środa, 9 grudnia 2020

Nicea na dobry dzień. Słońce i woda. Odc.1

W lipcu nie dotarliśmy co prawda na Lazurowe Wybrzeże poprzestając na Prowansji i Langwedocji, ale w grudniu dokopałam się w telefonie do zdjęć Nicei sprzed kilku lat i postanowiłam podzielić się upalnym widokiem lata oraz dziecięcego entuzjazmu graniczącego w kontakcie z wodą tryskającą z gigantycznej fontanny... chodnikowej.

Wspaniale jest mieć takie bijące źródełko, które wprawia człowieka w radosny amok (używek pod to nie podciągamy) i pozwala zapomnieć o uciążliwościach istnienia. Dzieci uwielbiają wodę, być może przypomina im błogość okresu płodowego. Moja fontanna ma kilka ujść: muzyka, malarstwo, film, Południe Francji, Wenecja... Gdyby to było konto na instagramie, zapytałabym - a jak sprawa wygląda u Was? ;)


środa, 11 listopada 2020

O czasie

Dziś są moje urodziny... 












Tamtego dnia obchodziłam trzecie... Poproszono sąsiada, pana Tadka, który zajmował się amatorsko fotografowaniem i wywoływaniem zdjęć w piwnicznej ciemni, aby uwiecznił uroczystość. Powstała sesja przy stole z tortem z trzema świeczkami wśród róż z margaryny oraz sesja na wersalce.

Wzięłam ostatnio z albumu Mamy jedno ze zdjęć - z Babcią Zosią (w kasztanowej peruce :) i Dziadkiem Stasiem. Panu Tadkowi udało się zatrzymać w czasie chwilę bezcennej i wzruszającej radości.

niedziela, 13 września 2020

Tytuły nie tylko naukowe

Od kilku miesięcy Niunia jest posiadaczką smartfona. Ostatnio, kiedy jechaliśmy samochodem, postanowiła wyguglować wujka na okoliczność jego wywiadu w radio.

- Jest! Znalazłam! Doktor h... rabia profesor Politechniki Wrocławskiej...

Tak zostałam hrabiną... :)


I tylko zamku brak... ;)

 

wtorek, 25 sierpnia 2020

Moja Prowansja

Jedziemy z Niemiec na Południe Francji. Mijamy Lyon. Czekam na magiczny moment. Zmianę barwy nieba w łagodny wypieszczony przez światło Południa błękit i na zapamiętany dreszcz ekscytacji na plecach, że to już!!! Strefa klimatu śródziemnomorskiego i mój ulubiony zakątek świata!!! Jednak tego upalnego dnia nie mogę dostrzec szczególnej różnicy w kolorycie. Rozczarowuje mnie brak powitalnego uniesienia... Dlaczego na wszystko obojętnieje się po jakimś czasie, po którymś razie?? Paskudna i błogosławiona cecha ludzkiej konstrukcji...

Zjeżdżamy z autostrady na lokalne drogi kierując się na Vaison-la-Romaine. Mijamy jakieś tekturowe markety, rondo z odsuniętymi, ale nadal na podorędziu, metalowymi barierami opatrzonymi napisami "przejazd zabroniony z powodu zagrożenia epidemiologicznego", i dosłownie kilkaset metrów dalej zaczyna się... Charakterystyczna dla Prowansji architektura małych miasteczek, jasne ściany kamiennych domów z niebieskimi okiennicami, placyk z fontanną ocieniony platanami, kwitnące krzewy oleandrów... serce rośnie... wiejskie posiadłości rozrzucone wśród winnic, gaje oliwne, zamknięte parasolki cyprysów i otwarte pinii. W oddali łańcuch Alp oraz górujący nad regionem niczym opiekuńczy duch - szczyt Ventoux... Wszystko to oglądamy w ostatniej złotej godzinie zachodzącego słońca. Zalewają mnie endorfiny z zachwytu i z radości, że znów tu jestem. Uwielbiam ten stan. Tak bym mogła umrzeć. Zatopiona przez endorfiny.

Pająk zostaje poproszony/zmuszony (bo przecież drzewo to drzewo...) do zatrzymania się pośród winnic, pszczółka otwiera drzwi (choć okno zabrzmiałoby lepiej;) i leci (dosłownie) polną drogą przed siebie. :))









wtorek, 21 lipca 2020

Sprawdzone...

Vaison-la-Romaine, urokliwe miasteczko bogate w zabytki z czasów Imperium
Rzymskiego i średniowiecza 
...po kilku latach odwyku. Prowansja nadal upaja pięknem pszczółki, dla pająków jest "OK", bo przecież "drzewo to drzewo, a góra to góra"... ;)

W Dolinie Sault



Arles

Arlezjanki w tradycyjnych strojach i uczesaniach

A któż by się chciał chłodzić i po co?? ;)

niedziela, 14 czerwca 2020

Pogwarki o zmianach

Odwiedziłam wraz z Niunią Ogród Botaniczny. W jednej z sadzawek z liliami wodnymi zaobserwowałyśmy scenkę niczym z kreskówki. Żaba stała, a może i siedziała, na liściu i podziwiała biały nenufar. Kiedy zbliżałyśmy się po-wooo-li, nie czmychnęła błyskawicznie do wody, jak zwykle tutejsze żaby czynią, lecz nadal tam tkwiła. Ba! Pozwoliła sobie zrobić zdjęcie. Słabo wyszło na zbliżeniu, a szkoda, gdyż sytuacja była wybitnie fotogeniczna.

Pierwszy mężczyzna, któremu pokazałyśmy fotę, czyli Wujo, i opowiedziały historyjkę, zapytał:

- A może to był książę, który czekał, aż któraś go pocałuje?!?

Może i był... nawet jakby na coś czekał... Ale żadna z nas nie wpadła na to...

I tak sobie myślę, że mężczyźni są znacznie bardziej przywiązani do bajkowego konceptu, że kobieta marzy o księciu, że z żaby potrafi uczynić takowego... Dziewczyny natomiast wydają się coraz mniej zainteresowane pozyskiwaniem książąt z jakiegokolwiek źródła.


Sfrustrowany książę ;)

środa, 25 marca 2020

Kochamy sztukę. Cd.

Malarstwo nie leży w sferze zainteresowań Niuni, ale jej pierwsza wizyta u ciociostwa/wujostwa po zakupie wspomnianego obrazu może świadczyć o lekkiej zmianie tendencji.
Dziecię wparowało do sypialni i spontanicznie zakrzyknęło:
- Jaki śliczny obraz!!!
- A co Ci się w nim podoba? - nie omieszkałam.
- Oj, ciociu!! Bawmy się już. Mało dziś czasu mamy.

Wieczorem opowiedziałam zdarzenie mężowi.
- I co ty na to? - spytałam. - "Śliczny obraz!" powiedziała...
A Spider na to:
- Teraz mam PEWNOŚĆ, że to był dobry zakup.

Zatem Niuni przypadła rola eksperta.

:))

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...