czasami, żeby nie wchodzić za głęboko w emocje, na które nie mam ochoty, staram się podążać bardziej za kolorem, fakturą... I w tym dopomógł Konrad Żukowski, którego paletę barw kocham.