Dnia płynącego pięknie i konsekwentnie jak secesja życzę 👋
Na zdjęciach Willa Otto Wagnera - Muzeum Ernsta Fuchsa w Wiedniu.
Hiperrealistyczne rzeźby amerykańskiej artystki Carole A. Feuerman zachwyciły mnie już pierwszego wieczoru w Wenecji. Zajrzeliśmy na podwórze należące do galerii (nie tej z wejściem pod wodą ;)) i naszym oczom ukazała się piękność w stroju kąpielowym i czepku leżąca na kole pływackim w stanie błogiej satysfakcji i pewności, że na nią zasługuje.
Główną wystawę Carole Feuerman na weneckim Biennale Sztuki można oglądać w bocznej kaplicy kościoła Santa Maria della Pieta. Odtworzone z detalami dłonie, stopy, oczy, nosy pływaczek, z bliska, w trójwymiarze mówią o kruchości i pięknie, od których jakże blisko do vanitas vanitatum i wszystko marność, ale ten komunikat uznałabym za pomijalny. Widzę przede wszystkim opowieść o dobrej relacji ze sobą i własnym ciałem, o uwolnionej sensualności i skutecznym poszukiwaniu harmonii.
Ciało jako świątynia spokoju i przyjemności, w kontekście religii, która od wieków je deprecjonuje, potępia, żąda umartwiania i ignorowania jego potrzeb. W przestrzeni sakralnej oraz w dialogu z karnawałowym miastem na wodzie prace artystki nabierają dodatkowych znaczeń.
Było ich kilka podczas tych wakacji - niezwykłych odkryć i doświadczeń związanych ze sztuką. Jedno z nich to Marlene Dumas, malarka pochodząca z RPA, od lat mieszkająca i tworząca w Amsterdamie. Jej monograficzną ekspozycję zatytułowaną "open-end" można oglądać w majestatycznej przestrzeni Palazzo Grassi nad Canale Grande, na białych ścianach dwóch monumentalnych pięter, pod kolorowymi freskami wysokich rzeźbionych sufitów.
Jak mówi sama artystka w filmie przygotowanym na okoliczność wystawy, głównymi bohaterami są najważniejsze osoby w jej życiu, które jednocześnie wywarły olbrzymi wpływ na rozwój jej twórczości - wieloletni, nieżyjący już partner-krytyk sztuki, brat, córka, przyjaciel-wydawca.
Dumas w poruszający, czasem wstrząsający sposób "przerabia" spektrum tematów odnoszących się do seksualności, tworzenia, czasu, rasy, cierpienia... Cień przemijania pada na intymny pocałunek, odwieczna wojna Erosa z Tanatosem trwa, mimo wszystko nadzieja na open-end.
Miejsce akcji: Wenecja
Bohaterowie wędrują wąskimi uliczkami wzdłuż kanałów. Ona widzi przez okna mijanego narożnego budynku ciepło oświetlone wnętrze galerii sztuki, musi wstąpić, żadnej nie przepuszcza.
Bee: Gdzie jest wejście do tej galerii?? Z tej strony domu nie ma, za rogiem też...
Spider: Może pod wodą.
Pomocny i przytomny w każdych okolicznościach. :))
... zrobiona kilka lat temu na giełdzie antyków i staroci w Sommieres, na francuskim Południu, bien sur.🌞🌻 Ciekawe, czy ten... wymagający obiekt znalazł nabywcę...
Około godziny 22.30 Pająk zaproponował spacer na Ostrów Tumski, ponieważ bolała go głowa i wolał łyknąć świeże powietrze zamiast tabletki. Absolutnie popieram postawę, więc poszłam pomimo wiatru (nadal wieje, choć już nie arktycznie) i faktu, że nalatałam się dziś po mieście. Było warto, gdyż na niebie rozgrywał się spektakl fascynujących sprzeczności. Zachodnia strona jaśniała jeszcze od schowanego za horyzontem słońca, prezentując granatowo-szafirowe chmury na mlecznym tle. Naprzeciw księżyc w (prawie) pełni podświetlał fikuśne pierzaste układy płynące przez nocne błękity...
Tyle piękna na świecie... Tylko patrzeć i przykładać na bolące miejsca. O sferze umysłu, emocji prawię (żeby nie było reklamacji, bo już jedna wpłynęła😜), ale wierzę, że ta przekłada się bardzo na dobrostan ciała.